Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

W 1938 r. powstał Dom Zarobkowy dla matek z noworodkami

Tempo, w jakim rozwijały się Bielany po przesunięciu granic miasta w roku 1930 powodowało pewne niedomagania  w rozwoju infrastruktury społecznej, na którą często brakowało środków.

Do chwili wybuchu wojny nie zdążono więc zbudować szpitala, ani nawet przychodni zdrowia, kościoła, czy np. kina. Innym palącym potrzebom w odniesieniu do najmłodszych mieszkańców zaradzono wysiłkiem magistratu (szkoła powszechna i półkolonie dla dzieci z ubogich rodzin), albo z pomocą organizacji społecznych (sierociniec „Nasz Dom”.). Prywatną inicjatywą grupy kobiet pod przewodnictwem księżnej Heleny z Lubomirskich Gawrońskiej było Towarzystwo „Ratujmy Niemowlęta”, założone przez nie w 1922 r. 

Samotne matki w przedwojennej Polsce były tak samo dyskryminowane przez władze jak obecnie, ale na domiar złego nie istniał wtedy system alimentacyjny, a tradycyjna hipokryzja i nietolerancja obyczajowa skutkowała wyrzucaniem nieszczęsnych dziewczyn na społeczny margines. Najgorszy był los naiwnych i niewykształconych wiejskich panien, które szukały w mieście kariery, szczęścia i zarobku. Uwiedzione przez obiecujących rajskie życie cwaniaków lub wykorzystywane przez chlebodawców, po zajściu w niechcianą ciążę lądowały dosłownie na ulicy, prostytuując się lub  żebrząc. Jedynym ratunkiem wydawało się im porzucenie niemowlęcia na progu jakiegoś sierocińca albo gdziekolwiek, lub wręcz uśmiercenie. Według statystyk z początku lat 20. spośród noworodków odrzuconych przez matki ginęło aż 78 procent, toteż – jak beznamiętnie odnotowano – nie obciążały one zbytnio budżetu państwa. Pod koniec dekady rodziło się rocznie około 50 tys. nieślubnych dzieci, skala problemu była więc katastrofalnie duża. Generalną zatem zasadą działania stowarzyszenia było utrzymanie dziecka przy matce, poprzez zapewnienie jej pomocy materialnej, poszukiwanie posady i udzielenie schronienia w pierwszym etapie życia malucha. Działanie poprzez drobne, uzależniające i demotywujące zapomogi (pozyskiwane z dotacji państwowych i miejskich) oraz dorywcze pozyskiwanie miejsca pracy było jednak mało efektywne i konieczna stała się budowa domu łączącego funkcję schroniska i żłobka zgodnie z hasłem „Ratujmy dziecko za pomocą matki, a matkę, moralnie, przez dziecko”.

Kryzys ekonomiczny zmusił zarząd do wprowadzenia dyscyplinującego regulaminu, w myśl którego na długookresową pomoc mogły liczyć tylko matki legitymujące się zatrudnieniem i dobrą opinią pracodawcy. Zdawano sobie sprawę, że ten drugi warunek może ułatwiać pracodawcom wykorzystywanie dziewcząt, ale z drugiej strony demoralizacja dotknęła już nieodwracalnie wiele kobiet, które nie były w stanie rzetelnie wypełniać obowiązków, kradły lub po prostu porzucały posadę. Z tego powodu trzeba było wypowiedzieć opiekę licznym matkom, które nie miały zamiary wziąć losu swego i dziecka we własne ręce. Pracę znajdowano dzięki systemowi ogłoszeń prasowych pod nagłówkiem „Tanie służące”. Dzięki niemu przy wzroście liczby objętych opieką matek ze 124 w styczniu 1930 r. do 345 w grudniu, pracę podjęły 304 przy aż 581 zgłoszeniach pracodawców! Duży popyt tłumaczyły minimalne żądania odnośnie wynagrodzenia, ograniczone często tylko do dachu nad głową i wyżywienia, dodatkowo natomiast pracujące dziewczęta otrzymywały stały, niewielki zasiłek od stowarzyszenia. W latach 30. dysponowało ono dwoma pawilonami przy ul. 11 Listopada – jednym dla kobiet oczekujących porodu, drugim dla matek z dziećmi. Prowadzono tam zajęcia z przygotowania do zawodu, doradztwo prawne w kwestii alimentacji oraz kursy czytania i pisania dla licznych analfabetek, a także wpajano zasady higieny osobistej i moralności, dążąc do ogólnego rozwoju i rozwinięcia uczuć macierzyńskich. Stała siedziba, a wkrótce i koniec kryzysu przyczyniły się do burzliwego rozwoju placówki oraz objęcia akcją wielu innych miast w Polsce.

Dzięki pożyczce bankowej na Bielanach przy ul. Przybyszewskiego (obecny nr 45), róg Żeromskiego oddano do użytku w grudniu 1938 r. funkcjonalistyczny Dom Zarobkowy autorstwa Ludwika Szczęsnego Dąbrowskiego i Mariana Rybczyńskiego. Budynek przypominał wyglądem najnowocześniejsze otwockie sanatoria, dysponując tarasami wypoczynkowymi dla maluchów. Wewnątrz rozplanowano oddział dla matek z noworodkami, oddział dla  matek leczonych, dwie jadalnie, salę rekreacyjną i pomieszczenia gospodarcze. Na wpół pustynne otoczenie gmachu (działka miała niemal hektar powierzchni) przeznaczono na ogród warzywny. Niestety, wkrótce wybuchła wojna i problem porzuconych i osieroconych noworodków nabrał nowego, bardziej budzącego grozę wymiaru… 

Źródło fotografii: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Jarosław Zieliński

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany