Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Polska gola!

To marzenie bardzo wielu Polaków i wszystkich kibiców polskiej reprezentacji piłki nożnej. Moje też. Naturalnie chciało by się, aby nasi piłkarze strzelali gola za golem i grali z klasą.

Mecz z Senegalem nie dostarczył takich emocji. Dopiero udana akcja Krychowiaka trochę nam poprawiła humor, bo to dowód, że potrafimy grać skutecznie, o ile nie mamy tak zwanych złych „przypadków”. No, ale wszyscy wierzymy, że podczas niedzielnego meczu z Kolumbią pokażemy co umiemy i będziemy mieli powód do dumy. No bo któż z nas nie będzie szczęśliwy, że kibicuje drużynie zwycięskiej.

Lubimy, jak to mówią psychologowie, „pławić się w cudzej chwale”, identyfikując się z osobą lub grupą odnoszącą sukcesy, niekoniecznie sportowe, czując wówczas wzrost samooceny i dobrego samopoczucia, nawet jeśli sami nie aspirujemy w danej dziedzinie do odnoszenia sukcesów. To jacyś „oni” wypracowują sukces, a my na tej podstawie budujemy pozytywny obraz grupy, do której przynależymy. Kiedy reprezentacja Polski wygrywa mecz jesteśmy z tego dumni prawie tak, jakbyśmy sami grali i strzelali bramki. Zupełnie inaczej zachowujemy się, gdy zamiast oczekiwanego zwycięstwa jest porażka. Wspieramy się trochę wypróbowanym sloganem „Polacy, nic się nie stało”, ale skandujemy go prawie przez łzy i usuwamy się w cień, gdzie przegrana nie jest tak widoczna i dokuczliwa. Odcinamy się też werbalnie od porażki. Nie mówimy wtedy to „my” przegraliśmy, lecz to „oni” przegrali, często dodając także kilka epitetów pod ich adresem. Na jednym z uniwersytetów belgijskich prowadzono badania dotyczące zachowań studentów po wygranej i przegranej reprezentacji uniwersyteckiej w zawodach lekkoatletycznych. Okazało się, że po zwycięstwie znaczący procent studentów paradował jeszcze przez kilka dni w koszulkach z logo reprezentacji, a po przegranej procent amatorów tego stroju malał przynajmniej o połowę.

Oczywiście zwycięstwo „naszych” cieszy nas także całkiem altruistycznie. Cieszymy się z powodu zwycięstwa kogoś kto reprezentuje grupę, a taką jest naród. Cieszy nas fakt siły i sprawności polskich sportowców. Fenomen sportu jako siły jednoczącej wykorzystał w sposób wręcz niezwykły Nelson Mandela, kiedy uwolniony po dwudziestu siedmiu latach spędzonych w więzieniu został prezydentem.

Był 1992 rok: RPA otrzymało organizację Pucharu Świata w rugby. Kiedy Mandela został prezydentem powiedział do swoich pracowników: „Jesteśmy biedni i podzieleni. Ten puchar musi nas uratować.” Nie rozumieli go, a propozycję wygwizdali. Jednak kiedy 25 czerwca 1995 r. RPA wygrało z Nową Zelandią i zostało mistrzem świata wszystko się zmieniło. Miejsce nienawiści między białymi i Afrykańczykami zajęła duma. Eksperyment Mandeli jest najsilniejszym argumentem dla sceptyków, którzy mówią: Po co tych jedenastu biega po boisku? Odpowiedź jest prosta, bo sport to zdrowie i duma. A jeśli wynik rozgrywek nie jest taki jakiego byśmy oczekiwali warto przypomnieć sobie słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego, bo to przecież jubileusz odzyskania niepodległości: „Zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska. Być pokonanym i walczyć dalej to zwycięstwo”.

Nie zapominajmy o tym, dopingując naszą reprezentację. 

Joanna Fabisiak

Poseł na Sejm RP

Lipiec 2020
P W Ś C Pt S N
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany