Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Andrzej Brzeski - bard i poeta z Bielan

Andrzej Brzeski (1949-2018) – tekściarz, aktor, bard, autor piosenek poetyckich.

Z warszawskimi Bielanami związany był od lat 80. XX w. Mieszkał na Bielanach a pracował w Bielańskim Ośrodku Kultury. Właśnie na zielonych Bielanach i Żoliborzu spędzał dużo czasu, relaksując się jazdą na rowerze, odkrywaniem nowych kafejek i zakątków, co znalazło odbicie w jego twórczości. W szczególności Chomiczówkę darzył zawsze wielkim sentymentem, czemu nie raz dawał wyraz w swoich piosenkach czy wierszach.

Jak widział swoje bielańskie miejsce na ziemi wspomina syn artysty Aleksander Brzeski: „Czy to jednak dokładnie ta sama Chomiczówka, jaką znamy dzisiaj? Chomiczówka połowy lat 80-tych i początku 90-tych była miejscem dzikim i dla artystów – niezbadanym. Miejscem, które wymagało zupełnie nowej poetyki, diametralnie odmiennej niż ta śródmiejska. Była miejscem, gdzie siłą rzeczy wstawało się „wśród betonu i szkła”, o czym opowiadał tekst piosenki „Ulica w najnowszej dzielnicy” napisanej właśnie z myślą o Chomiczówce. „Ulico – pół warszawska, pół wiejska/ Daj nam małe pół szczęścia/ I osłaniaj od zła” – tego rodzaju słowami-zaklęciami próbował tata oswoić nieco dopiero co powstałą wtedy ulicę Kluczową, na której zamieszkał już w roku 1984. Ówczesny okoliczny krajobraz był krajobrazem śnieżnobiałych niczym stos kostek cukru budynków, z wyzierającą nieopodal betonową pustynią lotniska na Bemowie.

Zdecydowanie odmienny od dzisiejszej deweloperskiej „wolnej amerykanki” strzeżonych osiedli, którym tata do końca życia pozostał przeciwny. Wyznawał bowiem pogląd, że odgradzanie się niepotrzebnymi murami to pierwszy krok do degeneracji w kontaktach międzyludzkich. Fragmenty tej filozofii możemy bez trudu odnaleźć chociażby w wykonywanym ostatnio przez Marylę Rodowicz „Zajączku słońca”. Pomijając sąsiedztwo lasu oraz Puszczy Kampinoskiej (regularnego miejsca naszych wspólnych rowerowych wycieczek) ciekawym ewenementem Kluczowej okazała się być zamieszkująca okoliczne domki jednorodzinne menażeria, z pawiem królewskim oraz kogutem na czele. Stworzenia te dawały popis swoich możliwości wokalnych przy każdym wschodzie i zachodzie słońca i to właśnie letni zachód słońca z rozdzierającym ciszę pawim nawoływaniem w tle na zawsze pozostał dla nas symbolem Chomiczówki.

Inne sekrety Kluczowej zostały przez tatę odsłonięte w utworze pt. „Na mojej ulicy”, który rozpoczyna się zresztą zupełnie banalnie: „Na mojej ulicy jedna pani jest samotna/Jeden gość ma dość a reszta to normalni”. Dałoby się opisać w ten sposób pewnie wiele ulic, ale już w drugiej zwrotce pojawia się unikalny rys: „Za moją ulicą stoi wielka góra śmieci/A za górą drzemie sobie wieś/ Na mojej ulicy dzieci leją inne dzieci/A jak zleją, lubią chipsy zjeść”. Dwa ostatnie wersy to typowy przewrotny humor spod znaku Andrzeja Brzeskiego, a góra śmieci to oczywiście Radiowo, które dobrze znają wszyscy mieszkańcy północnej części Bielan. Jest jeszcze wers: „Na mojej ulicy widać pałac wujka Soso/Bo go żaden inny pałac nie zasłania”. Mowa oczywiście o Pałacu Kultury i Nauki – wówczas jak majestatyczna latarnia morska górował on nad miastem, wyznaczając kierunek w stronę Centrum z okien naszego dużego pokoju. To tam w pocie czoła wystukiwałeś tato swoje teksty na zakupionej w komisie ulubionej, starociowatej maszynie do pisania marki Continental.

Jego dorobek artystyczny był niezwykle bogaty. Zawodowo oprócz gry w filmach  i tworzeniu tekstów piosenek dla znanych polskich artystek np. Maryli Rodowicz, Edyty Geppert, Laury Łącz czy Krystyny Tkacz, pisał wiersze oraz teksty do  kreskówek dla dzieci. Jego utwory tłumaczone były na wiele języków m.in. czeski, niemiecki. Był związany od początku z festiwalem OPPA i środowiskiem bardów. W czasie swojej pracy w Bielańskim Ośrodku Kultury tworzył i prowadził  liczne programy artystyczne np. „Kawiarnia bardów”, „Nie tylko dla Pań”, wieczory poetyckie „Okno dla wrażliwych”, współprowadził „Wieczory międzynarodowe”, koncerty. Wielokrotnie zasiadał w jury konkursów recytatorskich, teatralnych i poetyckich. Współpracował z wieloma teatrami: Narodowym, Rozmaitości, Teatrem Lubuskim w Zielonej Górze, Teatrem na Targówku oraz z Teatrem na Bielanach. Był także długoletnim współpracownikiem radiowej Trójki (m.in. w programach BAR i Powtórka z rozrywki). Pisał felietony do gazet m.in. Urody, Cosmopolitan.

Prywatnie bardzo cenił sobie czas spędzony z drugą osobą i niespieszne cieszenie się życiem, stąd kawa americano z mlekiem i ciastko były codziennym rytuałem.

Nie lubił tłumów i bylejakości oraz jak mawiał „sztampy, że tak wypada i tak należy”. Kochał zwierzęta, te swoje, najpierw psa Kubusia, a później kota Milusia, jak i te bezdomne, o których zawsze pamiętał.  Kotom i misiom poświęcił  utwory na swojej płycie dla dzieci „Tatusiowe mruczanki”, bo – jak twierdził – każdy w środku pozostaje dzieckiem.

BOK