Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

Słonecznie
4°C
Słonecznie

Każde bielańskie osiedle ma swój wyjątkowy urok

W moim odczuciu społeczność całych Bielan coraz silniej się integruje, zacieśniają się więzi i poczucie przynależności do miejsca, wyodrębnia się chęć tworzenia wspólnoty, dbania o nią i nakreślania kierunków. O tej nieprzeciętnej integracji Bielan mówi się już w całej Warszawie. I to jest piękne – mówi wywiadzie dla „Naszych Bielan” Iwona Walentynowicz, Wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy Bielany.

Zacznijmy od pasji, z której jest Pani znana w naszej dzielnicy, czyli podniebne wędrówki w balonie. Skąd wzięła się chęć oderwania od w miarę stabilnego gruntu naszej planety i lot pośród chmur? Co takiego jest tam w górze, że tak Panią przyciąga?

Z baloniarstwem zetknęłam się po raz pierwszy 15 lat temu na Górskich Zawodach Balonowych w Krośnie. To magiczne miejsce stworzyli niezwykli ludzie. Tam balony stały się moją wielką pasją, tam stawiałam swoje pierwsze kroki w chmurach i... przepadłam. Ciągle się uczę, ale jest tak, że im więcej lotów, tym większy głód latania. Niesamowite jest to poczucie wolności, wyjątkowości przy wschodach i zachodach słońca, ale co ważniejsze, trzeba zachować przy tym wielką pokorę, bo z jednej strony jesteś pilotem, prowadzisz statek powietrzny i masz wpływ na to co robisz, a z drugiej, to siły natury prowadzą ciebie, i to one decydują gdzie i jak wylądujesz. Oczywiście ta szczypta adrenaliny powoduje, że po locie planujesz już następny poranek w balonie.

Jakie widoki tam z wysoka najbardziej utrwaliły się w Pani pamięci?

Mam rzeczywiście kilka wyjątkowych widoków, które pielęgnuję w pamięci, jednak nie wszystkie są takie jak te na pocztówce. Na przykład niesamowite wrażenie zrobił na mnie lot przy niskiej podstawie chmur we mgle, czyli po prostu mknęłam w oceanie mleka. Do tego pośród wielu innych balonów wypatrywanie płynących statków, aby uniknąć zderzenia, tworzyło atmosferę jak z filmu. Ale wbrew pozorom, im niżej, tym piękniejsze widoki. Kiedy kosz ociera się o korony drzew, można penetrować najciekawsze zakątki lasu, gdy jesteś tuż nad dachami domów o poranku, oglądasz jak budzi się dzień w gospodarstwie. Tylko balonem możesz wędrować w przestworzach powoli i na tyle cicho, żeby nie burzyć spokoju ludzi i zwierząt.

Schodząc już na ziemię, jak wyglądają sprawy w Pani okręgu wyborczym, Radiowie, Wólce Węglowej i Placówce? Co udało się zrobić w ciągu mijającego pierwszego roku obecnej kadencji?

Spraw jest bardzo dużo. Na co dzień są to bieżące problemy, nie zawsze łatwe i szybkie do zrealizowania, jak uciążliwy hałas w sąsiedztwie, likwidacja osiedlowego sklepu, brak przejścia dla pieszych, przycinka gałęzi przed posesją, itp. Mieszkańcy zwracają się dosłownie ze wszystkim, a ja się cieszę, że mają mnie „pod ręką”, ufają mi, bo żyję pośród nich. Miło jest słyszeć w słuchawce telefonu „pani Iwonko, dziękuję, sprawa załatwiona”. Ale nie zawsze tak jest.

Są tematy, którymi zajmuję się już od 5 lat, czyli od pierwszej kadencji, na które albo potrzeba większych środków, jak remont szkoły przy ul. Arkuszowej, budowa ronda na skrzyżowaniu ul. Arkuszowej z ul. Estrady, albo większego zrozumienia ze strony urzędów, jak budowa sygnalizacji świetlnej na konkretnych przejściach dla pieszych (Arkuszowa, Sokratesa, Estrady), czy skanalizowanie Wólki Węglowej. Są oczywiście sprawy, które udaje się zrealizować. W mijającym roku został wykonany z mojej inicjatywy duży remont placu zabaw przy ul. Opalin i budowa chodnika, powstała stacja Veturilo przy ul. Arkuszowej, postawiono nowe wiaty na przystankach autobusowych, wybudowano stację street workout na Wólce Węglowej. Wykonano również podbudowę pod siłownię plenerową, gdzie ostatnio dosadzono drzewa, a za chwilę ulica przy placu zabaw, między ul. Loteryjki i Wólczyńską, zyska 7 latarni. Doświetlono także przejścia dla pieszych, co poprawiło bezpieczeństwo w tej okolicy.

Jakie problemy tego obszaru są dla Pani kluczowe w najbliższym czasie? Czym trzeba zająć się na już?

Nasze osiedla mają ten problem, że położone są nie tylko na końcu dzielnicy, ale także na granicy miasta. Przez lata Wólka Węglowa i Radiowo traktowane były jako osiedla ościenne, więc są trochę zapomniane i zaniedbane. Ogromną bolączką jest sąsiedztwo zakładów przetwarzania odpadów MPO i Byś. Mieszkańców dotyka nie tylko uciążliwość zapachowa, ale również hałas pracujących pojazdów na terenach kompostowni oraz obciążenie osiedlowych ulic ciężarówkami tych firm. Na funkcjonowanie takich zakładów pośród domów jednorodzinnych nie ma zgody ludzi i nie powinno być zgody urzędów. Zamiast tego istnieje potrzeba wybudowania infrastruktury, która ułatwiłaby bezpieczny dostęp do Kampinosu, który tak naprawdę tworzy ścianę Wólki Węglowej.

Jednak są sprawy jeszcze pilniejsze. Pierwsza to zaprojektowanie i stworzenie realnej poprawy bezpieczeństwa na ulicach Estrady i Arkuszowej. Ulica Estrady, położona na niebezpiecznych łukach, bez sygnalizacji świetlnych na przejściach dla pieszych, z najprostszym doraźnym rozwiązaniem progów zwalniających, Arkuszowa  – prosta ulica zachęcająca do naciskania na pedał gazu, także bez sygnalizacji świetlnych na przejściach. Na obu codziennie dochodzi do niebezpiecznych sytuacji i zdarzeń drogowych. Dlaczego tak trudno o zrozumienie w Zarządzie Dróg Miejskich? Nie wiem.

Kolejna niezwykle pilna i smutna sprawa, to brak kanalizacji na Wólce Węglowej i Placówce. I znowu wrażenie, że ktoś zapomniał, że te osiedla to też Warszawa. Mało tego, sąsiednie miejscowości są już skanalizowane, a mieszkańcy Wólki Węglowej co roku dowiadują się od przedstawicieli MPWiK, że to musi potrwać, bo finanse, bo trasa S7, bo brak zgód właścicielskich. Niewiarygodne, jak proste sprawy można tak bardzo skomplikować i odwlec w czasie, blokując ludziom drogę do godnego życia.

Wśród społeczności Wólki Węglowej wykształciła się grupa mieszkańców, która dba o popularyzację historii tego miejsca i integracji mieszkańców. Jaki jest sekret tej prawdziwie zżytej lokalnej społeczności?

Przede wszystkim Wólka Węglowa to kilkaset lat historii i większość osób tutaj jest ze sobą spowinowacona lub spokrewniona. Mieszkańcy mają wspólne tradycje, kulturę, wspomnienia, co zresztą pokazała książka Mateusza Napieralskiego. Da się odczuć, że ludzie są silnie związani ze sobą i mocno utożsamiają się z tym miejscem. Niemały wpływ na integrację tej społeczności ma Filia Bielańskiego Ośrodka Kultury z kierownik Iwoną Mirosław-Dolecką na czele oraz lokalni liderzy inicjatyw społecznych, między innymi laureaci Wulkanów Kultury. Stąd tyle wyjątkowych wydarzeń. Cieszące się dużym zainteresowaniem koło łucznictwa intuicyjnego wraz z turniejami to efekt mojej współpracy właśnie z jednym z takich liderów, Łukaszem Tulejem.

Na zakończenie zapytam o same Bielany. Jak Pani zdaniem rozwija się dzielnica jako całość? Jaka czeka ją przyszłość?

Bielany zaczynają obierać pozytywny kierunek rozwoju i widać, że dba o to obecny gospodarz dzielnicy. Myślę, że mimo ogromnego trudu i pracy, jakie jeszcze należy włożyć w poprawę jakości życia mieszkańców, już teraz nasza dzielnica może śmiało konkurować z innymi dzielnicami miasta, choćby ze względu na niezwykłe usytuowanie przy parku narodowym, posiadanie rezerwatów przyrody, uroczysk, stawów ale także z uwagi na dobre rozwiązania komunikacyjne oraz infrastrukturę.

Każde bielańskie osiedle ma swój wyjątkowy urok, ale miejsce tworzą przede wszystkim ludzie. W moim odczuciu społeczność całych Bielan coraz silniej się integruje, zacieśniają się więzi i poczucie przynależności do miejsca, wyodrębnia się chęć tworzenia wspólnoty, dbania o nią i nakreślania kierunków. O tej nieprzeciętnej integracji Bielan mówi się już w całej Warszawie. I to jest piękne. Jednak cały włożony trud w budowanie godnej przyszłości Bielan nie będzie miał sensu, jeśli nie zaczniemy od rzetelnego rozwiązania problemu z uciążliwym przetwarzaniem odpadów na terenie dzielnicy oraz brakiem tak podstawowych urządzeń do życia, jak kanalizacja. Potem możemy budować symboliczną zieloną bramę do Kampinoskiego Parku Narodowego, czego sobie i wszystkim mieszkańcom z całego serca życzę.

Rozmawiał Michał Michałowski

Luty 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 1

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany