Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Bielany malowane jesienią

Jest taki czas w przyrodzie, gdy lato odchodzi i z wolna nastaje piękna, polska „złota jesień”. Wówczas Bielany zmieniają się nie do poznania. Ubrane w kolorowe szaty liści, nęcą, wabią, oczarowują... O tym dziś właśnie.

Zacznijmy chronologicznie. „Jesień, pora roku zaczynająca się z dniem równonocy jesiennej i trwająca do momentu przesilenia zimowego, na północnej półkuli Ziemi od ok. 23 września do ok. 22 grudnia”. Tyle definicja Encyklopedii Powszechnej PWN.

Jak to wygląda w praktyce? Spójrzmy razem na jesienne, bielańskie dni.

Dzieci w przedszkolach i szkołach odbywają krótkie wycieczki „w teren”, przy okazji zbierając skarby natury: wielobarwne liście, żołędzie, kasztany, jarzębinę. Z tego, można układać piękne dekoracje, tworzyć martwe natury, robić ludziki lub krówki z zapałczanymi nóżkami itd. Pole wyobraźni jest tu nieograniczone.

Nauczyciele pokazują swoim wychowankom ciekawe rośliny, wspólnie obserwują „sejmiki” ptaków szykujących się do odlotu, jednym słowem: przyjemne z pożytecznym. Czyli uwrażliwiają, że jesteśmy częścią natury i żaden beton, konsole gier, komputer czy smartfon tego nie zastąpią.

Ja również złapałem się na tym, że... znów mam kieszenie pełne kasztanów, że... gałązkę jarzębiny powiesiłem malowniczo na regale z książkami, że... zasuszam liście w albumach malarskich, że... wzruszył mnie widok dziewczyny z wrzosem w dłoni... Małe, bielańskie, jesienne nastroje.

Jakby tego było mało, na Wolumenie widziałem stosy kolorowych jabłek późnych odmian, a z boczku, jakby niechcący, siedziała babina na stołeczku oferując w koszyku z własnej działki: chrzan, koperek i czosnek. Za symboliczną cenę; aby troszkę dorobić, pobyć wśród ludzi, porozmawiać... Jak to jesienią.

Wędrując podwórkami Wawrzyszewa, Starych Bielan i Słodowca zauważyłem, a raczej usłyszałem gospodarzy posesji z dmuchawami do liści. Kiedyś były miotły i jakoś nikomu ręce nie odpadły z tego powodu. Teraz króluje „nowoczesność”: maszyna na plecach, rura w dłoni, spaliny i bezsensowny hałas. Po czym byle wiatr rozwiewa liście i cała „zabawa” zaczyna się od początku.

Wyobraź sobie, że jesteś np. hutnikiem, lekarzem, kierowcą MZA, policjantem, taksówkarzem; wracasz ciemną nocą i chcesz „złapać” choć kilka godzin snu, aby do świtu. A gdzie tam! Znacie pewnie z autopsji ten charakterystyczny warkot już od rana. Jaki w tym sens?

Jeśli nawet uda się zasnąć krótkim jesiennym snem, zaraz przyjadą śmieciarki, a po nich kosiarki trawników (kilka razy w roku), no i wyspałeś się jak zając pod miedzą. Żadna kawa tu nie pomoże, tylko zdrowy rozsądek.

Wędrując przez Park Chomicza, Herberta i Olszynę, spoglądam na ławeczki, gdzie okoliczni mieszkańcy „łapią” ostatnie, ciepłe promyki słońca. Bo wkrótce opadną liście z drzew, zrobi się szaro, mokro, nostalgicznie...

Bielańskie jesienne wieczory to czas herbaty z sokiem malinowym lub książką w dłoni. Telewizji nie polecam, szkoda czasu.

Natomiast wszelkie krótsze lub dłuższe spacery (nie tylko z psem) są wartością bezcenną, pejzażem obserwacji jesiennej przyrody. Choćby z aparatem fotograficznym w dłoni, co i mnie się zdarzyło, o czym już za chwilę.

Tymczasem, zdarzyła się rzecz niecodzienna. Pisząc w/w, sięgnąłem po słownik na półce pod sufitem i... niechcący strąciłem mój dziennik z 1972 roku. Z października! Dokładnie 46 lat. Kurczę, istny zabytek. Obraz czasu i epoki. Zerknąłem do środka. Są tam zapiski, zdjęcia, wycinki prasowe i inne niespodzianki. Oto niektóre z nich. Cytaty zachowałem oryginalne. Zatem...

Koniecznie iść do kina „Wisła”. Zapowiedzi nowości: Wesele – Andrzej Wajda.

Liceum, początek roku szkolnego. Dyro & fryzjer nas ścigają za długie pióra. I jak tu się nie przeziębić mając włosy długości główki od zapałki?

Spisek szkolnych lektur. Max Gorkij – Matka, Zośka Nałkowska – Granica, Leoś Kruczkowski – Kordian i cham itd. Łącznie 10 pozycji.

Nowość płytowa zauważona w księgarni na ul. Kasprowicza. Breakout – Karate. Kupić szybko!

Notka. Na Żeromskiego koło Hajoty dziura w jezdni. Leje deszcz, jeden stoi, wypala miotaczem, drugi zalewa asfaltem. Wybiegłem z aparatem. Ten gruby do mnie, a wy tu co? A my tu nic, odpyskowałem.

Co można nabyć za 50 groszy? „Express Wieczorny” w kiosku „Ruchu”, bilet ulgowy (autobus, tramwaj, trolejbus), zadzwonić z budki telefonicznej, wodę gazowaną bez soku z zielonego ruskiego automatu, 1 dkg sera żółtego (dla mojej myszy) itd.

Etykietka z chleba kupionego w sklepie na Żeromskiego róg Podczaszyńskiego: WZPP Północ piekarnia Żoliborska Krasińskiego 45, Mazowiecki 0.8 kg – 4 zł Zmiana B.

Bilet do kina „Wisła” na western „Był sobie łajdak”. Tekst: Ministerstwo Kultury i Sztuki Naczelny Zarząd Kinematografii BILET WSTĘPU DO KINA Ser. Mbt. 778690, 12 zł. Bilet ważny tylko na oznaczony dzień i seans. – Zachować dla kontroli. Rząd I, miejsce 7. Godzina 20.00.

Wycinek z gazety. AKTUALNE! Do współpracy w dobrze prosperującym zakładzie ogrodniczym poszukuję kandydatki kulturalnej, energicznej. (Mile widziana jest znajomość gry na fortepianie). Oferta nr: ... Biuro Ogłoszeń, Poznańska 33.

Z muzycznego podwórka. Bilet do Sali Kongresowej PKiN. Cena: 60.00. 5 rząd, 16 miejsce, godz. 17. Halina Frąckowiak, Stress, Blue Effect i Junipher Greene. Na koniec Grupa Niemen (Skrzek, Apostolis, Piotrowski), która zmiotła wszystkich ze sceny.

Mógłbym tak ciągnąć w nieskończoność, bo kolejne zeszyty spadają niczym liście z drzew, lecz czas na grand finale.

Skoro muzyka, to ułożyłem dla Was (i dla siebie) nastrojową kompilację piosenek z jesienią w tle. Można słuchać w stacjach radiowych, wyłapać na płytach lub odsłuchać na YT. Kolejność dowolna wg osobistych preferencji.

  1. Barwy jesieni – Czerwone Gitary 2. Jesienny pan – Hanna Banaszak 3. Jesienne róże – Mieczysław Fogg 4. Jesienna zaduma – Elżbieta Adamiak 5. Żółty jesienny liść – Janusz Laskowski 6. A w górach już jesień – Jadwiga Strzelecka 7. Jesień – Łucja Prus 8. Pamiętasz była jesień – Sława Przybylska 9. Cygańska jesień – Anna Jantar 10. Wczesna jesień – Hey 11. Jesień w Krakowie – Pod Budą 12. Jesień – Czesław Niemen 13. Kolejna jesień – Wojciech Młynarski 14. Pod jesień – Trubadurzy 15. Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie – Magda Umer 16. Jesienny pamiętnik – Budka Suflera 17. Pejzaż jesienny – No To Co 18. Deszcz, jesienny deszcz – Stanisław Sojka 19. Jesień, jesień – Karin Stanek 20. Mężczyzna jesienny – Marek Grechuta.

By twórczo podsumować bielańską jesień, poszedłem z aparatem fotograficznym do Lasu Bielańskiego. Oto 4 nastrojowe zdjęcia pełne zapachów, kolorów i światłocieni. Takie magiczne widoki są tylko u nas. Czyż nie tak?

Leszek Rudnicki

Lipiec 2020
P W Ś C Pt S N
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany