Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Lora Szafran w Podziemiach Kamedulskich

Jazzowe koncerty w Podziemiach Kamedulskich zdążyły już wyrobić sobie markę. Zarówno zaprzysięgli jazzowi melomani, jak i zwykli słuchacze z przyjemnością przychodzą na Dewajtis, by posłuchać jazzu w dobrym wykonaniu.

Tym razem jednak koncert był szczególny. Wypełniły go bowiem utwory utrzymane w klimacie przeżywanych niedawno świąt Wszystkich Świętych oraz Zaduszek. Szczególni byli także wykonawcy.

Koncert prowadził Tomasz Tłuczkiewicz, a wystąpili Lora Szafran i Bogdan Hołownia. Obojga tych fantastycznych muzyków przedstawiać nie trzeba, ograniczmy się więc do informacji podstawowych.

Jazzowy duet zaprezentował koncert o charakterze zaduszkowym, ale klimat ów tworzył głównie fakt, iż w repertuarze znalazły się piosenki nieżyjących już wybitnych kompozytorów – Władysława Szpilmana, Henryka Warsa oraz Jerzego Wasowskiego, którego Bogdan Hołownia jest wielkim admiratorem i o którego twórczości potrafi ciekawie opowiadać.

Na koniec koncertu głos zabrała Wiceburmistrz Magdalena Lerczak. Podziękowała ona wszystkim twórcom cyklu „Jazz w Podziemiach Kamedulskich”, a artystom wręczyła maskotki – bielańskie słonie. Lora Szafran dziękując za prezent stwierdziła, że „ze słoniem jest jej do twarzy”, czym kolejny już raz tego wieczoru wywołała wśród widzów salwę śmiechu.

Rafał Dajbor