Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

1918 r. – Bielany u progu niepodległości Polski (6)

Drewniana Marymoncka
W roku 1819 władze Królestwa Polskiego mogły z satysfakcją ogłosić ukończenie prac przy Trakcie Zakroczymskim – średniowiecznym gościńcu, który wiódł z Warszawy do ważnego niegdyś miasta nadwiślańskiego.

Szosa została uregulowana, czyli wyprostowana i utwardzona metodą inżyniera McAdama i stąd zwaną makadamizacją. Polegała na ubiciu kolejnych warstw nawierzchni złożonych z grysu, żwiru i piasku. Wzdłuż drogi posadzono czarne topole, które sto lat później osiągnęły imponującą grubość, tworząc zielone, cieniste szpalery. Drzewa te na bielańskim odcinku przetrwały aż do lat 1970. Szosa biegła od rogatki Marymonckiej (dziś teren parku im. Żeromskiego) przez przedmieście Polków między kamieniczkami oraz murowanymi i drewnianymi wiatrakami, obok Instytutu Agronomicznego w Marymoncie, potem zaś przez pola, nieopodal bardzo już okrojonego Lasu Bielańskiego i dalej, między folwarkiem i wsią Młociny. Sytuacja zmieniła się po powstaniu listopadowym wraz z budową Cytadeli, a przede wszystkim jej esplanady, czyli przedpola ostrzału, które wymagało wyburzenia całej zabudowy w paśmie Polkowa – dzisiejszego Żoliborza północnego.

Na odcinku obecnych Bielan władze rosyjskie urządziły rozległy poligon, zwany Bielańskim Polem Wojennym. Rozciągał się on między Szosą Zakroczymską, Powązkami i Młocinami, był więc niesłychanie rozległy. Osobliwą pamiątką z owych czasów jest kula armatnia, którą mój ojciec wykopał w ogródku przy ul. Płatniczej. W porze letniej wojsko stacjonowało po wschodniej stronie szosy, a więc w miejscu porośniętym dziś odtworzonym drzewostanem Lasu Bielańskiego oraz zajętym przez budynki AWF. Drewniane baraki stały w kilku szeregach między karczmą funkcjonującą przy dróżce odpowiadającej w naszych czasach ul. Podleśnej a istniejącym już wówczas traktem do kościoła kamedułów, czyli ul. Dewajtis. Między nimi wykopano liczne studnie.

Po drugiej stronie drogi kamedulskiej zgrupowano budynki gospodarcze, w tym piekarnię. Niestety, nic nie wiemy o wyglądzie tych wszystkich zabudowań posadowionych w odległości ponad stu metrów od szosy, które na zimę były opuszczane. Plan okolic Warszawy z 1875 r., na którym widać łącznie 34 budynki, w tym cztery ogrodzone, zapewne oficerskie i przypuszczalnie murowane, ulokowane na tyłach pozostałych, ujawnia istnienie zespołu sześciu obiektów zgrupowanych wokół wspólnego dziedzińca, które układem przypominały ośrodek folwarku. Teren ten zajmuje obecnie gmach Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. W końcu stulecia karczma i domniemany folwark już nie istniały, natomiast nieopodal, bliżej szosy została przed 1897 r. wystawiona drewniana, prawosławna kaplica – niewielka budowla na rzucie kwadratu. Po niewielu latach została rozbudowana do rozmiarów skromnej cerkwi polowej z kruchtą, kwadratową nawą (pierwotną kaplicą) i prezbiterium oraz „piatigławiem”, czyli typową dla prawosławia grupą pięciu kopuł na bębnach – dużą centralną, flankowaną przez cztery małe. Znamy ją z jedynego wizerunku – zdjęcia wykonanego przez niemieckiego oficera w roku 1916. Do tego czasu koszary uległy znacznym przekształceniom – przybyły nowe baraki, szczególnie liczne w zespole gospodarczym po północnej stronie Dewajtis, a między nimi a szosą urządzono użytkowe ogrody i coś, co na lindleyowskim planie Warszawy z 1897 r. wygląda jak inspekty. Z rosyjskim garnizonem prawdopodobnie można powiązać powstanie w bliżej nieustalonym czasie niewielkiej kolonii żydowskich kupców, którzy wzdłuż Szosy Zakroczymskiej, w rejonie Kaskady, wybudowali drewniane domy ze sklepami. Koszary opustoszały po opuszczeniu Warszawy przez Rosjan (sierpień 1915) i nie bardzo wiadomo, czy i w jakim celu były później wykorzystywane przez niemieckiego okupanta. Pewne poszlaki zdają się wskazywać na przeznaczenie baraków na ośrodek dla żołnierzy rekonwalescentów. U schyłku roku 1918 znów nastała tu pustka i cisza. Koszary okazały się niepotrzebne odrodzonemu Wojsku Polskiemu, więc baraki z czasem rozebrano, przekazując część terenu utworzonemu w 1927 r. Centralnemu Instytutowi Wychowania Fizycznego. Północny skraj obozu bielańskiego został zalesiony. Cerkiew pozostała, ale przerobiono ją na pawilon miejskich półkolonii letnich. Drewniane domy żydowskie przetrwały wraz z ich mieszkańcami do II wojny światowej, z wyjątkiem dwóch rozebranych tuż przed katastrofą wrześniową podczas wytyczania al. Słowiańskiej.

Jarosław Zieliński

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany