Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Śpiewać nauczyła mnie moja mama

Nigdy nie myślałem, że będę wokalistą. Na początku swojej muzycznej drogi chciałem zostać gitarzystą i zupełny przypadek sprawił, że stanąłem przed mikrofonem – mówi Artur Gadowski, wokalista zespołu Ira. Wywiad przeprowadziła Natalia Suchcicka - uczestniczka Zajeć Filmowych WTZ Równa Stowarzyszenia Otwarte Drzwi organizowanych we współpracy z Mediateką Start-Meta na Bielanach.

Natalia Suchcicka: Kiedy postanowiłeś występować na scenie?

Artur Gadowski: Miałem czternaście, może piętnaście lat. Wpadłem wtedy na pomysł, by występować publicznie. Nie myślałem jednak, że będę śpiewał. Bardziej widziałem się w roli gitarzysty. Zacząłem się uczyć gry na gitarze. Mimo, że bardzo się starałem, to jednak nie wychodziło mi to najlepiej. Wtedy też pomyślałem, że lepiej będzie założyć zespół i z nim występować. I udało się.

Ile miałeś lat, gdy nakręciłeś swój pierwszy teledysk?

Pierwszy teledysk z zespołem IRA nakręciłem w 1990 roku. Miałem wtedy dwadzieścia dwa, może dwadzieścia trzy lata.

A kiedy pojechałeś w swoją pierwszą trasę koncertową?

Pierwsze koncerty zaczęliśmy grać w końcu lat 80., a w pierwsze trasy ruszyliśmy w roku 1990. Może nie były to jakieś wielkie trasy koncertowe, ale graliśmy co jakiś czas.

Miałeś tremę przed występami?

Zawsze mam tremę! Nawet teraz, kiedy rozmawiamy. Naprawdę!

Nie bałeś się, że np. pomylisz tekst piosenki?

Zawsze się tego bałem! Miałem tremę, bo bałem się że zapomnę tekstu albo źle czy nieczysto zaśpiewam. Na początku kariery to mi się nie zdarzało. Teraz za to zdarza mi się zapomnieć tekst. Mimo że jestem dużo starszy i piosenki śpiewałem po kilka tysięcy razy, potrafię się podczas wykonania utworu zagubić.

A kiedy zacząłeś śpiewać?

Dosyć późno, bo miałem już 20 lat gdy zacząłem śpiewać. Tak jak wspomniałem wcześniej, byłem gitarzystą. Pewnego dnia w naszym zespole zabrakło wokalisty. Zgłosiliśmy się wtedy do przeglądu amatorskich zespołów. Zrobiliśmy więc losowanie, kto będzie śpiewał. Padło na mnie. Bardzo się tego bałem, ponieważ nie umiałem ładnie śpiewać. Co ciekawe, w śpiewie podszkoliła mnie moja mama, która uczyła się śpiewu i nawet wystąpiła z zespołem Niebiesko-Czarni. Gdy usłyszała dobiegające z mojego pokoju nieudolne próby śpiewu, przyszła i powiedziała: Synu, wytłumaczę ci jak to się robi, żebyś był dobrze przygotowany do konkursu. Mama był więc moją pierwszą nauczycielką. W jury konkursu zasiadał Kuba Płucisz, założyciel zespołu IRA, któremu spodobał się mój głos. I tak zaczęło się moje śpiewanie.

Występowałeś za granicą?

Graliśmy w różnych krajach. Występowaliśmy w Rosji, Holandii, mieliśmy dużą, trwającą miesiąc trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. Byliśmy też w Irlandii i Stanach Zjednoczonych.

Jakie masz zainteresowania poza śpiewaniem?

Poza śpiewaniem intersuję się filmowaniem i fotografowaniem, choć fotografowaniem trochę mniej. Kolekcjonuję też stare polskie płyty. Niektóre mają 70, a nawet 80 lat. Mam ponad setkę takich płyt.

Masz dziecko z zespołem Downa.

Tak, moja najstarsza córka Wiktoria, która ma 33 lata, ma zespół Downa.

Jak na jej chorobę zareagowała twoja rodzina?

Nigdy nie spotkałem się z żadną przykrą sytuacją. W mojej rodzinie wszyscy zaakceptowali Wiktorię i ją akceptują.

Czy Wiktoria lubi jak śpiewasz?

Lubi! Nawet kiedyś razem wystąpiliśmy. Wiktoria w szkole brała udział w konkursie muzycznym ipoprosiła mnie, żebyśmy wystąpili w duecie. Zaśpiewaliśmy wspólnie trzy piosenki.

To był wasz wspólny sukces?

Tak. Poza tym Wiktoria bardzo lubi jazdę konną i kocha pływanie. Ma w domu wiele medali.

Gdzie odbywały się twoje pierwsze próby?

W moim pokoju. To był sam początek muzycznej drogi, i właśnie w moim pokoju próbowaliśmy coś zagrać. A mój pierwszy publiczny występ, który pamiętam, miał miejsce na obozie harcerskim.

Czy lepiej gra się na gitarze akustycznej czy elektrycznej?

To wbrew pozorom są dwa różne instrumenty. Poza tym żeby zagrać na gitarze elektrycznej potrzeba dużo więcej sprzętu.

Czy próby odbywają się w zamknięciu czy są dostępne dla widowni?

Pierwsze nasze próby były otwarte. Ćwiczyliśmy grę i śpiew mając swoją widownię. Można powiedzieć, że próby przypominały małe koncerty. Miało to swoje uroki, ale też sporo minusów. Przykładowo nie mogliśmy przedyskutować niektórych kwestii, ponieważ mieliśmy obok siebie słuchaczy. Wolę więc próby zamknięte.

Sierpień 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany