Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Nasi przedsiębiorcy - Magiel to elegancja

Jeszcze niedawno w kulturze miasta magiel był prawdziwą instytucją społeczną. Tu następował przepływu sąsiedzkich informacji a zabiegane gospodynie domowe mogły liczyć na chwilę relaksu. Oczywiście, z magla wychodziło się nie tylko z porcją najnowszych ploteczek, ale przede wszystkim z pachnącą świeżością, idealnie wyprasowaną pościelą, obrusami czy ręcznikami.


– Plotki w maglu? Dziś nikt nie ma już na to czasu – mówi ze śmiechem pani Alicja Grzegorzewska, która prowadzi magiel przy ul. Zgrupowania AK „Żmija” 25 na Piaskach. Wśród tych, którzy sprowadzili się na osiedle w latach 90. nie ma chyba osoby, która nie znałaby zawsze uśmiechniętej i pogodnej pani Ali.– Magiel to był pomysł teściowej, która mieszkała niedaleko, przy ul. Conrada – opowiada i dodaje, że lokal działa od wiosny 1995 roku. Pani Alicja początkowo pracowała z teściową, później przejęła inicjatywę i maglowała z mężem, teraz pomaga syn Paweł. Czy trzecie pokolenie przejmie rodzinny biznes? Trudno powiedzieć, bo współczesny styl życia sprawia, że tego rodzaju usługi niestety stają się niszowe. Pojawiła się pościel np. z satyny czy kory, która nie wymaga prasowania, w nowocześnie urządzonych mieszkaniach coraz rzadziej kładzie się obrusy. Sytuację pogorszyło otwarcie w okolicy supermarketu, w którym jest pralnia. Coraz częściej też prasowanie należy do obowiązków pań, którym zleca się sprzątanie w domu.

Być może jednak trend odwróci … światowa epidemia koronawirusa. To dlatego, że przemaglowana w wysokich temperaturach pościel czy ręczniki są bardziej higieniczne – żaden wirus nie ma szans w starciu z rozgrzanym wałkiem. Możliwe również, że dotrze do nas z Zachodu moda na idealnie gładką bieliznę pościelową i stołową, która jest synonimem elegancji i wyrafinowania. Taka nie wyjdzie spod żelazka – możemy ją mieć tylko spod maglownicy. Paradoksalnie więc z usług maglowania korzystają osoby ze starszego pokolenia, które z domu wyniosły taki zwyczaj oraz koneserzy tego, co dobre jakościowo.

Co ciekawe, w świecie maglowania obowiązują pewne rytuały i kody zachowania, dziś nieczytelne dla młodszego pokolenia. Najbardziej wytrawni klienci przynoszą rzeczy spakowane w maglownik. To specjalnie przeznaczone do tego celu szare płótno. Maglowniki kiedyś można było kupić w sklepie. Były w wersjach minimalistycznych i ozdobnych – np. z wzorkiem i napisem „magiel” lub wyhaftowanymi inicjałami właściciela. Branżowy savoir vivre określał także sposób zapięcia pakunku – koniecznie na agrafki, od biedy – na szpilki. Pani Alicja Grzegorzewska pokazuje mistrzowsko spakowane, równiusieńko złożone i spięte tradycyjne wałki (jak fachowo określa się przyniesione przez klientów pakunki). Tak starannie nie wyglądają dziś nawet prezenty pod choinką! Ale nie chodzi tu tylko o estetykę i trzymanie się tradycji. Przed maglowaniem rzeczy muszą być lekko zwilżone. Zwykle trzeba to zrobić dzień wcześniej. Włożenie wilgotnych tkanin do nieodpowiedniej torby (np. papierowej) może pobrudzić materiał. Z kolei spięcie agrafkami gwarantuje, że idealnie wyprasowane i złożone rzeczy, pozostaną takie i pakunek w nienaruszonym stanie dotrze do domu klienta.

Wcześniej jednak każda rzecz jest wielokrotnie rozwijana, składana, przenoszona z półki na półkę, a na końcu ważona. To cały rytuał, który w praktyce oznacza ciężką fizycznie pracę. Wymaga także zachowanie ostrożności i skupienia – zwłaszcza podczas maglowania. Urządzenie maglujące ma ogromną siłę ciągu – chwila nieuwagi może kosztować utratę dłoni, a nawet ręki. W dodatku, wszystko odbywa się przy bardzo wysokich temperaturach. Rozgrzane jest powietrze, rozgrzane są materiały. – Moje ręce już prawie nie czują gorąca, ale przyzwyczajałam się do tego latami – przyznaje pani Alicja. Maglują dwie osoby. Z jednej strony dociska się i wpuszcza pod wałek materiał, z drugiej zdejmuje i składa. Największym wyzwaniem, żeby nie powiedzieć utrapieniem, są przynoszone do wyprasowania prześcieradła na gumce. Kłopotliwa bywała też nadmiernie wykrochmalona pościel. – Mieliśmy klientkę, która miała rzeczy tak posklejane i oblepione krochmalem, że mogły stać na baczność – wspomina pani Alicja. Domowe krochmalenie lepiej sobie odpuścić, bo w punkcie można przecież zamówić usługę „usztywnienia”. Dobrze wymaglowana pościel jest cudownie gładka (oczywiście dużo zależy od rodzaju tkaniny), a jednocześnie przez dłuższy czas używania i tak utrzymuje schludny wygląd.


Do wszystkich „wałków” pani Alicja przypina zamówione jeszcze przez teściową „numerki”. Najpierw były czerwone, później pojawiły się zielone, teraz doszły do nich żółte. To dlatego, że klienci ciągle je gubią. Jeden z panów zostawił swój numerek w samochodzie, który sprzedał. Miał szczęście, bo pani Alicja doskonale pamięta klientów i roztargnionemu właścicielowi wydała jego pościel.


W maglu przy ul. Zgrupowania AK „Żmija” 25 można oddać rzeczy do krochmalenia, prasowania oraz do prania chemicznego m.in. ubrania czy dywany. Naprawdę warto tu zajrzeć!

 

Aleksandra Zborowska

 

 

Grudzień 2020
P W Ś C Pt S N
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany