Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

Centrum Kaskada, czyli kosmiczny „Serek”

Przetrząsanie wciąż pęczniejącego domowego archiwum owocuje czasem zaskakującymi znaleziskami. To trochę, jak w wielkich muzeach świata, w których o przypadkowe „odkrycie” w przepastnych magazynach zbiorów jest łatwiej niż na stanowisku archeologicznym.

Tym razem wpadły mi w ręce materiały związane z konkursem rozpisanym przez SARP w roku 1968, a dotyczącym nowego centrum usługowego dzielnicy Żoliborz.

Tak, to nie przejęzyczenie, pamiętajmy bowiem, że Bielany przez dziesiątki lat były częścią tej właśnie dzielnicy. Centrum, nazwane Kaskada, miało zespolić obie części Żoliborza, łatwo więc zgadnąć, które miejsce urbaniści uznali za jedyne sensowne – oczywiście bielański „Serek” u zbiegu najważniejszych wtedy bielańskich arterii – ul. Marymonckiej i ul. Żeromskiego. Już wtedy plany rozwoju miasta przewidywały budowę węzła komunikacyjnego na osi ruchliwej ul. Marymonckiej oraz zespolonej z nim trasy przecinającej Wisłę (dziś al. Armii Krajowej), przy których prace rozpoczęto dziesięć lat później. Jak na schyłek epoki gomułkowskiej program konkursu zdumiewał rozmachem, w założeniach zapisano bowiem, iż centrum miało objąć swym zasięgiem 150 tys., a docelowo (zakładano rozbudowę po 1975 r.) nawet 200 tys. osób zamieszkujących ówcześnie północną część lewobrzeżnej Warszawy. Przed blokami osiedli „Bielany II” i „Bielany III” miał wyrosnąć wielki zespół urbanistyczno-architektoniczny, w skład którego – zgodnie z warunkami konkursu – weszłyby: dom towarowy, supersam i pawilony handlowe, hotel turystyczny, obiekty administracyjne, biblioteka, dom kultury, młodzieżowy dom kultury, kina jedno- i dwusalowe, teatry kameralny i małych form, przychodnie zdrowia (obwodowa i dzielnicowa), apteki oraz bliżej nieokreślone urządzenia sportowe. Przy tym zestawieniu jakże prowincjonalnie jawią się dziś wszystkie kolejne (i także niezrealizowane) programy bielańskiego centrum opracowane dla „Serka” po 1989 r.!

Na otwarty konkurs napłynęło jedenaście prac, z których sześć jury zakwalifikowało do kategorii spełniających założenia wstępne i możliwych do zrealizowania. Ostatecznie jednak przyznało trzy nagrody główne i aż sześć wyróżnień. Większość projektów w mniejszym lub większym stopniu cechował schematyzm rozplanowania budynków – klocków rodem z prac projektów Le Corbusiera, wszakże kilka uderzało niezwykłą śmiałością rozwiązań, jakże dalekich od wszechobecnej ideologii wielkiej płyty. Co dziwniejsze, najbardziej „szalona” z tych koncepcji – dzieło Zdzisława Hryniaka, Jacka Jedynaka, Jerzego Skrzypczaka i Jerzego Zawistowskiego – zdobyła pierwszą nagrodę! Warto zwrócić uwagę, że rok później Skrzypczak i Jedynak zajęli pierwsze miejsce także w konkursie na zachodnie centrum Warszawy, z którego ostatecznie, do 1991 r., zrealizowano zaledwie dwa wieżowce. Z braku miejsca scharakteryzuję jedynie zwycięski projekt „Kaskady”, która – gdyby doczekała się realizacji – byłaby dziś jednym z najwybitniejszych dzieł architektury epoki PRL w skali kraju. Bezpośrednio na „Serku” architekci zlokalizowali dwa trójkątne obiekty rzeczywiście przypominające gomułki białego sera i najpewniej przeznaczone na siedziby kin i teatrów oraz (być może) supersamu. Między nie wstawiono wieżowiec (hotel i administracja centrum?), wyglądający na makiecie jak dwie sterty książek. Zostały posadowione na niezwykłej platformie, spływającej łagodnym stokiem i schodami ku dwujezdniowej ul. Marymonckiej.

Po jej drugiej stronie esplanada ta znów miała się wznosić wklęsłym łukiem, organicznie łącząc z trzema wyrastającymi z niej najzupełniej zjawiskowymi gmachami. Tworzyły one trójpalczasty układ, rosnąc w kierunku Wisły na kształt ramp czy skoczni narciarskich. W ujęciu perspektywicznym te wielkie budynki wyglądają na makiecie jak skośne pryzmy płyt i listew. Najciekawsza była ich lokalizacja, budynki bowiem wypełniłyby wąwóz dawnego potoku Kaskada między ul. Chlewińską a ul. Opatowską, sięgając aż po Kościańską, która miała w ogóle zniknąć. Wspomniane listwy to kładki przerzucone nad al. Słowiańską i zespajające trójpalczastą „pryzmę” z zespołem budynków o trapezowym obrysie po drugiej stronie tej arterii. Czwarty „palec” kompozycji głównego zespołu gmachów przeciągnięto wzdłuż ul. Zabłocińskiej, którą połączono z ul. Gdańską, omijając park ze Stawami Kellera, a od zachodu przedłużono estakadą nad ul. Marymoncką aż do ul. Żeromskiego. Ten końcowy odcinek (bez estakady) powstał dopiero w ostatnich latach jako ul. Sacharowa. Zarówno al. Słowiańska, jak ul. Zabłocińska w nowej konfiguracji stałyby się ważnymi arteriami, odciążającymi trasę mostową w ruchu lewobrzeżnym.

Ciekawym elementem kompozycji był zielony pasaż pieszy, poprowadzony od rejonu ul. Ogólnej na Słodowcu pod jezdniami ul. Marymonckiej do Kolektorskiej. W sąsiedztwie al. Słowiańskiej pasaż ten biegłby przez wnętrza budynków stojących po jej południowej stronie. Tam więc zapewne należałoby upatrywać umiejscowienie pawilonów handlowych.

Cóż, to jeszcze jedna opowieść z epoki PRL, które zazwyczaj miały piękny początek, ale tylko sporadycznie szczęśliwe zakończenie.

Jarosław Zieliński

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany