Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Pan Jakub nie plecie trzy po trzy

Przechadzając się młocińskimi uliczkami, można trafić na… dziki. Na szczęście nie te żywe, chrumkające, tylko wyplecione z wikliny. To dzieło Jakuba Potasińskiego, zawodowego koszykarza-plecionkarza, który z gałęzi potrafi wypleść dosłownie wszystko. Od koszyków po figury ludzi i zwierząt. I robi to naprawdę dobrze.

Przygoda artysty z wikliną zaczęła się przypadkiem. W marcu 2019 roku w swoim ogrodzie przy ulicy Wazów robił topiary, czyli formował korony drzew i krzewów, by nadać im kształty. -  Nie przypuszczałem, że ścięte z wierzb mandżurskiej i japońskiej patyki okażą się tak przełomowe w moim życiu. Wtedy nie wiedziałem, co to jest wiklina, a są to jednoroczne pędy wierzby. I, chociaż pozyskane z drzew w ogrodzie patyki, różnią się od wikliny koszykarskiej, postanowiłem coś wypleść. Powód był prozaiczny. Moja mama poprosiła, żebym stworzył stracha na wróble – śmieje się Jakub Potasiński. Efekt przerósł jednak oczekiwania wszystkich. - Grubsze części gałązki są żółte, a te bliżej końca, wybarwiają się od słońca i robią się krwisto czerwone. Rezultat plątania czerwonych końcówek dał efekt mięśni na żółtym szkielecie, zrobionym z grubszych patyków - dodaje artysta. Jakub na tym jednak nie poprzestał. - Ze ściętych w czerwcu patyków, zrobiłem jeszcze formę kobiety, kota, psa, ptaka, roweru, który ostatecznie przerobiłem na wóz. Wszystko ustawiłem w ogrodzie - dodaje Potasiński.

Z korporacji do rzeźbiarstwa
Jakub Potasiński od dziecka miał zdolności plastyczne i manualne, jednak ograniczał się do rzeźb ze śniegu lub z nadmorskiego piasku. Była to tylko zabawa, bowiem artysta na co dzień pracował w korporacji zajmującej się turystyką. Nowa pasja przynosiła ukojenie od stresów, więc Potasiński uznał, że warto zająć się wikliną na poważnie. - Potrzebowałem zmian. Chciałem robić coś twórczego, co będzie miało sens. A że polubiłem się z wikliną, zacząłem szukać kursu lub szkolenia, żeby na żywo zobaczyć, jak wypleść koszyk. Tak trafiłem na kwalifikacyjny kurs zawodowy w Zespole Szkół i Placówek Oświatowych Województwa Łódzkiego w Łowiczu. Pod czujnym okiem mojego mistrza Wojciecha uczyłem się nie tylko wyplatania, ale również wszystkich procesów związanych z uprawą wikliny i przygotowaniu jej do wyplatania. Kurs zakończył się egzaminem i od września 2020 roku mogę już o sobie mówić, że jestem zawodowym koszykarzem-plecionkarzem - tłumaczy.

Mozolny proces tworzenia
Rzemieślnicza przygoda pana Jakuba dopiero się zaczyna. - Nabyłem podstawowe narzędzia. To stół warsztatowy i wanna do moczenia wikliny. Mam sporo pomysłów. Robię zarówno tradycyjne wyroby z wikliny, ale nie ukrywam, że więcej satysfakcji daje mi wyplatanie nieszablonowych form artystycznych zwierząt i ludzi. Lubię też architekturę ogrodową, jak igloo, płoty i palisady - podkreśla. Każde wyplatanie to nowa przygoda. - Cieszę się każdą chwilą z wikliną w rękach. Największą satysfakcją jest to, że ze snopka patyków mogę zrobić coś, co się komuś spodoba i przyda - dodaje artysta. Mimo skromności, Jakub Potasiński ma na swoim koncie wiele sukcesów. W ubiegłym roku uczestniczył w Ogólnopolskim Konkursie Plecionkarskim 2020 - Park Art Zwierzyniec Bielińskiego, który odbył się w ogrodach Muzeum Pałacu Wnętrz w Otwocku Wielkim. Za pracę „Daniel", bielański artysta został wyróżniony trzecim miejscem. Jury doceniło, że do wykonania rzeźby, Potasiński użył jedynie wikliny i nie bazował na szkielecie z metalu, jak zwykło się to robić przy takich dużych formach zwierząt. Z kolei zeszłoroczna wiklinowa szopka bożonarodzeniowa, którą zbudował w swoim ogrodzie, cieszyła się zainteresowaniem nie tylko lokalnej społeczności, ale również mediów z całego kraju. - Cieszę się, że ludziom podoba się to co robię. Dzięki temu mam jeszcze więcej pomysłów i zapału do pracy - podkreśla wikliniarz. Sam proces tworzenia jest pracochłonny. Wymaga też czasu, bo stworzenie jednej figury zajmuje od kilkunastu godzin do kilku dni. Młociński rzemieślnik podkreśla również, że jest estetą i bardzo pedantycznie podchodzi do tego co wyplata. Każdy, kto jednak zobaczy rękodzieło koszykarza, nie będzie miał wątpliwości, że na efekt warto zaczekać.

Chcę zostać czeladnikiem!
W tym roku pan Jakub chciałby przystąpić do egzaminu czeladniczego w Izbie Rzemieślniczej. Następnie chciałby uzyskać tytuł mistrzowski w zawodzie. Jako członek Stowarzyszenia Polskich Plecionkarzy stara się również promować wyplatanie i wyroby z wikliny. I robi to skutecznie. - W zeszłym roku wyplatałem kule igloo, które służą jako plac zabaw na Kalinowej Łące na Chomiczówce. Podszedł do mnie wówczas około dziesięcioletni chłopiec. Powiedział mi, że kiedy dorośnie, chce robić to, co ja. Nie chciał zostać strażakiem albo piłkarzem, jak jego rówieśnicy, tylko marzy, żeby zająć się wyplataniem. To było bardzo sympatyczne - wspomina artysta. Na Młocinach z pewnością jest pierwszym koszykarzem, który zajmuje się wikliną. Jego prace wspiera i promuje Miejsce Aktywności Lokalnej Samogłoska przy ulicy Samogłoska 9A. Jednak jeśli ktoś marzy o wyjątkowej formie z wikliny lub nawet o ręcznie plecionym koszyku na zakupy, Jakub Potasiński zaprasza do składania zamówień na Faceobooku (Jak Pot/Wiklinowy Przeplataniec) lub pod numerem telefonu 603 663 453. Dotychczasowe gotowe formy można również obejrzeć w jego pracowni przy ulicy Wazów 6 na Młocinach.

Iwona Sobczak