Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Las pełen kultury

Koncerty, spektakle, tańce na dechach, kultowy słoń i wiele, wiele innych atrakcji. Park Kultury na Bielanach, letni salon miasta, przyciągał tłumy warszawiaków.

Mateusz Napieralski

 

W 1949 r. stołeczne władze zadecydowały o urządzeniu w Lesie Bielańskim – wtedy jeszcze tylko częściowo znajdującym się w granicach Warszawy – przestrzeni dla zorganizowanej, masowej rekreacji, wzorowanej na miejskich parkach kultury w Związku Radzieckim. Las ten był powszechnie znany i lubiany, bowiem szczycił się historyczną tradycją wiosennych i letnich imprez ludowych, na czele z hucznym odpustem w Zielone Świątki (gorąco polecam cudowną książkę W. L. Karwackiego „Zabawy na Bielanach”!). „Życie Warszawy” w lutym 1950 r. tak pisało o projekcie: „Potrzeba budowy tak wielkiego parku kultury i odpoczynku dała się poczuć latem ubiegłego roku. Zaobserwowano wtedy, że żaden z parków, czy ogrodów warszawskich nie jest dostosowany do tego, by w nim urządzać niedzielne koncerty rozrywkowe”. Budowa obiektów bielańskiego Parku Kultury – pierwszej tego typu realizacji w kraju – ruszyła wiosną 1950 r., a jego uroczysta inauguracja miała miejsce już 22 lipca tegoż roku, w czasie obchodów Narodowego Święta Odrodzenia Polski. Z roku na rok rozbudowywano parkową infrastrukturę, prowizorkę zastępowały porządniejsze konstrukcje.

 

Dla każdego coś miłego

Wydarzenia kulturalne odbywały się od 1 maja do 30 września w niedziele i święta, a później również w wolne soboty. Poruszanie się w gąszczu atrakcji ułatwiały liczne tablice informacyjne i drogowskazy. Centrum parku znajdowało się między ul. Dewajtis, ul. Marymoncką a starym fortem. Stała tam główna estrada widowiskowa o pięciobocznym, wachlarzowym kształcie. Na scenie występowały orkiestry, chóry, zespoły pieśni i tańca z całej Polski, a także soliści; stołeczne teatry prezentowały lekki repertuar, publikę zabawiali kabareciarze. Instruktorzy uczyli śpiewu chóralnego i podstawowych kroków tańców ludowych. Na gościnne występy przyjeżdżały zespoły z Rumunii i Bułgarii w ramach corocznych dni kultur tych narodów. Imprezę z okazji dwudziestolecia istnienia parku uświetnił koncert warszawskich szlagierów w wykonaniu wybitnych artystów, m.in. Barbary Krafftówny, Mieczysława Wojnickiego, Wieńczysława Glińskiego, Joanny Rawik i Stefana „Wiecha” Wiecheckiego.

Na drugiej estradzie, potocznie zwanej „dechami”, tańczono przy dźwiękach muzyki na żywo. Przez wiele sezonów walczyki i tanga grały orkiestry panów Stecia i Czarniawskiego. Podobno parkiet mógł pomieścić aż dwa tysiące osób. W latach 50. i bodaj jeszcze w następnej dekadzie w parku kręciła się słynna karuzela. Maria Koterbska śpiewała o niej w komedii pt. „Irena do domu” (w reżyserii Jana Fethkego). Bohaterowie filmu udają się w niedzielę do Lasu Bielańskiego, przyjemne popołudnie przerywają pewne wypadki...

Dużym zainteresowaniem cieszył się cykl spotkań „Przy mapie świata” (obok estrady koncertowej umieszczono duże plansze z mapami), gdzie prelegenci przedstawiali najważniejsze bieżące wydarzenia z kraju i zagranicy. W czytelni „Pod Dębami”, w cieniu wielkich parasoli, można było wygodnie zasiąść na leżaku i oddać się lekturze książek i bieżących czasopism, rozegrać partyjkę szachów lub warcabów. Urządzano tam wieczory poezji, spotkania z literatami i innymi ciekawymi ludźmi, dyskusje, prelekcje popularnonaukowe, tudzież kameralne występy muzyczne. Pasjonaci sztuk pięknych uczęszczali do parkowych ognisk plastycznych i fotograficznych, prezentowali swoje prace na plenerowych wystawach.

Bielany upowszechniały także kulturę fizyczną. Wypożyczalnia udostępniała wszelkie akcesoria sportowe. Organizowano ćwiczenia i amatorskie zawody, a ponadto sprawdziany na odznakę „Sprawny do Pracy i Obrony”. W parku działała strzelnica wiatrówkowa i łucznicza. Szermierze, gimnastycy, bokserzy, ciężarowcy czy lekkoatleci, nierzadko sąsiedzi z AWF, popisywali się umiejętnościami na pokazach. W śnieżne zimy „kulturalny” las ogarniało białe szaleństwo. Po malowniczych ścieżkach i skarpach szusowali narciarze, amatorzy skoków narciarskich próbowali swoich sił na dwóch skoczniach – o punktach K 10 i 15 m – usytuowanych na stoku wąwozu Potoku Bielańskiego. Nieopodal AWF rozciągał się kilkusetmetrowy tor saneczkowy. Od 11.00 do zmroku czynne było lodowisko. Kto nie czuł się pewnie z nartami czy łyżwami na nogach, mógł skorzystać z pomocy instruktora.

Park był wyposażony w zaplecze gastronomiczne: kawiarenkę i kilka stoisk z przekąskami, lodami, oranżadą i piwem. Z powodu nieprzyjemnych incydentów latem 1972 r. cały teren objęto prohibicją.

 

Kraina bielańskiego słonia

Integralną częścią parku była strefa dla dzieci, zlokalizowana po drugiej stronie lasu, w pobliżu ul. Podleśnej. Plac zabaw posiadał mnóstwo bajerów: różnego rodzaju huśtawki, bujane gondole, potrójną zjeżdżalnię, kręgielnię, kołowroty i sporą piaskownicę. Wielu mieszkańców miło wspomina wielkiego, blaszanego słonia (i jego drewnianego poprzednika). Dzieci uwielbiały wdrapywać się na trąbę i grzbiet zwierzaka, każdy chciał mieć z nim zdjęcie. Słoniowi towarzyszyły metalowe figury żyrafy i dwóch koników. Przy placyku stał drewniany pawilon świetlicowy z werandą oraz wypożyczalnią zabawek i gier, w sąsiednim budynku była pracownia modelarska. Tuż obok w letnim kinie „Poziomka” wyświetlano filmy rysunkowe. Mali kolarze zasuwali na mini-welodromie, ogrodzonym eleganckim płotkiem ze sztachetek. Dzieciaki również miały swój parkiet do tańcowania. Nieco dalej znajdowała się niewielka estrada, na której występowały warszawskie teatry dziecięce. Scena była połączona mostkiem z pawilonem przebieralni, przypominającym grzybek. Animatorzy kulturalni prowadzili konkursy z nagrodami, zabawy taneczne, korowody, zajęcia teatralne, sportowe i plastyczne; organizowali spotkania z autorami książek dla dzieci. Z lekkim zdumieniem przeczytałem w „Stolicy” z czerwca 1954 r., że bywalcy placu zabaw mieli nawet swój dziecięcy „samorząd”, który dbał o czystość i pilnował, by nikt nie psuł zabawek.

 

Zmierzch kultury

1 marca 1980 r. przy ul. Goldoniego 1 otwarto całoroczne Dzielnicowe Centrum Kultury Robotniczej, a leśny Park Kultury stał się jego letnią filią. Z tej instytucji wyrósł po latach Bielański Ośrodek Kultury. Przyszłość parkowych wydarzeń kulturalnych stanęła jednak pod znakiem zapytania. Od 1973 r. spora część lasu (130 hektarów) stanowiła wszakże rezerwat przyrody. Na początku lat 80. na łamach stołecznej prasy trwała dyskusja na temat negatywnego wpływu masowej rekreacji na bielański ekosystem (w imprezach uczestniczyło średnio kilkanaście tysięcy osób). Względy ekologiczne ostatecznie wzięły górę nad kulturalnymi. Stopniowa likwidacja parkowych urządzeń rozpoczęła się w 1983 r. Puste miejsca obsadzono drzewami. Natura zatarła większość śladów, ale wśród bujnej roślinności zachowało się do dziś kilka „archeologicznych” reliktów z okresu „kultury bielańskiej”. Przy jednej z głównych ścieżek natkniemy się na długie, betonowe murki ze schodkami, to pozostałości estrady koncertowej. W okolicy spod liści wyzierają gdzieniegdzie fragmenty podmurówek pawilonów. Na dawnym terenie zabaw dziecięcych sterczą resztki umywalni.

W maju 2005 r. bielańska Biblioteka Publiczna im. Stanisława Staszica zaprezentowała wystawę archiwalnych fotografii, będącą sentymentalną wycieczką po parku. W tym samym roku (dopiero!) przystanek komunikacji miejskiej o poniekąd mylącej nazwie „Park Kultury” przemianowano na „Las Bielański”. A dalecy krewniacy bielańskiego słonia kilka lat temu zagościli ma placach zabaw przy Stawach Brustmana i na Kępie Potockiej.

 

 

Korzystałem z licznych artykułów i ogłoszeń z „Expressu Wieczornego”, „Życia Warszawy”, „Trybuny Ludu”, sprawozdania mgr Röhrichowej „Z prac i doświadczeń Warszawskich Parków Kultury” oraz wspomnień mieszkańców.