Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Trzy gracje na huśtawce

Dzieciństwo kojarzy się, większości z nas, z placem zabaw, na którym królowała huśtawka, okupowana zwykle przez innych użytkowników tego wspaniałego miejsca.

Szczęśliwiec, mający w posiadaniu bujawkę, zawsze korzystał z niej za długo i nigdy nie chciał ustąpić miejsca, ku zazdrości i niezadowoleniu oczekujących w kolejce. Pamiętam pouczającą opowieść o dziewczynce, która nie mogła zasiąść na huśtawce, bo ta nieustannie jej się wymykała. Kiedy bardzo rozzłoszczona, tupiąc nogami krzyczała „chcę się bujać”, usłyszała odpowiedź od siedzących na trzech huśtawkach dziewczynek – wróżek. „Musisz częściej używać naszych imion i wszystko będzie w porządku, a my nazywamy się: proszę, dziękuję, przepraszam”.

Już wtedy zrozumiałam wielką wartość i skuteczność tych słów. Najtrudniejszym wydawało mi się słowo proszę i może dlatego starałam się wychodzić naprzeciw do tych, dla których prosić znaczyło przyznanie się do własnej słabości, niemożności czy braku wiary w pomoc innych ludzi. Oto trzej bohaterowie, którym zabrakło czasu lub odwagi, by prosić o pomoc. Karol lat czternaście. Grał z chłopakami w „pikuty”. To taka zabawa, polegająca na rzucaniu scyzorykiem, aby wbił się w ziemię. Jeden z chłopców zamiast w ziemię trafił w rękę Karola. Nie chciał tego zrobić i bardzo się przestraszył, uciekł. Za nim pobiegł drugi kolega. Tłumaczyli, że chcieli wezwać pomocy. Mogło być jednak za późno, bowiem z przebitej żyły obficie tryskała krew. Na szczęście pozostał Czarek, który nie tylko wiedział co zrobić, ale pierwszej pomocy udzielił z sercem. Uratował Karolowi życie.

Pani Zosia ma osiemdziesiąt cztery lata i jest mieszkanką domu pogodnej starości, tak przynajmniej go nazywają. Kiedy potrzebowała całodobowej opieki przyprowadził ją tu syn, bo przecież musiał pracować. Na początku odwiedzał matkę często, potem czas od odwiedzin do odwiedzin wydłużał się do tygodni a nawet miesięcy. Pani Zosia zaczęła chorować na dziwną chorobę. Jej organizm nie reagował na leki. Lekarze mówili „ona nie chce już żyć”. Wtedy poradzili, aby zaczęli odwiedzać Panią Zosię znajomi. Trudno było ich znaleźć, zaproponowano więc wolontariuszom, by przychodzili co jakiś czas do staruszki. Zgodziła się szesnastoletnia Magda. Magda nie lubiła domu pogodnej starości, bo mało było w nim pogody, ale Pani Zosi tak błyszczały oczy, gdy ja odwiedzała. Wizyty odbywały się raz w tygodniu, to niewiele ale miały moc ozdrowieńczą. Pani Zosia znów zechciała żyć, bo życie jest piękne, gdy ma się taką przyjaciółkę.

Adam ma lat siedemnaście. W domu zawsze było piekło. Ojciec alkoholik, matka depresyjna i znerwicowana, często nie mieli z rodzeństwem co jeść. Kiedyś, przed świętami, ukradł w sklepie szynkę i paczkę kotletów schabowych. Miały być na świąteczny obiad. Złapali go. Nie tłumaczył dlaczego to zrobił, po co. Poszedł do „poprawczaka”. Kiedy wyszedł, sąsiedzi go unikali. „Ukradł raz, zawsze może ukraść”, mówili. Nie pasował do nich. Tylko Tomek, kolega z klatki obok zagadywał do niego, a kiedyś nawet zaprosił na mecz na Legię. Potem grali już często razem. Adam był bardzo dobry i piłka stała się dla niego całym życiem. Wreszcie zobaczył go w akcji trener i zaprosił na rozmowę. Zaproponował, żeby zaczął grać w klubie. To był najpiękniejszy dzień w życiu Adama, a o Tomku mówi – „prawdziwy przyjaciel. Ja też chcę być taki”.

Co łączy bohaterów tych, z życia wziętych, opowiadań? Wszyscy byli wolontariuszami Fundacji „Świat na Tak” i wszyscy pracowali w szkolnych Klubach Ośmiu. Życie Karola, Pani Zosi i Adama potoczyłoby się zupełnie inaczej i mniej szczęśliwie, gdyby nie zwyczajna ludzka pomoc Czarka, Magdy i Tomka. Oni nawet nie czekali, że poproszą ich o pomoc, lecz sami wyciągnęli rękę do osób potrzebujących wsparcia. Takich młodych, wrażliwych i zwyczajnie dobrych ludzi nagradzamy już od dwudziestu czterech lat podczas gali Konkursu „Ośmiu Wspaniałych”. W tym roku w żoliborskim Teatrze Komedia przedstawimy Warszawie w dniu 25 maja tych młodych, niezwykłych w swej zwykłości, dziewczęta i chłopców, bez których maj straciłby przynajmniej połowę swego piękna.

fot. ashui.com

Lipiec 2020
P W Ś C Pt S N
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany