Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Duchy na bielańskich ulicach! Po kogo zadzwonisz?

Ostatni dzień października dobiegał końca. Słońce skryło się już za horyzontem, a Bielany tonęły w mroku, rozświetlanym jedynie przez biel i żółć ulicznych latarni oraz światła pędzących samochodów. Ten wieczór różnił się jednak od pozostałych.

Wwitrynach kawiarni i sklepów pojawiły się dynie wszystkich dostępnych rozmiarów i odcieni pomarańczy. Na wielu z nich pozostały ślady operacji z udziałem noża, w efekcie której nadano im upiornego wyglądu. Wokół nich rozproszyły się pajęcze sieci, sznurki upstrzone kolorowymi paskami, ogniki powoli palących się świec, plamy po kapiącym wosku, a gdzieniegdzie pojawiły się czaszki, wycięte z papieru lub takie, funkcjonujące w trzech wymiarach. Podwórka i ogródki bielańskiej starówki przejęte na tę jedną noc zostały przez przedziwne stworzenia, unoszące się nad gruntem, czasem z pomocą, a czasem bez, pokryte białymi szatami, z oczami czarnymi jak noc. Starały się nastraszyć mijających je przechodniów jak mogły, ale po chwili niemej wymiany słów, zgadzały się na wspólne zdjęcia. Któż nie chciałby mieć zdjęcia z duchem, czy raczej biorąc pod uwagę ich niekoniecznie ogromne wymiary, duszkiem?

Kiedy wskazówka zegara zbliżyła się do godziny 5 na uliczkach starówki zaroiło się od kreatur małych i dużych. Dało się wydzielić spośród nich kilka wyraźnie odróżniających się grup. Najwięcej zdaje się było ożywieńców czy też szwendaczy, jak nazywani są powstali z umarłych w popularnej telewizyjnej produkcji. Pojawiły się także czarodziejki w charakterystycznych spiczastych kapeluszach, spragnione krwi wampiry, potwór z innego wymiaru Demagorgon, a nawet mroczny lord Darth Vader, przybyły specjalnie z odległej galaktyki. Dołączyły do nich duszki, aktywniejsze niż te przytwierdzone do podwórek. Oczywiście pod maskami, farbami i prześcieradłami kryły się nie kreatury, a bielańskie dzieci w każdym wieku, które wraz ze swoimi opiekunami wzięły udział w jednej z największych warszawskich gier terenowych – Nocy Duchów Łakomczuchów. Wiele z nich z wiaderkami na słodkości, które niedługo miały zapełnić się po samą krawędź.

Na przybyłe dzieci czekała lista prostszych i trudniejszych zadań. Za ich wykonanie dostawały one pieczątkę, a za zdobycie łącznie pięciu duszki wręczały nagrodę. Jakie to były wyzwania? Na przykład upiorny taniec, gdzie dzieci musiały wykazać się umiejętnością poruszania w rytmie mrocznych dźwięków. Inną możliwością zadowolenia duszków były wyścigi z dynią i na miotle, rozwiązanie krzyżówki z tematycznymi hasłami, czy zabawa w poszukiwanie potwora, gdzie uczestnik musiał wykazać się znajomością strasznych stworzeń i ich charakterystycznych atutów. To były te proste zadania, ale na nich zabawa się nie kończyła. Na dzieci czekało pudełko z tajemniczą zawartością, gdzie trzeba było zdobyć się na odwagę i wsadzić tam swoje ręce. W środku czaiły się pajęczyny z makaronu, ryżowe robaki i galaretowe oczy. Pisków przy tym wyzwaniu było niemiara. Kolejna aktywność polegała na poszukiwaniach zagubionego fluorescencyjnego duszka, którego dało się odnaleźć jedynie za pomocą specjalnej lampki. Dzieci miały również za zadanie pokonanie strasznego toru przeszkód, gdzie jeden mały krok dzielił ich od głębokiego bagna. Na szczęście każdy gracz podołał postawionym przez duszki zadaniom i zdobył swoją nagrodę!

W tegorocznej edycji wydarzenia wzięło udział ponad półtora tysiąca osób, co przekroczyło przewidywaną przez Urząd Dzielnicy liczbę graczy. Niemniej każdemu dziecku udało się przejść grę do samego końca. W kolejnym roku burmistrz Grzegorz Pietruczuk zapowiedział przygotowanie się na znacznie więcej osób i dodanie nowych wyzwań. Wydaje się, że warto poszerzyć też ofertę o aktywności dedykowane dla dzieci starszych dzieci oraz dorosłych. Rekordowa frekwencja mówi sama za siebie – mieszkańcy Bielan uwielbiają Noc Duchów Łakomczuchów.

Wydarzenie zorganizowano we współpracy z lokalnymi kawiarniami i sklepami jak Roślina Cafe, WakeUp Cafe, Jadłostacja, Stylove, Slou, Mała forma, Cafe de la Poste i Przedszkolem Akademia Uśmiechu.

MM