Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Gramy w reprezentacji

Eliminacje do piłkarskich mistrzostw świata koncentrowały uwagę całej Polski, a ich pozytywne zakończenie było powodem do dumy, nie tylko dla kibiców.

Znaleźli się jednak również malkontenci. Kiedy zachwycałam się bramkami Roberta Lewandowskiego, pewien starszy pan stwierdził krytycznie pod adresem piłkarza i moim: „jak jest taki dobry, to po co włóczy się po obcych klubach, dlaczego nie gra tylko w Polsce”. Oniemiałam, a potem wyrecytowałam: „bo zdobywa doświadczenie, renomę i rozsławia Polskę na cały świat. No i jest, jak wielu jego kolegów z reprezentacji, np. Błaszczykowski, Milik, Szczęsny powodem naszej dumy i szczerej radości.

Tego samego przykładu użyłam w zupełnie innej sytuacji i okolicznościach. Otóż będąc niedawno z wykładem na konferencji „Forum Młodej Polonii” w Wiedniu przysłuchiwałam się uważnie dyskusji młodzieży, która wyemigrowała do Austrii, poświęconej zadaniom i wyzwaniom, jakie przed nimi stoją w kontekście budowania obrazu, kształtu i rozwoju Polski.

Byli to młodzi profesjonaliści: menadżerowie, nauczyciele, prawnicy, lekarze i biznesmeni, mający dobrą pracę lub dobrze rokujące biznesy i zamiar pozostania tam, gdzie mieszkają. Obecne były także osoby, które pracują poniżej poziomu swojego wykształcenia lub umiejętności, ale świetnie znają kraj swojego zamieszkania, lokalne zwyczaje biznesowe i mają wiele ciekawych kontaktów. Wszyscy oni posiadają bezcenny, nowoczesny potencjał, którym, w różnych okolicznościach, mogą i chcą służyć Polsce.

Często jednak pytają ich znajomi z Polski, kiedy zamierzają wrócić do Ojczyzny ? Czują się wtedy nieswojo, bo chcą układać sobie życie w miejscu zamieszkania. Ale nie chcą, by podejrzewano ich o brak zainteresowania i przywiązania do kraju przodków. Odpowiadają wówczas, że to źle postawione pytanie, bo żyjemy w świecie, gdzie jedyną stałą rzeczą jest stała zmiana. Wygrywać będą ci, którzy do zmian miejsca pracy i miejsca zamieszkania zdołają się przystosować, pozostając jednocześnie w zgodzie z systemem wartości, w którym zostali wychowani.

Sukces tych młodych Polaków jest sukcesem Polski. To my musimy nauczyć się wykorzystywać fakt, że oni chcą być w bliskim kontakcie ze swoimi rówieśnikami w kraju nie tylko na płaszczyźnie towarzyskiej, ale także naukowej czy biznesowej. Ich wiedza, doświadczenie, a nawet rady płynące z porażek mogą być bezcennymi wskazówkami dla rówieśników w Polsce, rozpoczynającymi działalność gospodarczą. Czy ktoś rozsądnie myślący namawia naszych piłkarzy, by zerwali kontrakty z klubami europejskimi w których grają? Oczywiście nie. Chcemy, aby będąc tam grali w naszej reprezentacji i zwyciężali dla Polski. Podobne życzenia kierujmy do młodej Polonii. Mieszkajcie tu czy tam, skoro podjęliście decyzję o wyjeździe, ale ponad wszystko skracajcie dystans do Polski na różne sposoby i w różnych wymiarach, bo jesteście zawodnikami grającymi w reprezentacji.

Jesteście najlepszymi ambasadorami naszego kraju, bo autentycznymi świadkami odwagi, pracowitości i i pomysłowości Polaków.

Niedawno pewien Amerykanin zadał mi bardzo poważnie pytanie: „czy w twojej ojczyźnie wojna już się całkiem skończyła”? Odpowiedziałam twierdząco, ale dociekałam, jak mu to przyszło do głowy. Wyjaśnił, że obraz Polski budował na podstawie arcydzieł filmowych: „Pianista”, „Ida” czy „W ciemności”. Nie mógł też zrozumieć dlaczego nasze filmy nie pokazują Polski zasobnej, nowoczesnej, i dynamicznie się rozwijającej. Dlaczego nie chwalimy się swoimi sukcesami? Powtórzyłam tę rozmowę młodzieży z zapewnieniem, że nikt lepiej niż oni nie może być symbolem nowoczesnej, europejskiej Polski.

Jak ogromny wpływ na wizerunek Polski ma osobista praca i postawa każdego Polaka, najdobitniej świadczy przykład Franciszka Trześniewskiego, którego zna 92% wiedeńczyków, choć był tylko skromnym sprzedawcą kanapek. Trześniewski przyjechał z Krakowa do Wiednia w 1902 roku i założył pierwszy „fast food”, czyli kanapki z pastą jajeczną w osiemnastu smakach i odmianach. Po stu piętnastu latach Wiedeń nadal kocha kanapki tego Polaka, który pokonał ich rodzimą konkurencję, co szybko mu jednak wybaczyli, bo, jak mówią, miał najtrudniejsze nazwisko i robił najlepsze w świecie kanapki. Zatrudniał wielu pracowników, zarabiał ogromne pieniądze i pozostał wierny Polsce, cedując prawa do biznesu na polską kuzynkę, choć chętnych do zakupu firmy było wielu.

Joanna Fabisiak Poseł na Sejm RP

 

Zapraszam Państwa na dyżury poselskie w każdy poniedziałek od godz. 16.00, po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu terminu, tel. 22-828-63-79, Plac J.H. Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa.