Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Na Bielanach nokautują Parkinsona

Choć wiadomość o tym, że cierpią na nieuleczalną chorobę początkowo ścięła ich z nóg, podjęli rękawicę i wyzwali Parkinsona na pojedynek. A dokładnie – na pojedynek bokserski, bo, jak się okazuje, ten sport jest jednym z najlepszych sposobów opóźniania rozwoju choroby Parkinsona. „Nasze Bielany” towarzyszyły seniorom podczas jednego z treningów na AWF.

– Waszym zadaniem jest jedną ręką bić, drugą się chronić. To trudne, ale dacie radę! – zagrzewa kilkunastoosobową grupę Wojciech Wiertel, trener sportów walki. Większość z ćwiczących dobiega siedemdziesiątki, a nawet osiemdziesiątki, ale zapał, z jakim wykonują polecenia trenera, odmładza ich przynajmniej o dekadę. – Pamiętajcie, jedna ręka bije, druga kryje! – powtarza Wojciech Wiertel, zawodowy i amatorski Mistrz Europy w Kickboxingu. – Nos złamany, uroda stracona. Lepiej wiedzieć jak osłaniać się ręką – żartuje Lidka Wiśniewska, jedna z uczestniczek półtoragodzinnego treningu. Przebiega on według programu opracowanego przez amerykańską organizację non-profit Rock Steady Boxing, która od lat z powodzeniem prowadzi zajęcia dla osób zmagających się z Parkinsonem.

Akcja koordynacja

Według najnowszych badań trening siłowy może spowalniać rozwój choroby Parkinsona. To, co amerykańscy eksperci sprawdzali w warunkach laboratoryjnych, na warszawskiej AWF doświadczają seniorzy boksujący pod czujnym okiem trenera Wojciecha Wiertla. Jak mówią, ich życie z Parkinsonem stało się łatwiejsze dzięki tym treningom. Nic dziwnego. Boks jest sportem, który angażuje mięśnie całego ciała, wymaga koordynacji ruchów, uczy jak zachować równowagę. W przypadku osób walczących z Parkinsonem nie chodzi o przygotowanie do sparingów w ringu, ale o wyrobienie nawyków, które mogą okazać się im przydatne w codziennym życiu. Dlatego uczestnicy zajęć m.in. powtarzają ruchy przypominające omijanie przeszkody na drodze czy poprawiające refleks. To niezwykle ważne, bo przecież cierpią na zaburzenie neurodegeneracyjne, któremu towarzyszą problemy z poruszaniem się i utrata równowagi. – Na treningach uczymy się np. padów, czyli ruchów, które pozwalają na bezpieczny upadek. Dzięki temu potrafimy zminimalizować ich następstwa – potwierdza Krystyna Orłowska, członkini Stowarzyszenia Rock Steady Boxing Warsaw. – Przekonałam się o tym na własnej skórze – opowiada. – Kiedyś, przechodząc przez ulicę Tamka, potknęłam się. Ale gdy zorientowałam się, że tracę równowagę automatycznie wykonałam pad, jakiego nauczyłam się od trenera. Szybko podniosłam się z ziemi i poszłam dalej. Dla obserwujących mnie kierowców pewno to był szok, że starsza pani potrafiła zrobić pad niczym rasowy zawodnik judo – mówi ze śmiechem pani Krystyna. Jej zdaniem taka umiejętność dodaje wiary, że z opresji można wyjść bez szwanku. O tym, że boks to świetna recepta na powstrzymanie choroby jest przekonana także Lidia Wiśniewska. – Nigdy nie przypuszczałam, że kiedyś założę rękawice bokserskie, ale ten sport jest wspaniały i naprawdę pomaga! – zapewnia.

Wstań i idź

O tym, jak można znokautować Parkinsona świadczy również historia innego uczestnika zajęć. – Na pierwsze treningi Witka przywożono, był skazany na chodzik. Dziś podpiera się tylko laską i sam przyjeżdża na AWF – opowiada pani Krysia i dodaje: – Leczymy się u najlepszych neurologów. I oni mówią, że to niemożliwe, by pacjent z taką chorobą jak nasza mógł np. skakać na skakance. A my to potrafimy! – podkreśla. Ale trening bokserski zapewnia nie tylko lepszą sprawność fizyczną. Zajęcia stają się również formą wsparcia emocjonalnego. Dodają pewności siebie i ośmielają do wyjścia z domu. Możliwość spotkania osób, które mają podobne doświadczenia a mimo to pokonują kolejne bariery, motywuje do podnoszenia sobie poprzeczki. Zresztą na spotkanie z trenerem Wojtkiem i jego teamem, który tworzą Izabela, Daniel, Sebastian i Piotr, po prostu chce się przychodzić. Dbają oni o bezpieczeństwo, pokazują jak wykonywa

ćwiczenia a przede wszystkim tworzą fantastyczną atmosferę. Dzięki temu nikt nie wstydzi się tu swoich ograniczeń. – Wiele osób, których dotknęło to schorzenie zmaga się z depresją. Nie tylko muszą walczyć z fizycznymi skutkami choroby, ale często także z brakiem zrozumienia i akceptacji społecznej – przyznaje Wojciech Wiertel. To powoduje, że chorzy na Parkinsona czują się na marginesie życia społecznego. – Każdego roku na Parkinsona zapada około 8 tysięcy Polaków. Dla nich siedzenie w domu to jak wyrok. By przetrwać muszą wychodzić do ludzi, muszą przełamywać bariery psychiczne i fizyczne. Aktywność jest ich przepustką do życia – mówi jedna z uczestniczek zajęć.

Sport to naprawdę zdrowie

O tym, jak ważny jest sport w walce o zdrowie i to by się nie poddawać, wie doskonale Izabela Barabasz, która asystuje ćwiczącym seniorom. – Sama długo chorowałam, przez kilka lat brałam chemię a lekarze odradzali mi uprawianie sportu. Nie posłuchałam ich. Dziś, mimo skończonych 40 lat, mam kondycję lepszą niż niejeden dwudziestolatek – mówi. Dlaczego zaangażowała się w zajęcia? – Czuję się potrzebna i wiem, że moja pomoc ma sens bo poprzez sport można pokonać wiele ograniczeń, wyjść z depresji a nawet uzależnień – tłumaczy.

Duch walki nie ginie

Skąd pomysł na zorganizowanie na Bielanach bezpłatnych zajęć dla osób dotkniętych chorobą Parkinsona? Wszystko zaczęło się za sprawą trenera Wojciecha Wiertla, który cztery lata temu pracował z dziećmi z zespołem Downa i zespołem Aspergera. – Jeden z rodziców wspomniał, że treningi bokserskie pomagają także chorym na Parkinsona – wspomina. Wojciech Wiertel skontaktował się z Rock Steady Boxing, która prowadzi szkolenia dla trenerów. Po zdobyciu w San Francisco uprawnień do prowadzenia zajęcia z chorymi, rozpoczął treningi w Polsce. Pierwszy rok zajęć sfinansował Narodowy Instytut Wolności, później pomocną dłoń wyciągnęła Warszawska Fundacja „Wspieraj Sport”. Dzięki temu osoby z Parkinsonem mają szansę poprawiać jakość swojego życia. Niestety, umowa z Fundacją obowiązuje jedynie do końca sierpnia ale miejmy nadzieję, że porozumienie zostanie przedłużone i Fundacja nadal będzie wspierać organizację tych pożytecznych zajęć. Tych, którzy zastanawiają się jak na bokserskich treningach radzą sobie bielańscy seniorzy, zapewniamy: są świetni! Nawet jeśli nie wszystkie ćwiczenia wychodzą im idealnie, jest w nich to, co najważniejsze – duch walki.

Aleksandra Zborowska