Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Warszawscy geodeci w pałacu… rzymskiego namiestnika

Kiedyś pomagali w odbudowie Starego Miasta i Zamku Królewskiego, dziś angażują się w prace związane z budową nowoczesnego oblicza stolicy. Ale Warszawskie Przedsiębiorstwo Geodezyjne zdobyło również prestiż na świecie, wykonując takie zadania, jak inwentaryzacja pałacu namiestnika rzymskiego na Cyprze czy pomiar Opery Berlińskiej.

WPG od niedawna ma siedzibę na Bielanach. Tu też geodeci przenieśli ze Śródmieścia swoje muzeum z unikatowymi eksponatami.

 

Reportaż

Aleksandra Zborowska

 

Profesjonalizm i nieszablonowe pomysły stały się orężem warszawskich geodetów zaangażowanych w odbudowę stolicy. Nie inaczej było w przypadku pracowników Warszawskiego Przedsiębiorstwa Geodezyjnego, które powstało w 1950 roku. Stolica właśnie powstawała z ruin. Geodeci, można powiedzieć, byli na wagę złota, ponieważ bez ich wkładu nie mogło być mowy o odbudowie warszawskich kamienic czy infrastruktury drogowej. Co było wówczas największym wyzwaniem? – Najtrudniej było o wykwalifikowaną kadrę – ocenia prezes mgr inż. Ryszard Brzozowski. – Udało się jednak zorganizować zespół świetnych ekspertów – dodaje. Dzięki temu geodeci z WPG podejmowali się najbardziej wymagających zadań. Na liście ich osiągnięć są prace na rzecz rekonstrukcji m.in. Starówki oraz Zamku Królewskiego. Przy tym ostatnim specjaliści WPG wykonali fotogrametryczną rekonstrukcję Wieży Władysławowskiej – najbardziej charakterystycznego fragmentu Zamku. Co ciekawe, zastosowano pionierskie wówczas rozwiązanie, które dziś określa się terminem crowdsourcing. – Na podstawie nadesłanych zdjęć amatorskich robionych przed wojną wykonaliśmy wraz z pracownikami naukowymi Politechniki Warszawskiej model wieży, tak by możliwe było odtworzenie przedwojennych elementów tej budowli – wyjaśnia prezes Ryszard Brzozowski.
Od Wilna po Trypolis

Profesjonalizm i innowacyjność rozwiązań stosowanych przy inwentaryzacji zabytków stały się jednym z największych atutów WPG. Umiejętności warszawskich geodetów wykorzystywano więc chętnie przy odbudowie najcenniejszych stołecznych budynków – Łazienek Królewskich, Pałacu w Wilanowie i Kościoła Wizytek. Ale nie tylko. WPG prowadziło też prace inwentaryzacyjne na Litwie (Pałac Paca w Wilnie), w Niemczech (Opera Berlińska), Austrii (kościoły diecezji Linz w Austrii). Niezwykłym wyzwaniem było przeprowadzenie – na zlecenie archeologów z PAN – inwentaryzacji pałacu namiestnika rzymskiego w cypryjskim Pafos. Jednak najbardziej egzotycznym miejscem pracy geodetów z WPG była Libia, gdzie m.in. wykonano metodą fotogrametryczną mapy dla Trypolisu. Ale do Libii pracownicy wracali kilkukrotnie, za każdym razem wykonując coraz poważniejsze zlecenia.

 

I Smyk, i Złote Tarasy


Geodeci z WPG współtworzą także nowoczesne oblicze stolicy. Ich doświadczenie przydało się przy budowie wszystkich warszawskich mostów, ale także Trasy Toruńskiej, metra, Świątyni Opatrzności Bożej czy Złotych Tarasów, galerii handlowej w samym sercu miasta. – Technicznie to były bardzo trudne prace – przyznaje prezes Brzozowski. – Złote Tarasy powstały przecież nad podziemną częścią trasy kolejowej. Zresztą podobna sytuacja była w przypadku Domu Towarowego Smyk, przy budowie którego także byliśmy zaangażowani – mówi szef WPG.

 

Skarby na Młocinach

 

Barwną historię pracy geodetów przedstawia muzeum, które WPG utworzyło w latach 90. XX wieku. – W sumie mamy aż 3 tysiące eksponatów – mówi prezes Brzozowski. Początki muzeum sięgają czasów sprzed trzech dekad, gdy geodeci przechodzili na bardziej nowoczesne technologie i pozbywali się urządzeń dotychczas używanych. – Prawdę mówiąc, było nam żal patrzeć jak wyrzucany jest ten sprzęt. Była to przecież spuścizna naszego fachu – podkreśla Ryszard Brzozowski. WPG zaczęło więc gromadzić geodezyjne perełki. Samo muzeum otworzyło podwoje w 2007 roku i do dziś jest chętnie odwiedzane m.in. przez studentów politechnik. Jakie rarytasy mogą obejrzeć zwiedzający? – Bardzo ciekawym eksponatem jest Autograf A5. To urządzenie, które było wykorzystywane na przykład przez CIA do opracowania zdjęć szpiegowskich. Przewieźliśmy je do Warszawy aż z Torunia. Nie była to łatwa operacja logistyczna, bo A5 waży aż tonę – mówi szef WPG.

Zabytkiem z niezwykłą historią jest sprzęt firmy Gerlach, znanej przede wszystkim z produkcji sztućców. – Sprzęt ten został wyprodukowany w Warszawie, ale trafił do Szwajcarii. Jego właściciel miał córkę, która wydała się za niemieckiego wiceprzewodniczącego stowarzyszenia geodetów niemieckich. Mówiąc nieco żartobliwie, wraz z ręką córki przekazał zięciowi także sprzęt geodezyjny. Po wielu latach Niemiec przekazał go z powrotem do Warszawy. W ten sposób sprzęt ten zatoczył koło historii – zauważa prezes Ryszard Brzozowski.

 

MUZEUM GEODEZJI mieści się przy ulicy Biograficznej 2 na Młocinach. Aby umówić się na zwiedzanie, należy zatelefonować pod numer: 22 621 44 61.