Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Żegnają Cię Bielany. Gdzie pod kasztanem siedział kot.

„A gdy mnie wezwie Bóg staruszek
I bosa stanę u bram raju
Powiem Mu: Boże, wracać muszę
Mam dwie imprezki w Biłgoraju!”

– żartuje w urokliwej autobiografii pt. „Cacko”. (Przeważnie tracimy kreatywność przed czasem ostatecznym, ale u takich jak Ona gaśnie dopiero razem z życiem). Pytana, skąd taki tytuł książki, tłumaczyła, że pisała ją, aby zaprosić czytelników na swoje piękne podwórko, do swojego pięknego domu, w piękną podróż po Jej własnym świecie. Bo w epoce pacyfikowania ludzi w wieżowcach prawdziwym szczęściem jest stworzyć coś wyjątkowego, niepowtarzalnego – swój dom – cacko. Mówiła, że jest domownikiem, który nie ma czasu pomieszkać w tym pięknym gnieździe – ale z niezliczonych prób, ze scen, filmów, kabaretów, rewii, spektakli i seriali, wojaży po kraju i świecie wracała na Bielany; i znana była z tego, że wolała spędzić noc w podróży niż w hotelu.

„Upływu czasu ja nie liczę
Bo zawsze jestem piękna, młoda
Mieszkam w Warszawie na Płatniczej
I nic mi ująć, i nic dodać”

– a mieszkała tu ponad trzydzieści lat (przedtem na Sadach Żoliborskich). Dom pod gontem, z kolumnami, w stylu dworku szlacheckiego stoi przy Płatniczej pod numerem trzydziestym piątym. Głównymi lokatorami była Pani Krysia i spora liczba czworonogów – nieprzypadkowo „Kocie Sprawy” przyznały Jej tytuł Ambasadora Spraw Kocich. Na frontonie domu kartusz – dwie głowy psie. Dom otacza duży ogród, jest też ogródek od frontu; w pogodne dni wysiadywał w nim kot Marcyś, z włosem jak u persa i długaśnymi wąsami, a ludzie mówili: – Krystyna Sienkiewicz mieszka w tym domu, przed którym siedzi kot w czarno-białe łaty.

Potem w ogródku od frontu przybyła kapliczka Świętego Franciszka. „Witamy Świętego Franciszka” – pisały „Nasze Bielany” w sprawozdaniu z wesołej uroczystości konsekracji z udziałem ówczesnego burmistrza Gminy, bielańskich księży, wielu aktorów, orkiestry  straży pożarnej z Ciechanowa i tłumu okolicznych mieszkańców. Odtąd ludzie zaczęli mówić, że słynna aktorka mieszka tam, gdzie On stoi.

Więc tu szlifowała role, wymyślała sceniczne kreacje, kostiumy, pisała „Haftowane gałgany”, „Zgadnij, z kim leżę”, „Cacko”, „Skrawki”, a przy tym wszystkim – absolwentka Akademii Sztuk Pięknych – malowała też, haftowała makaty i poduszki – zawsze uśmiechnięta i życzliwa – jednak nigdy nie odmawiała udziału w naszych lokalnych imprezach.

Odeszła w sobotnio-niedzielną noc z 11 na 12 lutego 2017 r. Dwa tygodnie wcześniej w „Wysokich Obcasach” (z Jej pięknym zdjęciem na okładce) ukazał się wywiad, w którym tłumaczyła, że jest jak znaczek pocztowy, bo przykleja się do ludzi i że podoba Jej się to, co proponuje Julian Tuwim: „Żyj tak, żeby – kiedy Cię zabraknie, ludziom było nudno”. Nazywano nieraz Jej aktorstwo śmiechoterapią, a Ona chętnie cytowała zawołanie filaretów: „Precz, precz od nas smutek wszelki...”.

Pod podłogą domu przy ul. Płatniczej mieści się lokal z jadłem, stworzony przez Zbyszka, którego pasją jest gotowanie i karmienie. Tak właśnie nazwała swoją piwnicę: „Pod Podłogą z Jadłem”. Niepowtarzalna jest atmosfera tego wnętrza, tak jak dom wypełnionego bibelotami, obrazami, makatami; a na ścianie, jak genius loci, Jej portret. Ma tu siedzibę, też stworzony przez Zbyszka, Klub Seniora „Bratek”. Zbyszek, jadłodajnia i „Bratek” to także była jakaś część Jej życia na Bielanach. Swoich seniorów znała i kochała, i była naszą Panią Krysią. Na wszystkie klubowe opłatki i jajeczka przychodziła złożyć nam życzenia. 24 grudnia 2016 r. też do nas zeszła z góry, tam czekali goście, a Ona cała na brązowo-wieczorowo, w nieodłącznych mitenkach, śpiewała z nami kolędy.

Minął styczeń. Na początku lutego znalazła się w szpitalu. A potem nastała ta sobotnio-niedzielna noc. W niedzielny ranek rozdzwoniły się telefony...

Czerpiąc z autobiografii Krystyny Sienkiewicz i Jej niezapomnianych gawęd w Klubie Seniora skreśliła  
Irma z „Bratka”

fot. By Silar - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=26563985