Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Bielańska Wieża Babel

Z tym materiałem nosiłem się niczym przysłowiowa kura z jajem. Jak go ująć? Jak skondensować bielańską codzienność? Przeczytajcie, gdyż każdy z mieszkańców dzielnicy odnajdzie tutaj swoją historię. Zatem…

Mieszkam w bloku z lat 70. poprzedniego wieku na wysokim piętrze, skąd mam rozległy widok na hutę Arcerol Mittal, osiedle Wawrzyszew, a nawet barokowe wieże kościoła pokamedulskiego w Lesie Bielańskim.

Na początku budynek był szary, niczym otaczająca nas rzeczywistość: tzw. wielka płyta, pustaki, gazobeton, składane prawie jak klocki.

Przeważają wieżowce 8-, 10-, 12-, 15-piętrowe, z windą i domofonem oczywiście. W każdym z nich panuje prawdziwy melanż społeczny. Wieża Babel.

Na Słodowcu, Piaskach, Chomiczówce, Wawrzyszewie, Wrzecionie czy Rudzie, drzwi w drzwi mieszkali wtedy obok siebie: hutnicy, milicjanci, urzędnicy, dziennikarze, robotnicy, artyści, nauczyciele, profesorowie, sportowcy itd.

Coś takiego jest świetnie pokazane w serialu Stanisława Barei: „Alternatywy 4”. Jak ludzie zaczynają siebie wzajemnie rozumieć, szukać wspólnych wartości, jednoczyć. Rozmawiać.

Mój blok jest statystyczny: ani lepszy, ani gorszy od innych. Z czasem nabrał rumieńców za sprawą kolorowego tynku. Inne budynki wokół też zrobiły się barwne, co cieszy oko do dzisiaj. Poza tym, wpływa pozytywnie na psychikę i nastrój mieszkańców, co już dawno udowodniono naukowo.

Spójrzmy; co taki blok w sobie kryje? Jakie tajemnice? Ciekawostki? Zacznijmy od piwnic. To istny labirynt, pełen komórek lokatorskich, zakrętów korytarza, różnych pomieszczeń technicznych, a nawet minimagazynek na sprzęt dla gospodarza. Pod sufitem w różne strony biegną rury gazowe, a także wodą do pionów, ze skrzynkami, kryjącymi zawory odcinające dopływ na wypadek awarii. Dobrze szanująca się piwnica posiada oczywiście kota, który pilnuje rewiru przed szczurami, które faktycznie znikły. Dlatego jest dokarmiany przez blokowe sąsiadki. Posiada wydzielony kącik ze starą poduszką lub kocem do spania, suchą karmę, wodę oraz otwarte piwniczne okienko, żeby mógł pohasać po okolicy.

Parter klatki schodowej to przede wszystkim euro skrzynki pocztowe, które są masowo zapychane ulotkami reklamowymi: wymiana okien, drzwi, szybka pożyczka, pizza, telewizja kablowa etc. Walczyć z tym nie sposób, bo zawsze się znajdzie lokator, który wpuszcza domofonem roznosicieli papierowych reklam. Czasami zdarzają się też Cyganie z patelniami albo dywanami, rolnicy ze zgrzewkami jajek i workami kartofli oraz akwizytorzy pseudofirm telekomunikacji czy energii naciągających na zmianę umowy. Tak czy siak, trzeba być czujnym w opisanym temacie.

W takiej Wieży Babel nic się nie ukryje, bo ściany są cienkie, a ciekawość ludzka nie zna granic. Wiadomo kto z kim, po co, dlaczego, gdzie była ostatnia imprezka, a gdzie włamanie. Ulubionym miejscem plotek jest skwerek przed budynkiem z ławeczką, skąd można obserwować, kto idzie do klatki, co kupił w pobliskim sklepie itp. Wreszcie, wieczorne wyprowadzanie psów daje też pretekst do wymiany blokowych informacji.

Byłbym ciut niesprawiedliwy nie wspominając o lokalnych inicjatywach sąsiadek, które założyły ogródek wokół domu, gdzie rosną kwiatki, a wiele lat temu czyjaś dobra ręka posadziła brzozy wzdłuż chodnika prowadzącego do drzwi wejściowych budynku. Dzisiaj są już bardzo dorodne i to jest po prostu piękne.

Na piętrach klatki schodowej oraz zamykanych korytarzach, lokatorzy trzymają przeróżne rzeczy: stare regały, półki, fotele, dziwnej urody kwiaty, jak również bliżej niezidentyfikowane klamoty. Szczególną okazją do podziwiania w/w, jest sytuacja, gdy winda ulega awarii, a wtedy idzie się piętro po piętrze w górę lub dół i chcąc nie chcąc zerka. Czasem utrudnia to „gustowna” firanka z falbankami powieszona na sznurku za szybą zamykanych drzwi korytarza wewnętrznego klatki schodowej.

Z kolei czas przygotowań kulinarnych do Świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy, to temat na grubą książkę (kucharską). Do dziś nie mogę pojąć jak to się dzieje? Bo niemal wszyscy mają zamontowane szczelne drzwi antywłamaniowe, a tymczasem… Na klatce schodowej unosi się zapach pieczonego mięsa, ryb, bigosu, ciast rozmaitych. Ja rozumiem, że może tak się zdarzyć w mieszkaniu przez kratki wentylacyjne, ale nie na zewnątrz. Zagadkowa tajemnica

Z przygód osobistych przytoczę dwie historie, zabawne zresztą. Był upalny lipiec. Tymczasem nasza kotka – Ziuta znikła. Jej stałe kryjówki (szafa, tapczan) były puste. Za chwilę dzwonek do drzwi: przyszła sąsiadka z informacją, że właśnie Ziuta przeskoczyła z naszego na jej balkon, weszła przez jego otwarte drzwi, zrobiła obchód mieszkania, a na odchodne zjadła jeszcze cyklameny w doniczce!

Z tą samą sąsiadką zdarzyła się też inna śmieszna historia. Kupiliśmy nowy japoński telewizor z pilotem, postawiliśmy na stoliku przy ścianie i podziwiamy kolorowe obrazki na ekranie. Nagle – pyk, kanał sam przeskoczył. Dziwne. Wziąłem pilota i nacisnąłem właściwy przycisk. Lecz zjawisko nie ustawało. Coś mnie tknęło. U sąsiadki okazało się, że mają identycznej marki telewizor ustawiony prawie w tym samym miejscu, co nasz, tuż za cienką ścianą, dlatego promienie podczerwone przechodziły i sobie wzajemnie pykaliśmy pilotami. Gdy przestawiłem telewizor w inne miejsce, problem znikł. Ciekawostka elektroniczna.

W takich blokach instalacja wodna biegnie pionem kuchennym i łazienkowym, schowana za „ekranami”. Rury mają już swoje lata, więc pękały i następowała seria wzajemnych zalań mieszkań. Mocno niefajne jest uczucie, gdy wchodzisz do domu, a tu: chlup, chlup. Do czasu, bo administracja wymieniła je na plastikowe. Było prucie, kucie, kupa gruzu, kurzu, ale opłacało się. Od tamtej pory (odpukać) święty spokój.

W wieżowcu słychać przeróżne dźwięki. Ktoś, kto mieszka w niskiej zabudowie z solidnej cegły, nie do końca wie, jakie bywają hałaśliwe atrakcje. Po 6 rano śmieciarka opróżnia pojemniki ze śmieciami, szkłem i hurgot jest niesamowity. Poranne psy na spacerze ujadają jak najęte, ktoś tłucze młotkiem mięso na kotlety schabowe łup łup, drzwi trzaskają, winda skrzypi, czyjaś wiertarka udarowa chodzi, ponieważ kołeczki na półeczki trzeba zamontować... Ta lista jest naprawdę bardzo długa.

Dobra, dajmy już temu spokój. Nie marudźmy. Przecież to tylko bielański dom z całym dobrodziejstwem swojego inwentarza. Wieża Babel, ale… Nasza mała Ojczyzna.

Absolutnie.

Leszek Rudnicki

Lipiec 2020
P W Ś C Pt S N
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany