Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

Słonecznie
13°C
Słonecznie

Nie ma w Warszawie piękniejszego i lepszego miejsca do życia

Rozmowa z Tomaszem Herbichem, radnym Rady m.st. Warszawy

W poprzedniej kadencji (2014-2018) był Pan radnym naszej Dzielnicy, zaś obecnie zasiada Pan w Radzie m.st. Warszawy jako reprezentant mieszkańców naszej dzielnicy. Dlaczego kandydował Pan tym razem do Rady m.st. Warszawy?

Czteroletnia praca w Radzie Dzielnicy Bielany przekonała mnie, że najistotniejsza dla skutecznego działania na rzecz mieszkańców jest współpraca między Dzielnicą a władzami m.st. Warszawy, które przy obecnie obowiązującej ustawie warszawskiej mają decydujące słowo w prawie wszystkich kwestiach dotyczących zarówno Bielan, jak i pozostałych dzielnic. Ten stan rzeczy należałoby zresztą zmienić poprzez zwiększenie kompetencji Rad Dzielnic. Obecny stan prawny i faktyczny jest jednak taki, że kluczowe decyzje dla Bielan zapadają w Radzie m.st. Warszawy i dlatego uznałem, że jako radny m.st. Warszawy będę mógł dużo zrobić dla Bielan. Gdy pojawiła się propozycja kandydowania do Rady m.st. Warszawy, uznałem podjęcie tego wyzwania za naturalny kolejny krok – chciałem stać się rzecznikiem Bielan w miejscu, w którym zapadają decyzje najistotniejsze dla mieszkańców.

Jak Pan ocenia działania poprzedniej kadencji Rady Dzielnicy Bielany, w której był Pan radnym?

Jestem zadowolony z wielu rzeczy, które udało mi się zrobić w poprzedniej kadencji Rady Dzielnicy Bielany, i uważam je za powód do dumy. Najistotniejsza była dla mnie działalność w Komisji Mieszkaniowej, której poświęcałem szczególnie dużo czasu i energii. Komisja pod moim przewodnictwem zaopiniowała ponad 1300 wniosków o przyznanie lub zamianę lokali z mieszkaniowego zasobu m.st. Warszawy. W bardzo wielu spośród tych spraw mogłem realnie pomóc mieszkańcom naszej Dzielnicy. Aktywnie działałem także na rzecz zwiększenia środków na inwestycje, uchwalenia brakujących planów zagospodarowania przestrzennego czy likwidacji ZUOK na Radiowie. Razem z koleżankami i kolegami z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości byliśmy co prawda w opozycji i nie mogliśmy kreować działań Zarządu Dzielnicy, jestem jednak przekonany, że dzięki naszej dużej aktywności i niezłomnej konsekwencji zrobiliśmy w zeszłej kadencji bardzo dużo dobrego dla Bielan.

Czy spodziewał się Pan tak dobrego wyborczego wyniku i co według Pana zadecydowało o zdobyciu mandatu radnego Warszawy? Czy było to wynikiem dobrego program dla Bielan, czy raczej Pańskiej dotychczasowej działalności w Radzie Dzielnicy Bielany?

Podczas mojej działalności w Radzie Dzielnicy Bielany miałem okazję poznać wielu mieszkańców Bielan i jestem głęboko przekonany, że wśród oddanych na mnie głosów znalazły się te należące do osób, którym jako radny pomogłem. Bardzo dużo uwagi poświęciłem jednak także programowi wyborczemu. Starałem się wykorzystać w nim całą wiedzę i doświadczenie, które zdobyłem podczas pracy w Radzie Dzielnicy Bielany. Już teraz na forum Rady m.st. Warszawy aktywnie zabiegałem m.in. o wprowadzenie do budżetu inwestycji polegającej na przedłużeniu ul. Broniewskiego do ul. Wólczyńskiej i rozbudowie ul. Wólczyńskiej, całkowitą zmianę infrastruktury drogowej i parkingowej wokół węzła Młociny i przy Galerii Młociny czy odejście od absurdalnych rozwiązań zapisanych w projekcie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Wawrzyszewa, które zakładały między innymi całkowitą zmianę charakteru obecnego bazaru przy ul. Wolumen.

Proszę powiedzieć coś o sobie i swoich związkach z naszą dzielnicą?

Choć jestem warszawiakiem od urodzenia, od swoich pierwszych dni związanym z Warszawą, mogę powiedzieć o sobie, że mieszkańcem Bielan stałem się z wyboru, co zresztą uważam za powód do dumy i krytycznie odnoszę się do tych, którzy patrzą z góry na osoby nieurodzone i niewychowane w Warszawie. Moje związki z Bielanami zacieśniły się podczas studiów na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jestem przekonany, że decyzja o zamieszkaniu na stałe właśnie na Bielanach była całkowicie słuszna. Jestem z niej bardzo zadowolony. Nie ma w Warszawie piękniejszego i lepszego miejsca do życia – tak zielonego, łączącego różne rodzaje zabudowy i style, a zarazem bardzo dobrze skomunikowanego z centrum miasta.

W Radzie m.st. Warszawy jest Pan Wiceprzewodniczącym Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, a także uczestniczy w pracach  trzech komisji: Budżetu i Finansów, Edukacji oraz Kultury i Promocji Miasta. Jak Pan sobie radzi z tak licznymi obowiązkami?

Gdy po raz pierwszy zdecydowałem się kandydować, podjąłem decyzję, że będę radnym z krwi i kości, a nie malowanym – że rzeczywiście włączę się w rytm pracy naszej dzielnicy i naszego miasta. Oprócz wymienionych przez Pana komisji jestem także członkiem Komitetu Audytu oraz zespołu opiniującego kandydatury na ławników. To rzeczywiście bardzo dużo obowiązków – jestem jednak przekonany, że taka skala zaangażowania na poziomie Rady m.st. Warszawy jest niezbędna, aby móc obserwować i reagować na procesy kształtujące oblicze Warszawy. A po to zostałem radnym.

Czy praca w tych komisjach spełnia Pańskie oczekiwania i przynosi satysfakcję?

Jestem przekonany, że wybierając te komisje, dokonałem słusznego wyboru. Każda z nich zajmuje się sprawami kluczowymi dla funkcjonowania Warszawy, a wszystkie razem dają szeroki obraz tego, co dzieje się w naszym mieście. Jeżeli natomiast pyta Pan o moją ocenę poszczególnych komisji w Radzie m.st. Warszawy, to jest ona różna w zależności od tego, o której z nich mówimy. Najlepiej pracuje mi się w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji Budżetu i Finansów. W obu tych komisjach wspólnie z innymi radnymi Prawa i Sprawiedliwości udało mi się osiągnąć znaczące sukcesy: w pierwszym przypadku na przykład przekonaliśmy władze miasta, że nie można obniżać punktacji przy przyjmowaniu dzieci do miejskich żłobków za to, że ich rodzice muszą zrezygnować ze swojej aktywności zawodowej ze względu na opiekę nad osobą niepełnosprawną. Udało się wręcz doprowadzić do podwyższenia liczby punktów dostępnych w ramach tego kryterium.

Jeżeli zaś chodzi o kwestie budżetowe, to podczas marcowej Sesji Rady m.st. Warszawy zgłosiłem poprawkę do budżetu przyznającą Bielanom 950 000 zł na doposażenie budynku przy ul. Palisadowej 5D w instalację centralnego ogrzewania oraz ciepłej wody łącznie z gazową kotłownią kontenerową. Niestety mająca większość w Radzie m.st. Warszawy Koalicja Obywatelska w marcu odrzuciła tę poprawkę, ale została ona przyjęta do budżetu podczas kolejnej sesji budżetowej, która miała miejsce 30 maja. W obu tych przypadkach potwierdziła się stara prawda, że konsekwencja i upór mają sens.

Gorsze wrażenia mam z pracy w Komisji Edukacji oraz Komisji Kultury i Promocji Miasta. W mojej ocenie za sprawą działań władz Warszawy, które oceniam skrajnie krytycznie, Komisja Edukacji jest niestety wykorzystywana do walki politycznej, nad czym szczególnie boleję. Kultura z kolei służy nieraz do forsowania projektów ideologicznych. Mimo mojego zdecydowanie krytycznego stosunku do polityki władz Warszawy w obu tych obszarach rolę, jaką mam do odegrania we wspomnianych komisjach, uważam jednak za bardzo istotną – walczę w nich o umiar, zdrowy rozsądek i spokój w podejściu do edukacji oraz o autentycznie różnorodną kulturę w Warszawie, czyli taką, w której jest miejsce dla inicjatyw od prawa do lewa, a także dla takich, które nie są w żaden sposób określone światopoglądowo.

Jak zmienił się Pański obraz naszej dzielnicy, mając teraz ogląd sytuacji z perspektywy całej stolicy, i jakie priorytetowe działania należy podejmować dla jak największej korzyści mieszkańców Bielan?

Niestety z perspektywy ogólnomiejskiej wygląda to tak, że ze słusznymi – czasem wręcz oczywistymi – postulatami naszej dzielnicy trzeba się mozolnie przebijać. Czasem można odnieść wrażenie, że głos mieszkańców dzielnic centralnych oraz tych najdynamiczniej się rozwijających jest bardziej słyszany w Ratuszu. I nie chodzi o to, żeby kogokolwiek antagonizować czy odmawiać tamtym dzielnicom realizacji ich potrzeb! Rzecz jednak w tym, że także nasze potrzeby są bardzo duże, a wsparcie z miasta na ich realizację – niestety nie takie, jakiego moglibyśmy oczekiwać. Dotyczy to zwłaszcza inwestycji – władze miasta ciągle przekazują na Bielany zbyt mało środków na nowe inwestycje, nieproporcjonalnie mało w porównaniu z naszym potencjałem ludnościowo-powierzchniowym, który jako radni Prawa i Sprawiedliwości od zawsze uznajemy za właściwy punkt odniesienia przy ocenianiu tego, jak dzielone są środki na wydatki majątkowe.

Potrzeby inwestycyjne Bielan są ogromne: wybudowanie nowych przedszkoli i szkół, zwłaszcza w miejscach, gdzie powstaje nowa zabudowa mieszkaniowa; utworzenie miejskich żłobków; połączenie ul. Broniewskiego z ul. Wólczyńską i rozbudowa ul. Wólczyńskiej; remonty i przebudowy infrastruktury drogowej (przykładowo ul. Podczaszyńskiego); wybudowanie Domów Kultury czy choćby klimatyzacji w Urzędzie Dzielnicy Bielany to tylko niektóre z nich. Innym przykładem pokazującym, że z naszym głosem musimy się mozolnie przebijać, jest komunikacja – tak oczywisty dla mieszkańców Bielan postulat, jak przywrócenie kursów autobusu 520 na Chomiczówkę, nie jest niestety rozumiany. Często wychodzi się z założenia, że doprowadzenie metra na Bielany rozwiązuje sprawę, co z perspektywy mieszkańców takich bielańskich osiedli, jak choćby położone dalej od metra Chomiczówka czy Ruda, trzeba uznać za niedorzeczny pomysł.

Rozmawiał Tadeusz Olechowski

Grudzień 2019
P W Ś C Pt S N
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany