Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

Bielańska Grand Prix

Wielkie wydarzenia sportowe na przedwojennych Bielanach pokryła tak gęsta mgła niepamięci, że gdyby nie Narodowe Archiwum Cyfrowe, a w nim nieocenionej wartości kolekcja zdjęć „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, wszelkie próby ich szerszego opisania nie miałyby żadnych szans powodzenia. Nie udało mi się jednak znaleźć ani jednego świadka imprezy, która musiała odbić się szerszym echem w całym kraju.

Mowa o międzynarodowych zawodach motocyklowych o Grand Prix Polski. Zostały one zorganizowane przez zupełnie dziś zapomnianą Bielańską Sekcję Motorową WKS Legia we wrześniu 1938 r., przy czym dokładnej daty wydarzenia próżno szukać nawet we „wszechwiedzącej” sieci internetowej. Także tradycyjna, książkowa Bibliografia Wydawnictw Ciągłych, uwzględniająca wszystkie warszawskie periodyki, milczy na ten temat, a ręczne przeglądanie krajowych gazet z całego miesiąca wymaga przecież bardzo dużo czasu.

Zawody na Bielanach były kolejną, już ostatnią przed wojną edycją imprezy, która po raz pierwszy miała miejsce w 1928 r. i odbywała się w różnych miastach. Już w tamtych czasach sport motocyklowy szczycił się szacowną metryką, także w Warszawie, pierwszy bowiem wyścig został tu zorganizowany na torze Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów na Dynasach w 1903 r. Na kolejnych zawodach o Grand Prix Polski laury w doborowej, międzynarodowej konkurencji zbierali w kolejnych latach głównie motocykliści z dawnych zaborów pruskiego i austriackiego, w tym Leopold Baron i Jan Bathelt (obaj z KM Bielsko-Białą), bracia Alfred i Erwin Geyerowie (KM Cieszyn) oraz Jerzy Mieloch (Unia Poznań).

Trudno powiedzieć, ilu zawodników wzięło udział w bielańskich zawodach, sądząc jednak po numerach startowych przynajmniej 63. W polskiej ekipie startowały uznane gwiazdy sportu i młode talenty – Jerzy Brendler („Union-Touring”, Łódź), Krzysztof Brun z Warszawy, Jerzy Dąbrowski (Związek Strzelecki Gdynia), Jerzy Jankowski („Pogoń” Katowice) i por. Michał Nahorski. Inne nazwiska – Franciszek Nowotny, Grochowski, Ujczuk – popadły później w zapomnienie. Zawodnicy w kategoriach seniorów i juniorów wystartowali w kilku klasach pojemności skokowej silników. Wśród różnych marek i modeli motocykli zwracały uwagę rodzime „Sokoły”, a także niemieckie NSU i DKW, przy czym na tych ostatnich jechali trzej zawodnicy fabryczni. Nie znamy dziś ani dystansu, ani dokładnej trasy bielańskiego wyścigu z 1938 r., wiadomo jedynie, że start zorganizowano na ul. Marymonckiej, na północ od Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego (dzisiejsza AWF), w rejonie obecnej ul. Dewajtis. Ustawiono tam trybunę honorową z masztami flagowymi, ale większość ludzi cisnęła się w szpalerach wzdłuż ulicy, nad którą rozwieszono banery reklamujące m.in. wspaniałe motocykle Sokół 600 oraz oleje silnikowe Mobiloil. Zdjęcia wykonane na trasie przez fotoreporterów wskazują, że zawodnicy poruszali się także po ulicach i drogach z nawierzchnią gruntową, a więc gdzieś na obszarze Kaskady, Rudy i Marymontu, a może i Słodowca. Ostre wiraże widoczne w kadrach kojarzą się z łukowymi biegami ul. Gdańskiej, Rudzkiej i Marii Kazimiery, a także nie istniejącej już dziś ul. Jana III. Na tych etapach wyścig musiał bardziej przypominać motocross, niż zawody szosowe!

W klasie 250-Junior mistrzostwo Polski przypadło porucznikowi Michałowi Nahorskiemu – reprezentantowi Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej w Modlinie, który dosiadał motocykl marki Rudge. W kategorii seniorów zwyciężył niemiecki zawodnik nazwiskiem Petruschke, a w klasie 350-Senior wygrał  Siegfried Wunsche ze „stajni” DKW, natomiast triumfatorem w klasie 500-Senior został łodzianin Jerzy Brendler na Zündappie. Z powodu awarii motocykla wyścigu nie udało się ukończyć czołowemu (słynnemu także po wojnie) polskiemu zawodnikowi motocyklowemu – Krzysztofowi Brunowi, jednemu z głównych udziałowców słynnej warszawskiej firmy kupieckiej „Krzysztof Brun i Syn”. I to już wszystko, co udało się ustalić na temat wspaniałej imprezy, podczas której – po raz ostatni przed wojennym piekłem – polscy i niemieccy motocykliści starli się jak równy z równym na arenie sportowej, a nie na polu bitwy.

Jarosław Zieliński

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany