Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

Pochmurno
-4°C
Pochmurno

Całe życie na Bielanach

Rozmowa z Kacprem Pietrusińskim, radnym Rady m.st. Warszawy

Witam serdecznie i zapraszam do rozmowy. Mimo młodego wieku od ponad 20 lat jest Pan związany z samorządem warszawskim, a najwięcej lat spędził Pan na Bielanach. Proszę  opowiedzieć naszym Czytelnikom o sobie i o tym jak przebiegała Pana kariera samorządowca?

Wszystko zaczęło się na Bielanach ponad 20 lat temu. Gdy byłem uczniem XLI Liceum Ogólnokształcącego im. Joachima Lelewela, wystartowałem w wyborach do samorządu szkolnego. Szkolna społeczność traktowała je bardzo serio, była kampania wyborcza i wiec, na który przychodziła większość uczniów. Wygrałem i przez rok byłem przewodniczącym samorządu szkolnego. Takie były moje pierwsze doświadczenia w działalności publicznej, społecznej i w wyborach.

Potem był rok 1998; wybory samorządowe, w których startowałem jako młody chłopak. Nieskromnie powiem, że był to dla mnie duży sukces, bo dostałem się do Rady Gminy i otrzymałem 792 głosy. To był bodaj piąty wynik w dzielnicy. Pierwsza kadencja była dla mnie wielką lekcją. Pod koniec 2006 r., po 8 latach bycia radnym zostałem Członkiem Zarządu Dzielnicy Bielany. Muszę przyznać, że lata przepracowane w Radzie, solidnie przygotowały mnie do pracy w Zarządzie Dzielnicy.

Większym wyzwaniem była zmiana na początku 2013 r., gdy zostałem burmistrzem Rembertowa. W ciągu kilku tygodni musiałem się wszystkiego nauczyć: poznać ludzi, lokalne problemy, topografię dzielnicy itd. Przez prawie 23 miesiące ciężko pracowaliśmy i mam poczucie, że udało się sporo dobrego zrobić oraz dać impuls, który do dziś procentuje w lokalnej społeczności.

Pozwoli Pan, że wrócimy do niedalekiej przeszłości. W październiku tego roku, minie 10 lat działalności Bielańskiego Ratusza. W 2008 r. na Młocinach została zakończona pierwsza linia metra, a w 2012 r. oddano do użytku Most Marii Skłodowskiej-Curie. Były to inwestycje, które odmieniły naszą dzielnicę, w których brał Pan aktywny udział...

Rzeczywiście, bardzo wiele rzeczy, które dzisiaj się dzieją na Bielanach były wynikiem tamtych wydarzeń. Co tu dużo mówić: metro jest inwestycją zmieniającą oblicze dzielnic, ale przede wszystkim życie mieszkańców. Warto przypomnieć, że 15 lat temu okolice ul. Sokratesa to były zabudowania przemysłowe, wyglądające niezbyt estetycznie. Dziś są tam osiedla mieszkaniowe, pojawiły się usługi, handel oraz gastronomia. Przy okazji budowy metra wywalczyliśmy budowę brakującej części drugiej jezdni ul. Kasprowicza.

Także powstanie mostu, który połączył nas z Białołęką miał duży wpływ na rozwój naszej dzielnicy. Na szczęście nie spowodował zapowiadanego przez niektórych komunikacyjnego paraliżu dzielnicy. Jeśli chodzi o ratusz, chcę przypomnieć, że jego budowa planowana była w latach 90-tych. Projekt na budowę był wynikiem konkursu rozpisanego podczas kadencji 1994–1998. Wtedy nie miał szczęścia doczekać się realizacji, a nie trzeba przekonywać jak bardzo potrzebny był tego typu obiekt. Tu wspomnę, że przed oddaniem do użytku nowego ratusza było 12 lokalizacji Urzędu Dzielnicy Bielany. Świadczenia rodzinne były wypłacane w lokalu, w którym wcześniej był sklep z tanią odzieżą, dowody osobiste wydawane były w dawnej kotłowni osiedlowej i tak można wyliczać dalej. Uważam, że nasz bielański ratusz jest najładniejszy, funkcjonalny i sensownie położony w centrum dzielnicy z dobrym dojazdem i komunikacją miejską, co ułatwia mieszkańcom  kontakt z urzędem i – mam nadzieję – sprawne załatwianie spraw.

Teraz znowu reprezentuje Pan mieszkańców Bielan. Jest Pan radnym Rady m.st. Warszawy wybranym z okręgu Bielan i Żoliborza. Jakie odczucia towarzyszyły Panu w momencie wyboru na radnego? Czy była to radość, satysfakcja, czy też zadowolenie z możliwości zrealizowania zadań potrzebnych mieszkańcom Bielan?

Muszę zacząć od podziękowań dla wszystkich, którzy głosowali na mnie i innych kandydatów z naszej listy. Zdobycie mandatu to dla mnie miła, ale jednak niespodzianka, bo nie prowadziłem kampanii wyborczej.  Nie z lenistwa. Po prostu w czasie kampanii wyborczej byłem bardzo zaangażowany w kampanię ogólną i na prowadzenie własnej nie starczyło mi już czasu.

Nawiązując jeszcze do pytania powiem, że pierwszą rzeczą, która się udała, jest modernizacja obiektów Hutnika Warszawa. To będzie potężna inwestycja, jedna z najładniejszych sportowych wizytówek miasta. Będzie to miejsce, w którym klub sportowy będzie mógł w lepszych warunkach funkcjonować i gdzie będzie miejsce dla sportu amatorskiego i rekreacyjnego.

W Radzie m.st. Warszawy jest Pan Wiceprzewodniczącym Komisji Budżetu i Finansów, a ponadto działa w Komisjach Ładu Przestrzennego oraz Sportu, Rekreacji i Turystyki. Czy praca w tych komisjach pomoże zrealizować Panu projekty dla Bielan, a jeśli tak to jakie?

Udział w tych komisjach starałem się tak dobrać, żeby mieć jak największą wiedzę i doświadczenie w sprawach, które dotyczą danej komisji. Mam orientację na temat bielańskich Planów Zagospodarowania Przestrzennego i uważam, że przed nami stoi duże wyzwanie przyspieszenia tempa uchwalania planów miejscowych. Z kolei udział w Komisji Budżetu i Finansów daje możliwość decydowania o przeznaczeniu środków, ale także daje świetny przegląd tego, co się dzieje w całym mieście. Jeśli chodzi o sport to uważam, że mamy całkiem przyzwoitą infrastrukturę sportową w dzielnicy, a przecież wkrótce dojdą zmodernizowane obiekty Hutnika. Dlatego chciałbym, by więcej środków przeznaczać na rekreację, sporty amatorskie, z których korzystałoby jak najwięcej dzieci, młodzieży oraz seniorów.

Czy warszawiacy w najbliższym czasie mogą się spodziewać jakiegoś spektakularnego przedsięwzięcia lub inwestycji?

Myślę, że czas najbardziej spektakularnych inwestycji – jak Stadion Narodowy, czy Bulwary wiślane – mamy za sobą. Oczywiście, z punktu widzenia całego miasta, bardzo ważną inwestycją będzie dokończenie drugiej linii metra warszawskiego. Otwartym problemem stolicy, pomimo lat debat i wielu konkursów architektonicznych, pozostaje ścisłe centrum miasta, to znaczy plac Defilad. Mam nadzieję, że budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej (a nie będzie to jedyna budowa na tym placu), pozwoli na powstanie nowoczesnego, metropolitalnego centrum – wielofunkcyjnego forum, atrakcyjnego, tętniącego życiem, a nie zamierającego po godzinach pracy Mordoru, co stało się losem wielu miejskich centrów. Drugą z wielkich inwestycji, która niebawem się rozpocznie, będzie siedziba Orkiestry „Sinfonia Varsovia” na Pradze. Współczesne doświadczenia wielu miast wskazują na skuteczną miastotwórczą rolę instytucji kultury. One budują tożsamość i wspólnotę miejską. Życia mieszkańców wielkiego miasta nie mogą określać tylko biurowce, centra handlowe i osiedla-sypialnie.

Czy w trakcie dyżurów kontaktują się z Panem mieszkańcy Bielan i jakich tematów jest najwięcej?

Nie ma jednego, czy nawet kilku dominujących tematów. Właściwie każda sprawa jest inna. Dawniej było zresztą podobnie. Zasadnicza różnica jest w sposobie kontaktu. Dziś ich ogromna większość odbywa się drogą e-mailową. Natomiast bezpośrednie kontakty nadal przeważają w relacjach z Zarządem i Radą Dzielnicy Bielany. Muszę powiedzieć, iż ta współpraca jest bardzo dobra, merytoryczna, a przede wszystkim owocna dla naszej dzielnicy.

Jak z perspektywy Rady m.st. Warszawy ocenia Pan naszą dzielnicę?

Moje spojrzenie będzie skrajnie subiektywne, bo mieszkam tu niemal całe życie, ale jestem przekonany, że Bielany to jedna z najlepszych dzielnic naszego miasta. Mamy dobry transport, dostęp do szerokiego wachlarza usług publicznych, liczne i różnorodne tereny zielone. Oczywiście są dzielnice, które w poszczególnych dziedzinach wypadają lepiej, ale Bielany są wyjątkowo dobrze „zrównoważone”. W dodatku w ciągu ostatnich lat praktycznie w każdej dziedzinie nastąpiła duża zmiana na lepsze. Teraz trzeba trzymać kurs, pilnując, aby nie zepsuć wyjątkowego charakteru Bielan.

W kwietniu 2008 r. w wywiadzie dla „Naszych Bielan” wspominał Pan o swoim hobby – rajdach samochodowych. Czy nadal startuje Pan w rajdach czy znalazł Pan sobie inne zainteresowania?

Odkąd zostałem radnym przybyło mi obowiązków i tym samym czasu wolnego jest mniej. Pewnie dlatego z rajdami od ubiegłego roku jest słabo, ale mam nadzieję, że wspólnie z kierowcą uda nam się kilka razy w tym roku wystartować w jakiś zawodach. Niespodziewanie do hobby rajdowego doszło nowe zainteresowanie: odkryłem istnienie gór. W końcu stycznia wszedłem na Kilimandżaro, a w sierpniu wybieram się na Elbrus.

Rozmawialiśmy o przeszłości, teraźniejszości, to może na koniec pomarzymy? Co w ciągu tej kadencji musi się wydarzyć na Bielanach, aby jej zakończenie sprawiło Panu prawdziwą satysfakcję?

Chciałbym, aby pod koniec kadencji mieszkańcy mieli poczucie, że Bielany stale zmieniają się na lepsze. Do tego potrzebne są setki drobnych zmian, codzienna, żmudna praca. Z wielkich rzeczy, choć niezależnych od władz samorządowych, liczę na budowę nowej drogi wylotowej na Gdańsk. Dzięki niej zostałby odciążony most Grota-Roweckiego, trasa S8, Wisłostrada, a także ul. Pułkowa. Niestety od wielu lat trwają niekończące się ustalenia, opracowywane są kolejne warianty, a inwestycja wciąż czeka na realizację. Bardzo bym chciał, aby w tej kadencji wreszcie do niej doszło. Dla nas wszystkich, Bielańczyków.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tadeusz Olechowski

Czerwiec 2019
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany