Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Złotówka czy euro, oto jest pytanie?

Roczne obchody Jubileuszu 100-lecia odzyskania Niepodległości dobiegają końca. Nie jestem pewna, czy organizatorom wielu wartościowych uroczystości udało się w pełni uświadomić społeczeństwu, jak ogromny był trud i ciężar budowania od podstaw nowego państwa, powstającego jak feniks z popiołów.

Listopadowa data przypomina nam jedynie wydarzenie spektakularne, ale naprawdę mało istotne dla uwolnienia Polaków od zaborczych sąsiadów. Józef Piłsudski wypuszczony 10 listopada z magdeburskiego więzienia przybywa do Warszawy i tu 11 listopada Rada Regencyjna przekazuje Mu władzę wojskową, a od 14 listopada pełną władzę cywilną. Witany jest owacyjnie przez tłumy spragnionych, choćby nadziei, warszawiaków. Późniejszy Naczelnik wie, że wolność nie będzie Polakom dana za darmo, że musi być wywalczona. O kształt polskich granic trzeba było walczyć z każdym zaborcą. Powstania śląskie będą miały swój setny Jubileusz w 2019 r. Ślązacy jednoznacznie opowiedzieli się za przyłączeniem ich ziem do Polski. Granicę zachodnią wyznaczali w walce uczestnicy zwycięskiego i perfekcyjnie zorganizowanego Powstania Wielkopolskiego. „W ten piątek po południu byliśmy w mieszkaniu rodziców. Około wpół do czwartej wpadł sąsiad Stangierski i zawołał w stronę ojca: panie Andrzejewski, Niemcy biją Polaków. Ojciec wstał i wyszedł na balkon. A ja się spytałem: Dokąd ojciec idzie? Czy ojciec myśli, że Niemcy grochem będą strzelali? Na to matka powiedziała: Niemiec wołał toście szli, a teraz Polska woła, to nie chcecie iść. Zabrałem swój karabin i amunicję i w grupie z innymi udaliśmy się na Berdychowo, gdzie w koszarach wydawano broń i amunicję.” Trzy lata oporu i walki zakończyły się w 1921 r. spektakularnym zwycięstwem poznaniaków. Najtrudniejszą była jednak walka o granicę z sowiecką Rosją. Dopiero Bitwa Warszawska w 1920 r. przyniosła rozstrzygnięcie dzięki ofiarnemu zwycięstwu.

Granice, choć najważniejsze, nie rozwiązywały wszystkich problemów młodego państwa. W każdym zaborze obowiązywał inny system prawny. Różne były też typy i rodzaje szkół. Inny rozstaw miały nawet tory kolejowe w zaborze rosyjskim i pruskim. Skomplikowany system monetarny bardzo utrudniał sprawne funkcjonowanie gospodarki. Po odzyskaniu Niepodległości w 1918 r. na terenie Polski w obiegu były cztery waluty: marka niemiecka, korona austriacka, rubel carski i marka polska, używana w Królestwie Polskim. Józef Englich ówczesny minister skarbu w gabinecie Ignacego Paderewskiego przygotował projekt ustawy, na mocy której powołano Bank Polski i jednostkę waluty polskiej „Lech”. Nazwie tej sprzeciwiał się od początku debaty monetarnej Władysław Grabski uzasadniając, że zarówno proponowana nazwa jak i inne: Piast, Pol, Kościuszko, nie nawiązują do polskiej historii pieniądza. Przekonywał, że jednostką monetarną utrwaloną w tradycji polskiej jest złoty, używany już w połowie XVII w. Złoty był co prawda przez długi czas głównie jednostką obrachunkową, zaś obiegowymi monetami: grosz, półgrosz, dwojak i trojak. Argumentacja ministra Grabskiego była jednak tak przekonująca, że „Lech” zakończył swoją „karierę” po 23 dniach i 28 lutego 1919 r. posłowie uchwalili wprowadzenie złotego jako waluty niepodległej Polski. Historia jak widać lubi się powtarzać i po stu latach znów debatujemy o walucie. Obecna dyskusja koncentruje się nie tyle na nazwie, co wartości pieniądza narodowego lub europejskiego.

Jesteśmy niemal na progu Nowego Roku. Myślimy jaki będzie, planujemy i żyjemy nadzieją, że będzie dobry, bez specjalnych wyzwań i trudności. My bielańczycy w tych planach musimy koniecznie uwzględnić spacer na AWF i tam, przy pomniku Józefa Piłsudskiego, Marszałka, Naczelnika, genialnego stratega i wizjonera, zadumać się nad tą Polską z 1919 r., układaną jak puzzle w nowych granicach, z nowymi instytucjami, nowymi uczelniami i złotówką, mówiącą światu, że jesteśmy gotowi podjąć rywalizację także w gospodarce.

Joanna Fabisiak

Poseł na Sejm RP