Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

Słonecznie
21°C
Słonecznie

Życie jak z filmu... akcji

Rozmowa z Andrzejem Zbrożkiem, mieszkańcem Bielan, podróżnikiem, fotodublerem, autorem książki pt. Latynoska euforia z Hollywoodem w tle.

Spotykamy się, aby porozmawiać o książce pt. „Latynoska euforia z Hollywoodem w tle”, którą Pan napisał, a która w ciągu trzech miesięcy podbiła nie tylko rynek bielański, warszawski, ale także światowy. Tłumy czytelników na spotkaniach autorskich, wywiady w mediach… Czuje się Pan gwiazdą?

Wolne żarty. Z tym światowym rynkiem to gruba przesada, ale faktem jest, że moja ostatnia książka została nieźle przyjęta, a nie ma nic przyjemniejszego dla autora niż życzliwa reakcja czytelników. Na prapremierze rzeczywiście były tłumy. Zorganizowała ją Hanna Lecyk, dyrektor Biblioteki Miejskiej w Sokołowie. Spotkanie uświetniła znakomita grupa Gabán Azul, której szefem, wokalistą i kompozytorem jest autentyczny Meksykanin Gabriel, nota bene – mieszkaniec naszej dzielnicy. Natomiast warszawska premiera miała miejsce w Sali konferencyjnej Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego w słynnym gmachu Kierbedziów przy Koszykowej. Dzięki Polskiemu Radio, sponsorowi medialnemu książki, stałem się bardziej znany i dostaję życzliwe opinie od czytelników nie tylko z kraju; także z Wielkiej Brytanii, a nawet z Nowego Jorku, ale status gwiazdy jest mi obcy. Nawet na mojej ulicy nikt mnie nie zna, jestem anonimowy, a ja lubię być incognito.

Myślę, że zwykła skromność przemawia przez Pana. Przecież Szymon Majewski, aktor, dziennikarz, prezenter radiowy i telewizyjny, który mieszka na Bielanach nie o każdej książce pisze tak ciepło: „Chłonąłem te opowieści i wiele z nich zostało mi w głowie… Jego wspomnienia są gorące i ciekawe jak Meksyk, w którym mieszkał”...

Mam nadzieję, że Szymon napisał to szczerze a nie z powodu naszej długiej znajomości, ale bałamutnie dodam, że może coś jest na rzeczy, ponieważ książkę sprzedaje Empik, PWN, Bonito na Żeromskiego 1, Księgarnia Baczyńskiego etc. Mam też dalsze propozycje spotkań autorskich oraz tych przed kamerą, która już mnie nie peszy z uwagi na to, że przez długie lata pracowałem w latynoamerykańskich studiach filmowych jako fotodubler, kaskader i aktor drugiego planu.

Jak Pan myśli, dlaczego te wspomnienia cieszą się tak wielką popularnością, zainteresowaniem czytelników?

Może dlatego, że jestem w nich uczciwy wobec siebie i szczery wobec czytelnika. Nie bałem się opisywać moich słabości, frustracji, potknięć i niepowodzeń. Pisałem prawdę, niczego nie ubarwiając. Nie fantazjowałem i sądzę, że czytelnicy to wyczuli. Nie napisałem nic ponad to, co widziałem i przeżyłem.

Czy miał Pan jakieś spotkania autorskie w naszej dzielnicy?

Tak, dwa lata temu w klimatycznej księgarni Baczyńskiego przy ulicy Żeromskiego 81 podczas promocji mojej pierwszej książki. Prowadziła je wspaniała poetka, mieszkająca na Żoliborzu, Bożena Pierga. Byłem zaskoczony frekwencją, podobno wyjątkową – jak stwierdziła Alicja Witon-Stysiak,  menager księgarni. Przyszło nawet dwóch ambasadorów związanych z kulturą latynoamerykańską. Pragnę też pochwalić się spotkaniem autorskim, prowadzonym przez dwóch wytrawnych poetów: J. Jabrzemskiego i K. Maternę.

Od wielu lat mieszka Pan na Bielanach. Jak to się stało, że znalazł się Pan w Ameryce Łacińskiej?

Często przypadki decydują o naszym losie. Kiedy po raz trzeci poleciałem do kraju Azteków i Majów, po tygodniu wprowadzono w Polsce stan wojenny i to on przypieczętował mój pobyt na długie lata w Meksyku. Po kilkunastu miesiącach twardego życia na krawędzi udało mi się trafić do filmu i tak się zaczęło.

Oprócz Meksyku, o którym wspominał Szymon Majewski, w jakich jeszcze krajach Pan mieszkał i jakie wspomnienia z tych miejsc Panu pozostały?

Ponad trzy lata mieszkałem na Kubie i przeszło dwa lata włóczyłem się po krajach Ameryki Południowej: Kolumbia, Wenezuela, Brazylia, Urugwaj, Paragwaj, Argentyna etc. Wspomnienia są różne, ale pamiętam tylko te najlepsze. Wszystkie zaś opisuję w książce.

Jakiego typu pytania pojawiają się najczęściej podczas spotkań autorskich czy wywiadów w mediach? Czy bardziej interesuje czytelników czas „hollywoodzki”, czy raczej kultura i codzienne życie w odległych krajach?

Najbardziej wszystkich interesuje wątek filmowy, moja przygoda z hollywoodzkimi aktorami, ponieważ miałem szczęście i szczególny przywilej spotkać na mojej drodze największe gwiazdy Hollywood, takie jak: Arnold Schwarzenegger, Jane Fonda, Gregory Peck, Tom Hanks czy Timothy Dalton. Relacje te opisuję w pierwszej części książki Zapiski niedoszłego celebryty.

Czy tęskni Pan za tamtymi krajami, ludźmi, kulturami… czy raczej jest Pan zadowolony, że mieszka na Bielanach?

Trudno nie tęsknić za tamtymi latami, kiedy prowadziłem żywot celebryty. Tęsknię za miejscami, za filmowym klimatem, permanentnym słońcem, podróżami, za tamtym życiem – nie zawsze beztroskim, ale zawsze aktywnym. Za ludźmi nie tęsknię, bo wszystkich, których kocham, mam w Polsce. Bielany to był mój wybór i doskonale się czuję w tej przyjaznej dzielnicy.

Czy w trakcie spotkań i rozmów z ludźmi przyszedł Panu na myśl jakiś nowy pomysł, plan, który w najbliższym czasie chciałby Pan zrealizować?

Projekt, który obecnie realizuję to język hiszpański, a ponieważ mam kilka certyfikatów z hiszpańskiego, staram się przybliżyć ten piękny i modny ostatnio język wszystkim zainteresowanym.

Dziękuję za rozmowę.

To ja serdecznie dziękuję za zaproszenie.

Rozmawiał Tadeusz Olechowski

Wrzesień 2019
P W Ś C Pt S N
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany