Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Za kulisami Bielan (co moje oczy widziały)

Sierpień ma się już ku końcowi i lato powoli odchodzi. Wędrując po naszej dzielnicy, wciąż jestem zaskakiwany ciekawymi odkryciami.

Zachwycam się nieustannie Bielanami. Jeżdżę rowerem podwórkami, skrótami, mniej uczęszczanymi trasami. Po czym opisuję co zobaczyłem i wzbogacam zdjęciami na łamach „Naszych Bielan”. To wielka frajda, ale też lekcja spostrzegawczości oraz pokory.

Tym sposobem wspólnie poznaliśmy np. genezę Potoku Bielańskiego (NB X 2006 – Gdzie strumyk płynie), wędrowaliśmy po obrzeżach Bielan (NB II 2008 – Spacerkiem po granicy), zlokalizowaliśmy wszystkie ujęcia wody oligoceńskiej (NB II 2005 – Zimna woda zdrowia doda), odkrywaliśmy historię i tajemnice „perskiego jarmarku” (NB VI 2003 – Wolumen is great), przejechaliśmy naszymi ścieżkami rowerowymi (NB V 2005 – Ścieżki bez tajemnic), zwiedziliśmy pełen dojazd do Mostu Marii Skłodowskiej-Curie wzdłuż ogródków działkowych (NB XI 2012 – Liść z mostu), podziwialiśmy niezwykły mural na Al. Zjednoczenia (NB IV 2013 – Czerwony Kapturek zdemaskowany), razem obserwowaliśmy przed zimowe Bielany (NB X 2016 – Jesień idzie przez park) itp., itd.

Co temat to nowy horyzont spojrzenia i „odczytywania” Bielan. Poznawania na nowo. Szczerze mówiąc, mnóstwo moich tekstów przestało być felietonami, a stało się... reportażami. Tak, tak. Wystarczy wspomnieć relacje z pikników, remontów głównych ulic czy klimatu i wyglądu Bielan podczas EURO 2012.

Mówiąc krótko: konwencja tzw. stylu literackiego wynika z tematu, choć bywa także odwrotnie i wtedy zamierzona treść z góry sugeruje określony sposób pisania. Takie są warsztatowe dylematy autora spisywane w upale, gdy słupek rtęci termometru przekracza +30º C. i komputer „pada” z przegrzania. Damy odpór. Musimy, więc piszę dalej...

Nie byłyby możliwe powyższe wędrówki i powstałe z tego artykuły, gdyby nie mój zabytkowy rower. Szybko i sprawnie docieram gdzie chcę, bo w wiele miejsc nie dojedzie się samochodem. Choćby ciekawe zakątki Lasu Bielańskiego, że o Puszczy Kampinoskiej nie wspomnę. Mojemu zacnemu pojazdowi, który umożliwia mi poznawanie dzielnicy „od podszewki”, poświęcę wkrótce odrębny materiał. Mam już nawet tytuł, ale o tym – sza. Wszystko w swoim czasie.

Póki co, jesteśmy zabiegani po stałych bielańskich trasach: w drodze do pracy, po zakupy, do przychodni, na pocztę czy do kościoła. Powtarzalna powszedniość dnia.

Ale jest jeszcze coś, czego często nie zauważamy, mijamy, zerkając w pośpiechu kątem oka. Wiecie co mam na myśli? Uliczne ogłoszenia. Kartki duże, małe, białe, kolorowe, drukowane, pisane ręcznie, przyklejane lub przypinane do słupa, tablic czy witryn. Ileż tam treści rozmaitych... o nas samych. Prawdziwa skarbnica wiedzy. Swoją drogą, arcyciekawy materiał badawczy dla socjologów.

Katalog zgub jest naprawdę pokaźny: portfele, klucze do mieszkania, ubrania, parasole, dokumenty, zwierzęta oraz wiele innych. Wynikają z tego minidramaty, ale bywają również sytuacje zabawne.

Dlatego dzisiaj postanowiłem poświęcić temu wątkowi więcej miejsca. Zdarzało się często, że „realizując” dany temat, niejako przy okazji czytałem wieszane ogłoszenia. Niektóre z nich wprawiały mnie w zdumienie, a nawet rozbawienie. Te najciekawsze oczywiście sfotografowałem i przechowuję w specjalnym folderze komputera. Przez lata nazbierało się ich naprawdę sporo, więc najwyższa pora, abym się nimi z Wami podzielił. Proszę bardzo, zaczynamy wędrówkę... po bielańskich ogłoszeniach.

Sytuacja 1. Przechodząc rano obok zaparkowanych aut pod blokiem, dostrzegam za wycieraczkami kartkę. Czyżby seryjny mandacik? A może Sandra lub Julia oferują swoje przyjemne usługi? Nic z tego. To handlarz samochodów kusi właściciela pojazdu szybkim zarobkiem. Szanowny Właścicielu. Jestem poważnie zainteresowany kupnem tego auta. Proszę o kontakt, tel. ... Znacie z autopsji takie sytuacje, prawda?

Sytuacja 2. Przejeżdżając rowerem obok terenu zabaw, zauważyłem na murze takie oto ogłoszenie: Szukam różowego worka z ubrankami dziecka pozostawionego na ławce przed blokiem przy ulicy Marii Dąbrowskiej 21. Znalazcę proszę o kontakt pod numer telefonu:... Mam nadzieję, że zguba została odnaleziona.

Sytuacja 3. W drodze po warzywa na bazar natrafiłem przy ul. Wolumen na dużą kartkę przyczepioną do drzewa. I znów wątek dziecięcy się przewija... Uwaga! Milenka zostawiła w dniu wczorajszym (piątek, 27.04.12) swoją wymarzoną hulajnogę firmy Oxelo (czarna w różowy wzór kwiatowy) i nie może pogodzić się z jej stratą. Hulajnoga była sygnowana. Bardzo prosimy o zwrot, wierzymy, że znalazca jest uczciwym człowiekiem. Telefon do mamy ... Wierzę, że historia zakończyła się szczęśliwie.

Sytuacja 4. Teraz będzie mały hard core. Na jednym z bielańskich pawilonów handlowych wisiała kartka ze zdjęciem sympatycznego pupila, a pod nim tekst. PILNE! Ratlerek – krycie suki. Poszukujemy pieska rasy ratlerek do pilnego krycia naszej suczki Pestki. Cena do uzgodnienia. Kontakt pod telefonem:... Chciałbym zobaczyć owoce merdające ogonkami tego niezwykłego ogłoszenia.

Sytuacja 5. Na słupie nieopodal ul. Kasprowicza zobaczyłem niezwykły anons. Czego Ci trzeba? Miłości, piękna, wolności, siły, przyjaźni, zdrowia, przyjemności, pasji, energii, tolerancji? W ten niekonwencjonalny sposób oferowała swe usługi pewna firma o charakterze psychologicznym. Trening i rozwój osobowości, te sprawy.

Sytuacja 6. Zajrzałem do księgarni im. K. Baczyńskiego na ul. Żeromskiego. Chciałem przejrzeć nowości. Niestety, chwilowo było nieczynne, gdyż trwało szykowanie kącika kawiarnianego i przesuwanie regałów. Trudno, pomyślałem, po czym zerknąłem na drzwi wejściowe, gdzie na kartce widniał napis. PRZEPRASZAMY ZA BAŁAGAN. KIEROWNICZKA (kadr 1).

Sytuacja 7. Wychodząc z redakcji, wdepnąłem do sklepu „Radek” celem nabycia patriotycznego razowca, bo jest zdrowy, a i obywatelska postawa też się liczy. Po czym ze zdumieniem przeczytałem ogłoszenie przyklejone między szybami. ZAGINĘŁA! Szarobura kotka wabi się Zura! Ma różową obrożę z dzwoneczkiem! (narysowane 3 serduszka). Proszę dzwonić! ... ... ... lub przynieść na adres Fontany ../.. DZIĘKUJĘ!!! (kadr 2).

Sytuacja 8. Fantastyczny przykład bielańskiej kultury, poczucia humoru i równie dowcipnej riposty. Ogłoszenie wisiało na klatce jednego z bloków Chomiczówki, oto cały tekst. ZAWIADOMIENIE Uprzejmie informuję, że dnia 17.02.2018 (sobota) w mieszkaniu nr 1 wyprawiane będzie przyjęcie urodzinowe. Ze względu na uroczystość, która rozpocznie się porą wieczorową, proszę o wyrozumiałość sąsiadów na wypadek głośnych rozmów lub muzyki po godzinie 22:00. Solenizantka. I genialny dopisek któregoś z lokatorów: ok.! wpadniemy wszyscy :) (kadr 3).

Ostatnie trzy ogłoszenia zdecydowanie zasługują, by je pokazać na zdjęciach, co też uczyniłem z wielką radością.

Jak widać, Bielany posiadają różne oblicza. Historie ludzkich życiorysów zawarte w ogłoszeniach są wartością bezcenną. Czyż nie tak? Kłaniam się zatem pięknie i tropię dalej.

Leszek Rudnicki

Lipiec 2020
P W Ś C Pt S N
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany