Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Podły zawód?

Komornik z Warszawy ściga Kowalskiego z Częstochowy za długi. Nakaz ich spłaty wydał e-sąd w Lublinie. Nie mam długów, tu chodzi o innego Kowalskiego – twierdzi częstochowianin.

Miał rację, ale musiał przejść piekło, aby ją udowodnić. Komornik pomylił się, a Kowalski zapłacił cenę jego niekompetencji. Strasznie wysoką cenę, bo miesiące poniżających przesłuchań, samotność w nierównej walce z urzędami i bankami, wreszcie istotny uszczerbek na zdrowiu. Takich historii pełno jest w Internecie. Tytuły krzyczą „Komornik przez pomyłkę zajął konto i wypłatę. Wakacje zmieniły się w koszmar”, „Komornik przywłaszczył milion złotych? Dłużnik pozostał z długiem”, „Pomylił się robiąc przelew na 120 tys. zł. Komornik odmawia zwrotu pieniędzy” i wreszcie historia, która obiegła całą Polskę i znacząco przyczyniła się do marnego wizerunku zawodu. To proces komornika, który bezprawnie zajął ciągnik rolnikowi za długi sąsiada. Jakby tego było mało sprzedał ciągnik za połowę ceny, pozbawiając rolnika spod Mławy podstawowych narzędzi niezbędnych do pracy w gospodarstwie. Ten sam asesor komorniczy bezzasadnie zajął też pięć samochodów należących do różnych właścicieli. Przytoczone przykłady dają podstawę do stwierdzenia, że w tym zawodzie, jak w każdym innym, zdarzają się oszuści.

  Czy ten zawód jest jednak istotnie podły? Rzecznik Krajowej Rady Komorniczej Monika Janus mówi coś zupełnie innego „Komornik nie zabiera – komornik oddaje” i racjonalnie to stwierdzenie uzasadnia. Bezwzględnie zgadzamy się z panią rzecznik kiedy zapewnia, że są wierzyciele latami czekający na zwrot długów. Szczególnie dramatyczna jest sytuacja matek bezskutecznie starających się o przekazanie zaległych alimentów. A lokatorzy, którzy nie uiszczają opłat za wynajmowane mieszkania i nie chcą się z nich wyprowadzić mimo wyroku sądowego. Zaległe faktury, nie płacone należności i niemożność ich wyegzekwowania to trauma wierzycieli, z którą nie potrafią sobie sami poradzić. Nierzadko w efekcie muszą ogłosić bankructwo firmy, zwolnić pracowników, zawiesić wypłatę uposażenia. Dłużnicy zamknięci we własnych problemach nie myślą o społecznych konsekwencjach własnego postępowania. Tymczasem ogromna jest skala i potrzeba windykacji długów i zwiększa się ona z roku na rok. Do komorników sądowych codziennie wpływa wiele tysięcy wniosków o odzyskanie należnych pieniędzy. Według Krajowej Rady Komorniczej w 2016 r. komornicy sądowi mierzyli się z egzekucją kwoty wyższej niż planowany deficyt budżetowy całego państwa, to jest 52 483 733 745 zł w 4 mln postępowań.

Każda ze stron – dłużnik i wierzyciel – mają swoją prawdę o komorniku. Jaka jest ta obiektywna? Zawód windykatora jest bez wątpienia trudny i wymaga nie tylko odpowiednich kompetencji, wykształcenia i doświadczenia, ale także silnej psychiki i empatii. Komornik musi wypełnić wyrok sądowy, lecz jeśli widzi człowieka nieporadnego czy niesamodzielnego, od którego windykuje należność powinien starać się mu w miarę możliwości pomóc.

Możliwości te nie są niestety wielkie. Przykłady takich pozytywnych działań komorniczych można przytaczać i nie jest ich mało. Jeden z asesorów komorniczych doprowadził do spłaty dużego zadłużenia 93-letniego powstańca AK. Inny udzielał bezpłatnie telefonicznie porad prawnych ludziom, za co dostał naganę. Komornicy stworzyli specjalny fundusz na pomoc dla najbardziej potrzebujących dłużników. Jak w innych zawodach są „ludzie i ludziska”. Działania komornicze bez wątpienia powinny być poddane jednak baczniejszej kontroli. Nowa ustawa o komornikach sądowych, która obowiązuje od początku 2019 r., nakazuje nagrywanie czynności egzekucyjnych zarówno w domu dłużnika jak i w terenie. Pozwoli to dłużnikowi na udokumentowanie składanej skargi w wypadku nieprawidłowości działań komorniczych. Na mocy ustawy wejdą w życie też nowe progi dopuszczalnych potrąceń. Ciągle jednak brak zapisów, które przewidywałyby odszkodowania dla skrzywdzonych przez pomyłkę lub nieuczciwe działania komornika. Czeka nas pewnie jeszcze niejedna nowelizacja ustawy o komornikach cywilizująca tryb i sposoby postępowania urzędnika państwowego, wykonującego ten trudny zawód. Komornika sądowego nikt nie lubi, ale go potrzebujemy i tak było od wieków.

Joanna Fabisiak

Poseł na Sejm RP