Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Elektryczny czar tramwajów

Czas szybko płynie. Przemija... Tramwajom w Warszawie „stuknęło” 150 lat. Warto o tym przypomnieć. To wspólna historia: miasta, Bielan, każdego z nas. Zatem, ruszajmy w podróż sentymentalną, nie tylko po szynach...

Czas i miejsce: druga połowa XIX wieku. Warszawa znajduje się pod rosyjskim zaborem. Siłą rzeczy, nowinki ówczesnej techniki docierały do nas z opóźnieniem, ale...

Jest 11 grudnia 1866 roku. Z remizy (tak wtedy mówiono na zajezdnie) przy ulicy Inżynierskiej, wyjechał w miasto pierwszy wagon „Żelaznej Drogi Konnej”. Skromne to były początki. Jeszcze nieporadne, owsem napędzane.

Wcześniej tę nowość komunikacji posiadały: Nowy Jork (1832 r.), Nowy Orlean (1835 r.), Paryż (1854 r.), Londyn (1860 r.), Petersburg (1863 r.) oraz Berlin (1865 r.).

Jak mówi polskie przysłowie: „pierwsze koty za płoty”, a raczej „poszły konie po betonie”. Tu, w nieco innym znaczeniu. Na ulicach „kocie łby”, gdzieniegdzie kamienna kostka oraz trakty ubite. Tak było.

Warszawska jednotorowa linia szynowa biegła następującą trasą: Dworzec Wiedeński, Marszałkowska, Królewska, Krakowskie Przedmieście, Pl. Zamkowy, Nowy Zjazd, Most Aleksandryjski, Dworzec Petersburski, z „krańcówką” przy ul. Targowej r. Kijowskiej.

Początkowo kursowały 4 wagony drewniane wyprodukowane w Danii. Zaprzęg składał się z 2 koni przeczepianych na obie strony składu, gdyż nie było pętli. Przejazd kosztował 15 kopiejek, a przewóz bagażu 3 – 6 kopiejek.

Nowy środek komunikacji miejskiej po szynach cieszył się wielkim powodzeniem. Sukcesywnie zwiększano tabor, kładziono nowe torowiska, otwierano kolejne trasy. Pod koniec XIX w. Warszawa miała ich już kilkanaście. Oznaczano je w sposób niecodzienny – kolorami: czerwony, zielony, niebieski... Powód był prozaiczny, ale też praktyczny. Duża część pasażerów była, cóż, niepiśmienna. Takie to były czasy, takie realia.

W tym miejscu następuje pierwszy akcent bielański. 2 linie tramwajów konnych docierały w nasze okolice: biała (Powązki – Rogatki Mokotowskie) oraz pomarańczowa (Powązki – Stacja Towarowa Kolei Warszawsko Wiedeńskiej).

Na początku XX wieku Warszawa posiadała 308 wagonów ciągniętych przez 727 koni. Lecz czas robił swoje. Nieubłaganie szło nowe. Tramwaje elektryczne.

Wzbudzało to olbrzymie emocje nie tylko wśród zwykłej ludności. Bolesław Prus – niestrudzony kronikarz dziejów Warszawy, tak pisał w czerwcu 1900 roku na łamach „Tygodnika Ilustrowanego”: „Już nie pamiętam kiedy Warszawa rumieniąc się i skromnie spuszczając oczy, wyszeptała po raz pierwszy: spodziewam się... tramwajów elektrycznych. No i owo spodziewanie się trwało tak długo, że przez ten czas mogło przyjść na świat ze dwadzieścia słoni i ze cztery wieloryby... A potem zaczęto sobie życzyć z powodu rozmaitych uroczystości: bodajbyś doczekał wypuszczenia tramwajów elektrycznych!”

I stało się. 26 marca 1908 roku na warszawskie ulice wyjechały pierwsze wagony napędzane prądem. Podwozie było stalowe, ale „pudło” drewniane, wykonane z dębu. Do tego ramy okienne tekowe, zdobione mahoniem, natomiast sufit wyłożono jaworem jasnym. Wagony pomalowano na kolor karminowy z licznymi żółtymi ozdobami. Do tego dochodziła tablica z nazwą trasy w języku rosyjskim oraz polskim.

Odzyskanie niepodległości w 1918 r. i czas międzywojnia, przyspieszyło rozwój tramwajów. Pojawiło się więcej wagonów, torowisk, linii, czyli nowych połączeń dzielnic Stolicy.

Również na Bielany. 17 czerwca 1935 roku otwarto linię tramwajową nr „15” z pętlą przy ul. Zabłocińskiej tuż przy Marymonckiej, a następnie przy ul. Twardowskiej. Trasa: Bielany CIWF – Dworska (Wola). Po niej pojawiła się linia nr „30”, jadąca do Placu Trzech Krzyży. Z początkiem 1938 roku przedłużono trasę linii nr „17” z pętli przy ulicy Potockiej, przez centrum, aż do Placu Narutowicza.

II wojna światowa znacząco zmieniła oblicze tramwajów warszawskich. Od 9 września 1939 roku, do 1 sierpnia 1944 roku, z Bielan kursowała do miasta tylko „17”. Przednia część wagonów miała napis: „Nur für Deutsche”.

Ponadto utworzono specjalne linie wyłącznie dla Niemców (czerwone koło) oraz ludności żydowskiej (Gwiazda Dawida). Te ostatnie jeździły po terenie getta, natomiast tramwaje „z miasta” przejeżdżały przez jego teren „tranzytem” bez zatrzymywania się.

W trakcie Powstania Warszawskiego przewrócone wagony służyły za barykady, natomiast tuż po wojnie pełniły też funkcję ulicznych „restauracji”, „barów”, a także... tablicy ogłoszeń. Setki, tysiące kartek nalepionych na burty: „Czy ktoś zna...”, „Szukam rodziny...”, „Tu jestem, żyję...”. Wzruszający obraz wielkiej, ludzkiej tragedii, exodusu, siły przetrwania, powrotu do rodzinnego, ukochanego miasta.

Wraz z mieszkańcami Stolicy, na ulice powróciły tramwaje. Pierwsze ruszyły na Pradze już w czerwcu 1945 roku.

Bielany musiały jeszcze trochę poczekać. W marcu 1946 roku otwarto linię nr „15”, ale tylko do Dworca Gdańskiego (zniszczony wiadukt). Potem przedłużono tory do ulicy Muranowskiej, gdzie następowała przesiadka w „17” jadącą do centrum.

1 lutego 1950 roku, na Bielanach uruchomiono linię nr „6” kursującą do ulicy Wiatracznej. Trzy lata później, w związku z budową „Huty Warszawa”, przedłużono torowisko do Młocin (okolice dzisiejszej restauracji). Tam dojeżdżały tramwaje nr „28”.

Bielany rosły wzdłuż i wszerz. Na przełomie lat 50-ych i 60-ych powstawały nowe osiedla: Bielany I, II, Słodowiec, Wrzeciono... Dlatego w 1961 roku otwarto tramwajowy odcinek od ul. Marymonckiej do pętli Huta, gdzie kursowała „17” (Huta – Wiatraczna), a dwa lata później linia „27” (Huta – Wola Cmentarz Katolicki). Przy ul. Pstrowskiego (dziś Zgrupowania AK Kampinos), otwarto zajezdnię tramwajową „Północ” na blisko 300 wagonów.

Lata 60., to budowa osiedla Piaski, gdzie zlokalizowano pętlę na ul. Jarzębskiego. Dekadę później, z początkiem lat 70-ch przedłużono torowisko na ul. Broniewskiego do huty. Równocześnie (wraz z budową Wisłostrady) zlikwidowano młocińską linię nr „28”.

Wejście Polski do UE w maju 2004 r., umożliwiło „Tramwajom Warszawskim” dostęp do środków strukturalnych na rozbudowę i modernizację tras, a także taboru tramwajowego. Tym sposobem Bielany wzbogaciły się o nową „siatkę” połączeń: odnogę z ul. Broniewskiego, skręt w Al. Reymonta na Bemowo, a także węzła komunikacyjnego „Młociny” w kierunku Białołęki, przez Most Marii Skłodowskiej-Curie.

Dziś po Bielanach mkną nowoczesne, klimatyzowane, niskopodłogowe tramwaje „Swing” oraz „Jazz”. Z kasownikami jak komputery, wyświetlaczami LCD, kamerami monitoringu, lokalizacją składu GPS, łącznością z centralą, zapowiedziami przystanków przez lektora itd.

To już zupełnie inna epoka. Chociaż co poniektórym tęskno za dawnym tłokiem, konduktorem ze skórzaną torbą i ołówkiem z gumką, jazdą na „winogrono” lub z tyłu na tzw. „cycku”.

Tym sposobem dojechaliśmy do końca dzisiejszej wędrówki za pomocą linii nr: „2” Metro Młociny – Nowodwory, „6” Metro Młociny – Czynszowa, „15” Marymont Potok – Al. Krakowska, „17” (tranzytem przez Marymoncką) Pl. Narutowicza – Tarchomin, „22” Piaski – Al. Krakowska, „24” Metro Młociny – Al. Krakowska, „28” (tranzytem przez Broniewskiego) Górczewska – Annopol, „33” Metro Młociny – Pl. Narutowicza i „35” (tranzytem przez Broniewskiego) Koło – Wyścigi Puławska.

Na deser dołączam niezwykłe zdjęcia pocztówek z lat 1890 – 1916. Kawał historii miasta się kłania; nieistniejące, unikalne widoki. 1. Plac Zamkowy – postój tramwajów konnych obok Kolumny Zygmunta. 2. Wyjazd wagonu typu „A” na wysokości ulicy Senatorskiej, w tle neogotycka bryła katedry Świętego Jana. 3. Trasa tramwajowa na Krakowskim Przedmieściu i hotele: „Europejski” oraz „Bristol”. 4. Aleje Jerozolimskie, tramwaj linii „18” jadący na Mokotów.

Dziękuję za wspólną podróż, kłaniam się pięknie. Melonikiem, bynajmniej.

  1. Wszystkim Czytelnikom „Naszych Bielan” oraz fanom moich felietonów płci obojga, życzę pięknych, magicznych Świąt Bożego Narodzenia.

Leszek Rudnicki

Lipiec 2020
P W Ś C Pt S N
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany