Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Odznaczona w Chicago Krzyżem Kawalerskim Zasługi dla Polski

Do niezwykłych mieszkańców Bielan zalicza się pani Maria Kaproń, która choć na emeryturze – wciąż chce i niesie kaganek oświaty. Uwrażliwiona na ludzką biedę i niepełnosprawne dzieci, swą pedagogiczną misję realizowała w wielu zakątkach Polski, nawet wśród amerykańskiej Polonii.

Już na emeryturze zamieszkała Pani na Bielanach. Nadal jednak zajmowała się Pani w Warszawie pracą pedagogiczną i chce czynić to dalej. Dlaczego?

Po prostu bez pracy życie traci dla mnie sens. Jak nie pracuję, to czuję się, jakbym umarła. Całe życie byłam bardzo aktywna. Pochodzę z rodziny twardej, długowiecznej, a dobrym przykładem jest moja siostra, która ma 98 lat. Mam w sobie dużo energii. Moje dzieci oczywiście absolutnie nie namawiają mnie do zarobkowej pracy.

Jakie zajęcie byłoby dla Pani odpowiednie?

Moje główne motto i struna w sercu to dzieci kalekie i z ubogich rodzin, zwłaszcza alkoholików. Pomagałam takim dzieciom już w Janowie Lubelskim. Szukam pracy, najchętniej z dojazdem do domu na nauczanie indywidualne dzieci niepełnosprawnych albo trudnych. Mam w tym zakresie doświadczenie i dobrą rękę do tego. Udawało mi się szybko wyprowadzić takie dzieci na prostą drogę. Szybko poprawiały oceny ze wszystkich przedmiotów, a ja wzbudzam w nich wiarę w siebie. Moje nauczenie jest łatwe i przyjemne.

Co chciałaby Pani w szczególności przekazywać swoim uczniom?

Chciałabym nauczyć dzieci zwłaszcza wrażliwości na krzywdę drugiego człowieka, na piękno przyrody. Aby byli w przyszłości szlachetnymi ludźmi i patriotami. Chciałabym krzewić w młodych ludziach szacunek i takt dla ludzi starszych, aby wiedzieli, że starość to też ich przyszłość. Umiałbym też przekazać, co robić, by być kochaną w swoim domu.

W jakim zakresie pracowała Pani dotychczas w Warszawie?

Pracowałam w Warszawie jako społeczny kurator sądowy. Na zastępstwach prowadziłam lekcje w takich warszawskich liceach, jak m.in. im. płk. L. Lisa Kuli czy Bolesława Chrobrego. Uczyłam też na ul. Konwiktorskiej, w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Udzielałam również  indywidualnych korepetycji. W ciągu mojego życia byłam nauczycielką w: starych wiejskich chałupach na wsi, przystosowanych na potrzeby szkolnictwa; małych miastach; Warszawie, a w końcu w USA. Naprawdę nie dostrzegam specjalnie różnicy, bo uczeń to uczeń.

W trakcie pracy pedagogicznej udało się Pani wygrać kilka ogólnopolskich konkursów. Proszę podać jakiś przykład.

Komitet do spraw Radia i Telewizji ogłosił konkurs „Dobra Robota”. Napisałam tekst i zajęłam drugie miejsce (nagroda w wysokości 2,5 tys. zł). Praca dotyczyła zawodu nauczycielskiego. Wyjaśniałam w niej, jak należy pomagać uczniom, którzy mają problemy, i jak współpracować z rodzicami.

A jak mogłaby pani wykorzystać na Bielanach swoje kwalifikacje reżyserskie?

Między innymi mogłabym z seniorami bielańskimi zagrać montaż słowno-muzyczny poświęcony męczeństwu dzieci Zamojszczyzny i Warszawy.

Proszę opowiedzieć o swojej rodzinie. Czym zajmują się dzieci?

Mieszkam razem z synem, który pracuje na Politechnice Warszawskiej. Prowadzi tam zajęcia sportowe. Często wyjeżdża za granicę, bo jest trenerem kick-boxingu. Skończył Akademię Wychowania Fizycznego. Ma medali więcej niż Breżniew. Mam 3 synów i 1 córkę. Córa wyszła za mąż i wyjechała do USA. Najstarszy syn jest z wykształcenia anglistą, a kolejny syn muzykiem. Skończył konserwatorium w Warszawie. Gra na trąbce. Razem z żoną mieszkają nad Zalewem Zegrzyńskim.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Olga Gajda

Maria Kaproń (z domu Mróz) pochodzi z Lubelszczyzny, a na Bielanach mieszka od 15 lat. To szczęśliwa żona, matka, babcia, jeszcze nie prababcia. Jest mgr. filologii polskiej i absolwentką kilku studiów podyplomowych. Jej mąż to emerytowany nauczyciel, który tańczył w wojskowym zespole. Był tam choreografem. W 2013 r. odznaczona w Chicago Krzyżem Kawalerskim Zasługi dla Polski. Ma uprawnienia reżyserskie zespołów amatorskich. Otrzymała liczne nagrody za występy na ogólnopolskich festiwalach zespołów amatorskich dzieci i seniorów. Przez wiele lat była społecznym kuratorem sądowym oraz przewodniczącą Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Janowie Lubelskim. Napisała około 200 artykułów na temat nauczania oraz dzieci i młodzieży, a kilka z nich zostało nagrodzonych na ogólnopolskich konkursach.

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.