Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Literackie Bielany, czyli rzecz o miłości

Miłością, nienawiścią czy zazdrością literatura żywi się od wieków. Nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, iż tak będzie do końca świata i o jeden dzień dłużej, jak mawia znany nam wszystkim klasyk. Jest to bowiem doskonały temat, by napisać wiersz, opowiadanie czy powieść.

Na Bielanach mamy ulice imienia wielu tak wybitnych twórców jak Kochanowski, Żeromski, Reymont, Dąbrowska, Broniewski, Stachura czy Hłasko. Wszyscy w jakimś zakresie eksponowali w swoich utworach uczucie miłości – nie tylko w relacji damsko-męskiej, gdyż w trenach Kochanowskiego czy Broniewskiego mamy do czynienia z miłością w postaci żalu i ojcowskiego bólu po stracie ukochanego dziecka.

Jedna z głównych ulic na Bielanach nosi imię Stefana Żeromskiego, przez większość czytelników kojarzonego z takimi lekturami szkolnymi jak „Syzyfowe prace”, „Ludzie bezdomni” czy rozliczeniowe z okresem dwudziestolecia międzywojennego „Przedwiośnie”. Są w nich wątki erotyczne, najpiękniej jednak miłość Żeromski ukazał w „Wiernej rzece” – uczucie, które narodziło się pomiędzy uczestnikiem powstania styczniowego (1863 r.) księciem Józefem Odrowążem a zubożałą szlachcianką, panną Salomeą Brynicką.

Siłę wielkich uczuć znajdziemy również w dziełach naszego noblisty Władysława Reymonta, który w „Chłopach”, dość wnikliwie portretując środowisko wiejskie, potrafił pokazać koloryt miłości twardej i bezwzględnej, mówiąc krótko, „charakternej”.  Widzimy w jego utworach przypadki namiętności nie tylko między ludźmi, ale i pazerną miłość do ziemi (w „Chłopach”) czy, jak w „Ziemi obiecanej”, uwielbienie pieniądza i jego budującą oraz potwornie niszczycielską moc.

Do moich ulubionych lektur należy „Lalka” Bolesława Prusa. W jednym z wątków autor zarysował miłość kupca Stanisława Wokulskiego do podupadającej materialnie arystokratki Izabeli Łęckiej. Jest to powieść bardzo warszawska, poznajemy w niej uroki naszej stolicy drugiej połowy XIX wieku. W związku z Bielanami, gdzie tak wielu pisarzy patronuje ulicom, ciekawostką zapewne jest fakt, że w Lasku Bielańskim Wokulski pojedynkował się z baronem Krzeszowskim w obronie czci damy swojego serca. Pojedynek zakończył się tragikomicznie, gdyż pan Stanisław trafił w pistolet barona, któremu zamek jego broni wybił ząb.

Na Chomiczówce jedna z ulic nosi imię Marii Dąbrowskiej, która w „Nocach i dniach” z jednej strony pozytywistycznie zarysowała miłość pomiędzy Barbarą a Bogumiłem Niechcicem, a z drugiej – pokazała uczucie matczynej miłości Barbary do syna Tomaszka, istnego hultaja i nicponia. Nie od dzisiaj jednak wiemy, że miłość rodziców do dzieci ma charakter bezwarunkowy.

Powyższe udowodnił np. Jan Kochanowski z Czarnolasu, który stworzył cykl niezwykle poruszających trenów poświęconych przedwcześnie zmarłej córce Urszulce. Ten XVI-wieczny poeta ma na Bielanach nie tylko ulicę swojego imienia, nosi je również z dumą Szkoła Podstawowa nr 293. Do trenów Kochanowskiego bywają porównywane wiersze napisane przez Władysława Broniewskiego po tragicznej śmierci jego córki Anki. Bez wątpienia okoliczności jej pożegnania się z tym światem nadają się na znakomitą opowieść filmową. Świadkowie jednak są zgodni, że po śmierci ukochanej córki, „oczka w głowie” tatusia, poeta nie był w stanie się już podnieść.

Bardzo małe uliczki na Bielanach noszą imiona pisarzy swego czasu kultowych, których spowija wielka legenda. Chodzi oczywiście o niezwykle wrażliwego Edwarda Stachurę i Marka Hłaskę, który przez swoją legendę zapisał się jako „buntownik bez powodu”. Stachura miłość cenił chyba bardziej od rozumu, np. w powieści „Siekierezada” pisząc: „I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi”. W swoich „Dziennikach” Stachura także zauważył, że „O miłości się nie mówi. Miłość się wyraża. Słowem również, ale to jest tylko jedna z rozlicznych manifestacji, manifestacja słowna, i nie powiedziałbym, że najlepsza”.

Główny bohater kultowego opowiadania Marka Hłaski „Pętla” w pewnym momencie wyznaje: „Nie wiem, po co żyję, jeśli nie kocham nikogo…”. Sam autor „Pięknych dwudziestoletnich” potrafił z emigracji przysyłać Agnieszce Osieckiej listy pełne miłosnych bajerów: „Moja Mała, ja tak tęsknię za Tobą, że mi się w głowie mąci i sam snuję jakieś idiotyczne opowieści. Jeśli nie wrócę do Ciebie, to chyba umrę”. Nie można się jednak z Hłaską nie zgodzić w tym, że „miłość zawsze będzie najpiękniejszą rzeczą w ludzkim życiu”. Jak bowiem napisał w opowiadaniu „Trudna wiosna”: „Cóż warte jest życie bez miłości? Bez silnej, gorącej miłości do kobiety… Nic nie jest warte takie życie! (…) czy może być większa sprawa niż miłość w ludzkim życiu?”. 

Na Bielanach przy Płatniczej 59 prawie przez 20 lat mieszkała Kora Jackowska z grupy Maanam, znakomita tekściarka i osoba o wielkiej inteligencji emocjonalnej. Większość wykonywanych przez nią tekstów traktuje o miłości, o której śpiewała: „Szczęśliwe chwile to motyle/ Miłość wieczna tęsknota”. Nikt tak nie oddał głębi uczucia, jak Kora w piosence „Bez ciebie umieram”: „Wiem, że czekasz, że stoisz/ boisz się, że nie przyjdę, że to był tylko żart/ nie! nie żartuję, bardzo tęsknię i czuję/ że bez ciebie umieram, powietrza mi brak”. Dodawała też: „Kto kocha naprawdę/ Będzie kochać zawsze/ Gniew zmieni w kochanie/ A zdradę w niepamięć”. I śpiewała: „Po prostu bądź, po prostu bądź i patrz”. Bliscy i przyjaciele uczcili pamięć o zmarłej 28 lipca 2018 r. artystce zaprojektowanym przez Paulinę Ołowską czerwonym neonem, który zawisł na domu Kory i Kamila Sipowicza na Starych Bielanach. Znalazł się na nim napis odwzorowujący pismo artystki: „Miłość to wieczna tęsknota”, który jest cytatem z utworu „Anioł” i znajduje się też na nagrobku Kory na warszawskich Powązkach.

Przez wiele lat przy ulicy Szegedyńskiej mieszkała moja przyjaciółka i pisarka Hanka V. Mody, która cały czas ma wielki sentyment do Bielan. Za co je lubi? Za wyjątkowy urok i klimat, za bliskość lasu i Wisły… Za spokój, taras widokowy i urocze uliczki. Hanka V. Mody jest autorką debiutu „Chciałbym, żebyś mnie napisała” (E-bookowo 2018) – zbioru opowiadań o bardzo wielu barwach miłości, pełnego pozytywnych emocji, podszytych ogólnoludzkim ciepłem. Dla autorki tych opowiadań miłość to akceptacja mimo wszystko, w którą wpisuje się wiara i zaufanie.

Jarosław Hebel