Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

Słonecznie
21°C
Słonecznie

Bielany są wyjątkową przyrodniczo dzielnicą Warszawy

Z prof. dr. hab. Maciejem Luniakiem rozmawia Rafał Dajbor

Jest Pan laureatem dwóch ważnych i znaczących warszawskich nagród…

I tu wejdę od razu w słowo, bo chciałbym zacząć naszą rozmowę od podziękowań. W tym roku otrzymałem honorową odznakę „Zasłużony dla Warszawy”, zaś w ubiegłym – Nagrodę Miasta Stołecznego Warszawy. Obydwa te wyróżnienia, które niezwykle sobie cenię, otrzymałem na wniosek samorządu dzielnicy Bielany. Głęboko się kłaniam naszym samorządowcom za to, że zwrócili uwagę na kogoś, kto zajmuje się przyrodą. Przeważnie bowiem takie wyróżnienia stają się udziałem ludzi działających w szeroko pojmowanej kulturze i sztuce. Myślę, że jest to wyraz proekologicznej polityki Samorządu Bielan i tego, że w ogóle jako społeczeństwo coraz większą uwagę zwracamy na otaczający nas świat przyrody.

Od jak dawna mieszka Pan na Bielanach?

Jestem warszawiakiem z Mokotowa, tam się urodziłem, tam przeżyłem wojnę i Powstanie Warszawskie, tam też mam rodzinę. Na Bielanach mieszkam natomiast od przeszło półwiecza, czuję się z tą dzielnicą szczególnie związany, zwłaszcza teraz, kiedy bielański samorząd tak bardzo mnie docenił.

Jest Pan autorem książki „Przyroda Bielan warszawskich”, która w kompleksowy sposób przedstawia różnorodność przyrodniczą dzielnicy. Co takiego jest w przyrodzie Bielan, że zasłużyła na osobną monografię?

Jestem autorem bądź współautorem dziewięciu rozdziałów tej książki, jej inicjatorem i redaktorem naukowym. Udało mi się zebrać grupę 47 wspaniałych przyrodników i varsavianistów i zrobiliśmy tę książkę wspólnie. A co spowodowało, że opisaliśmy właśnie Bielany? Jest kilka powodów. Po pierwsze – bo jestem bielanianinem (śmiech), po drugie – ponieważ wg mnie Bielany są wyjątkową przyrodniczo dzielnicą Warszawy. Są bardzo zielone, pełne parków i skwerów, sąsiadują z Puszczą Kampinoską, choć to akurat nie ma większego znaczenia poza faktem, że częstymi gośćmi na Bielanach bywają kampinoskie łosie. A co najważniejsze – na terenie Bielan znajduje się unikalny kompleks leśny, jakim jest Las Bielański. Po trzecie wreszcie – ponieważ bielański Samorząd przywiązuje dużą wagę do zasobów przyrodniczych dzielnicy i moim zdaniem pod tym względem przoduje pośród władz samorządowych dzielnic Warszawy.

Wspomniał Pan o wyjątkowości Lasu Bielańskiego. Na czym polega jego unikalność?

Mam do Lasu Bielańskiego stosunek bardzo osobisty. Zanim jeszcze zamieszkałem na Bielanach prowadziłem w nim inwentaryzację ornitologiczną, uczestniczyłem w zabiegach o objęcie go ścisłą ochroną oraz uczestniczyłem na początku lat 70. XX wieku w pierwszej chyba tak wielkiej (do tego wygranej) w naszym kraju akcji proekologicznej polegającej na zmianie w projekcie Wisłostrady, która pierwotnie miała przebiegać ul. Dewajtis, co dla Lasu Bielańskiego oznaczałoby koniec. Dzięki tej akcji, której patronowała bezpartyjna wicemarszałek ówczesnego Sejmu prof. Halina Skibniewska, udało się Las Bielański uratować, a Wisłostradę poprowadzić estakadą, bez przecinania Lasu. Las Bielański to nieprzerwana kontynuacja Puszczy Mazowieckiej, kompleksu leśnego, który ukształtował się po ustąpieniu ostatniego zlodowacenia, czyli około dziesięciu tysięcy lat temu. Oczywiście – nie rosną tam teraz drzewa w takim wieku, najstarsze mają blisko czterysta lat, ale w sensie przyrodniczym ten las w naturalny sposób zachował się w swojej przyrodniczej strukturze. Inne mazowieckie lasy były wyrąbywane, sadzone, same odrastały po wyrębie… A tu nie było nigdy dużej wycinki, dzięki czemu mamy las będący bezpośrednią kontynuacją naprawdę prastarej puszczy.

To rzeczywiście robi wrażenie…

W Lesie Bielańskim rośnie około 400 gatunków roślin naczyniowych, nie mówiąc już o mszakach i paprociach, podczas gdy w całej Warszawie jest ich trochę ponad 1100. To oznacza, że około 40% różnorodności flory całego miasta reprezentuje właśnie Las Bielański. Do tego dochodzą zalety krajobrazowe. W Lesie Bielańskim są 4 tarasy schodzące do Wisły. Kolejna szczególna cecha Lasu Bielańskiego to związana z nim tradycja badań przyrodniczych, najstarsza spośród wszystkich miejsc w Warszawie i jej najbliższych okolicach i jedna z największych w Polsce, sięgająca połowy XVIII wieku. Tu właśnie przyjeżdżali przyrodnicy, by zbierać rośliny, chwytać i opisywać owady, a także polować na ptaki, które następnie preparowano, bo w czasach, w których nie było komputerów, aparatów cyfrowych i całej wysoko rozwiniętej elektroniki, a na samym początku nie było nawet lornetek, badania naukowe nad ptakami i innymi zwierzętami niestety wiązały się z ich uśmiercaniem. Las Bielański po dziś dzień jest zresztą badawczym poligonem dla przyrodników – naukowców i studentów.

Rzeczywiście, trudno się oprzeć wrażeniu, że Bielany mają na swoim terenie prawdziwy przyrodniczy skarb.

Powiem coś więcej. W Lesie Bielańskim żyje odkryty w XIX wieku  przez warszawskiego zoologa, prof. Antoniego Wagę bezkręgowiec glebowy o nazwie czworoząb bielański, którego naukowa nazwa łacińska brzmi Tetradontophora bielanensis. Nie znam drugiego takiego przypadku, żeby nazwa dzielnicy miasta stała się częścią naukowej nazwy jakiegoś zwierzęcia i tym samym rozsławiała nazwę tej dzielnicy w literaturze zoologicznej, również zagranicznej!

A jakie jeszcze zwierzęta są szczególnie ważne dla ekosystemu Lasu Bielańskiego?

Jeśli chodzi o faunę Lasu Bielańskiego, to wyróżniam czterech jej „firmowych” przedstawicieli. Są to: wspomniany już czworoząb bielański, kozioróg dębosz – duży chrząszcz, związany z dębami. Jeśli spojrzy się na takie jakby „rzeźby” na pozbawionych kory martwych pniach, to są to właśnie korytarze wygryzione niegdyś przez larwy kozioroga dębosza. Las Bielański to jedno z nielicznych stanowisk kozioroga dębosza na Mazowszu. To właśnie w znacznej mierze z jego powodu Las Bielański uznany został za rezerwat. Pozostali dwaj przedstawiciele tej „firmowej czwórki” to dzięcioł czarny, który żywi się właśnie dużymi, tłustymi larwami kozioroga dębosza. Wreszcie pachnica dębowa – chrząszcz, który jest w skali całej Europy rzadkością, a ze względu na jego ochronę został w Lesie Bielańskim utworzony obszar Natura 2000.

Sporą część swojego naukowego życia poświęcił Pan ptakom, a także szczurom. Na początek chciałbym zapytać o szczury. Czy ich obecność w mieście jest wyłącznie czynnikiem negatywnym? Czy dobrze robimy, pielęgnując obecność w miejskim ekosystemie tzw. kotów wolno żyjących, które traktujemy jako tępicieli szczurów?

Szczurami zajmowałem się dość krótko, na początku mojej pracy zoologa, kiedy to przez jakiś czas byłem kierownikiem pracowni szczurów w Laboratorium Dezynfekcji, Dezynsekcji i Deratyzacji prowadzonym przez Ministerstwo Zdrowia. Obok oczywistych negatywów widzę dwa pozytywne aspekty bytowania szczurów w mieście. Żywiąc się resztkami organicznymi w kanalizacji, są jej czyścicielami. Stanowią bazę pokarmową głównie dla miejskich sów i kun, ale też (niepożądanych!) norek amerykańskich. Natomiast jestem przeciwny wprowadzeniu na tereny zielone kotów, które jako zdziczałe zwierzęta domowe są w przyrodzie szkodliwym elementem obcym. W przyrodzie drapieżnik zależy od ofiary. Jeśli ten drapieżnik wytępi sobie całą bazę żywieniową, to zdechnie z głodu, a dokarmiany kot w ogrodzie czy parku wybić wszystko „do nogi” bo i tak czeka na niego miska. Kot jako deratyzator ma rację bytu w piwnicach domów mieszkalnych, tam warto kota dokarmiać, ale już nie powinno go być w parkach czy na działkach, gdzie poluje na ptaki.

Skoro wspomnieliśmy o ptakach – jaka jest ich rola w mieście?

Pod względem przyrodniczym są ważną częścią ekosystemu, bo jest ich dużo, mają wysoką przemianę energetyczną, są mobilne, a różnorodność gatunków powoduje szeroką skalę oddziaływania. Zaś dla nas są jednym z najbardziej dostrzegalnych i stale wokół nas  obecnych przejawów żywej przyrody miasta. Proszę sobie wyobrazić jakikolwiek park, np. Łazienki Królewskie, w ciszy, bez śpiewu ptaków. Tzw. birdwatching, zwany po polsku ptasiarstwem (okropna nazwa, której bardzo nie lubię), czyli obserwowanie ptaków to na świecie najpopularniejsze hobby przyrodnicze. Fascynuję się ptakami od dziecka i to one sprawiły, że moja wielka pasja i moja praca zawodowa, zwieńczona tytułem profesorskim, który przyznał mi prezydent Lech Wałęsa, połączyły się w jedno. Już teraz zapraszam na „Spacer na ptaki”, czyli prowadzony przeze mnie po Lesie Bielańskim co roku na wiosnę spacer mający na celu obserwację ptaków. Spotykamy się rankiem przy Podleśnej, spacerujemy około 2 godzin i na ogół udaje się w takim czasie zaobserwować lub usłyszeć głos około 30 różnych gatunków. W jednym z naszych spacerów wzięło nawet udział dwóch bielańskich wiceburmistrzów. Przez kilka lat na Dolnym Marymoncie w jednym z bloków na lodżii zamieszkałego normalnie mieszkania gniazdowała para sokołów wędrownych. Na Bielanach gnieździ się co najmniej 10 par niewielkich sokołów-pustułek. Z kolei ks. Wojciech Drozdowicz osiedlił jerzyki w dzwonnicy kościoła przy ul. Dewajtis i nawet w czasie obecnego remontu udało się zachować ich miejsca lęgowe. Jak więc widać, także pod względem ptasim Bielany są dzielnicą bardzo bogatą.

A czy Pana zdaniem powinniśmy korzystać z miejskiej przyrody także gospodarczo?

W Warszawie nie prowadzi się wyrębu drzew na potrzeby przemysłowe, a miasto jest też wyłączone spod użytkowania łowieckiego, ale uważam, że nie powinniśmy nawet zbierać ziół czy dzikich owoców na miejskich terenach zielonych. Miejska przyroda i tak jest „ściśnięta” urbanizacją. W warunkach miejskich powinniśmy traktować ją jako źródło przyjemności wynikającej z samego obcowania z naturą, bez eksploatowania jej zasobów. Hobby łowieckie zastąpmy więc fotografowaniem, a na zbiór ziół, grzybów czy dzikich owoców zawsze można wyjechać za miasto.

Wrzesień 2019
P W Ś C Pt S N
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany