Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Rybak i magiczny pędzel

Niedaleko szerokiej, rwącej rzeki mieszkał młody, samotny, rybak o imieniu Krystosław. Był on niskim i chudym chłopakiem. Miał on marzenie, aby znaleźć towarzyszkę, która będzie z nim dzieliła radości i smutki życia.

Pewnego letniego dnia, jak zawsze udał się łowić ryby. Długo czekał na jakąkolwiek zdobycz, aż w końcu, kiedy słońce miało się ku zachodowi, coś wpadło w sieć. Była to wielka, tęczowa ryba, trzymająca w pysku złoty pędzel. Niespodziewanie przemówiła ona do młodzieńca:

–Wypuść mnie z sieci rybaku! W zamian oddam ci ten magiczny pędzel! Pamiętaj jednak, że straci on swą moc, jeżeli zamienisz choćby słowo z okrutną czarownicą, mieszkającą na obrzeżach lasu. Zaskoczony Krystosław zabrał pędzel i nie mówiąc wiele, wypuścił rybę do rzeki i wrócił do domu. Chciał zobaczyć, jak działa moc pędzla.

O dziwo, dało się nim malować bez użycia farb, tak w powietrzu. Kolor, którego chciało się użyć, wystarczyło sobie wyobrazić. Chłopak namalował w swoim domu rozłożysty dąb.

I wtedy, zaledwie po chwili w jego mieszkaniu wyrosło gigantyczne drzewo. Niestety zrujnowało ono niewielką chatkę rybaka. Młodzieniec przestraszył się. Nigdy nie widział tak wielkiej mocy. Postanowił wtedy oddalić się nieco od ruin domu i jeszcze raz wziął pędzel do ręki.

Tym razem namalował wielką, piękną willę, w której zamieszkał. Coraz rzadziej wychodził na ryby. Malował te przedmioty, o których zawsze marzył, bez podejmowania wysiłku, aby je zdobyć. W końcu jednak znudziła mu się i ta zabawa, a samotność coraz bardziej mu doskwierała.

Postanowił, że namaluje sobie towarzyszkę. I tak wykreował postać pięknej kobiety o zielonych oczach, smukłej sylwetce, w ciemnym, długim płaszczu i czarnym kapeluszu. Wyglądała trochę jak z bajki. Chłopak był tak zachwycony swoim dziełem, że od razu stracił dla niej głowę.

 Nagle nie wiadomo skąd pojawiła się gęsta mgła, przez co młodzieniec nic nie widział. Po jakimś czasie niebo rozpogodziło się, ale dziewczyna zniknęła. Krystosław nigdy nie był tak przerażony jak w tej chwili. Nie chciał jednak ponownie zabrać się do pracy, gdyż malowanie magicznym pędzlem nie należało do najprostszych zajęć, poza tym nie mógł już przestać myśleć o tajemniczej kobiecie.

Rybak nie zastanawiając się długo, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i poszedł do lasu na poszukiwania swej towarzyszki. Szedł cały dzień, lecz nie zauważył niczego, co przypominałoby mu namalowaną postać. Miał już zawrócić, gdy usłyszał ciche popiskiwania, które wydobywały się z pobliskich krzewów dzikiej róży. Nie czekając ani chwili, chłopiec pochylił głowę i zaczął gruntownie przeszukiwać teren. W mgnieniu oka pojawił się przed nim mały ludzik przypominający swoim wyglądem elfa. Po chwili elf rzekł do niego:

– Witaj! Czy możesz nazbierać dla mnie koszyk poziomek? Jestem dziś bardzo zmęczony, odwdzięczę się – obiecał.

Młodzieniec zgodził się i namalował magicznym pędzlem kosz wypełniony po brzegi owocami. Elf szybko wziął kosz i zniknął w pobliskich krzakach.

Ten jednak nie wrócił. Po jakimś czasie sam młodzieniec stwierdził, że nie ma co czekać na niewdzięcznika i kontynuował wędrówkę. Nie upłynęło dużo czasu, a napotkał na swej drodze mówiącego ludzkim głosem dzięcioła. Ptak powiedział: 

– Wiem kogo szukasz. Powiem ci, jak ją znaleźć, jeżeli coś w zamian dla mnie uczynisz.

Młodzieniec zgodził się, a dzięcioł kontynuował swój wywód:

– Stwórz dla mnie najpiękniejszą dziuplę na świecie. Krystosław nie odpowiedział, tylko zaczął malować drzewo, a na nim przestronną dziuplę. Gdy dzieło było gotowe ptak rzekł:

– Wspaniale!  Aby dojść do dziewczyny musisz pójść na północ, czyli w kierunku tamtej wysokiej, rozłożystej sosny.

Chłopak spojrzał w kierunku drzewa wskazanego przez ptaka. Mimo, że droga wydawała się daleka, postanowił, że nie może się teraz poddać. Nogi odmawiały mu posłuszeństwa, a burczenie w brzuchu przypominało mu, że nastała pora na posiłek. Mimo to szedł dalej, nucąc po drodze ulubioną melodyjkę.

W końcu spotkał kobietę, bardzo podobną do tej, którą namalował. Zdarzyło się to na obrzeżu lasu, więc Krystosław natychmiast przypomniał sobie przepowiednie, o której mówiła tęczowa ryba. Kobieta zaproponowała mu ciepły posiłek, lecz on bał się odezwać. Miotały nim dziwne uczucia. Nie pozwolił się zwieść pierwszemu wrażeniu. Z jednej strony bał się, że spełni się przepowiednia ryby, z drugiej liczył na to, że jest to kobieta, o której marzył i jeżeli zaraz się nie odezwie, to może ją na zawsze stracić. Dziewczyna kilkukrotnie próbowała zacząć rozmowę, lecz chłopak milczał. W końcu rozzłościła się, gdyż zdała sobie sprawę, że milczenie czasami może być najlepszą odpowiedzią – oznaczającą, że rybak domyśla się, kim naprawdę jest. Przerażony Krystosław kiwał tylko głową, a ona zaczęła szeptać nieznane słowa. Wtedy pojawił się elf, ten sam, któremu młodzieniec pomógł zbierać poziomki. Skoczył na głowę kobiety i zaczął ciągnąć ją za włosy, a ta natychmiast pokazała swoje prawdziwe oblicze. Zaczęła kręcić się w kółko, a jej twarz zmieniła się nie do poznania.

Okazało się, że jest to wiedźma, która niszczy wszystko co dobre i zamienia w elfy. To ona porwała wybrankę Krystosława i zamieniła ją w małego elfa. Chłopak wiedział, że jedynym sposobem na odzyskanie towarzyszki jest zniszczenie wiedźmy. Z pomocą przyszedł mu dzięcioł, który odwrócił na moment uwagę czarownicy.

Dzięki temu chłopcu udało się w kilku pociągnięciach pędzla stworzyć magiczną klatkę, do której wepchnął czarownicę. Namalował też planetę, na której umieścił uwięzioną wiedźmę. W tym momencie znów las otuliła mgła, a klatka z zawartością zniknęła. Gdy słońce wyszło zza chmur wszystkie złe czary prysnęły, a przed Krystosławem stała zielonooka, uśmiechnięta dziewczyna. Dziwnym trafem zniknął też magiczny pędzel. Najwyraźniej on też był wytworem czarownicy!

Skąd więc wzięła się dziewczyna? Na to pytanie odpowiedzieć mogła tylko tęczowa ryba. Niestety ona nigdy nie pojawiła się ponownie w rzece. Najważniejsze, że rybak, dzięki swojemu uporowi i odwadze, odnalazł towarzyszkę i razem stworzyli radosny i spokojny dom.

Czasami siadali wspólnie nad brzegiem rzeki i wpatrywali się w gwiazdy, zastanawiając się, gdzie w tym czasie podziewa się czarownica. Ona jednak była w tak odległej galaktyce, że od Ziemi dzieliły ją miliony lat świetlnych.

Paulina Kida