Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Seniorze! Tak okrada mafia wnuczkowa

Milion złotych. Tyle w ubiegłym roku oszuści podszywający się pod wnuczków i policjantów wyłudzili od seniorów z Bielan i Żoliborza. Przestrzeganie kilku podstawowych zasad pomoże uchronić się przed podstępnymi manipulatorami.

Oszuści są bezwzględni i wyłudzają pieniądze, które często stanowią wszystkie oszczędności seniorów. Nie mają przy tym żadnych skrupułów – ostrzega asp. Kamila Szulc z bielańskiej komendy policji. Jak dodaje, pod koniec marca na Bielanach, starsza kobieta oddała oszustom 100 tys. zł, a kilka dni przed nią na Żoliborzu inna mieszkanka straciła 20 tys. zł.

Wyobraźnia oszustów nie zna granic

Pierwsze zgłoszenia o oszustwach warszawska policja zaczęła przyjmować w 2003 r. Mimo upływu lat metoda na tzw. legendę ma się dobrze. Przestępcy najczęściej posługują się metodą „na wypadek”, „na policjanta, funkcjonariusza CBŚP”, „na zakup nieruchomości”, „na zwrot długu znajomego” oraz „na wyjątkową okazję”. Kluczem w ich działaniu jest wykorzystanie zaufania i dobrego serca seniora.

– Historie opowiadane przez oszustów, to najczęściej twór ich wyobraźni, niemający żadnego pokrycia z rzeczywistością. Poszkodowane osoby, najczęściej starsze, w dobrej wierze przekazują pieniądze – wyjaśnia policjantka z Bielan.

„Hoss” król fałszywych wnuczków

Za ojca chrzestnego metody „na wnuczka” uznawany jest Arkadiusz Ł. ps. „Hoss”. Razem ze swoją rodziną omamił nie tylko emerytów w Polsce, ale również w Niemczech, Szwajcarii i Austrii. Oszusta udało się zatrzymać w 2017 r. na Woli. Sąd nie podjął wtedy decyzji o tymczasowym areszcie, a „Hoss” wpłacił kaucję i zapadł się pod ziemię. Kilka tygodni później znaleźli go „łowcy cieni” – policjanci ze specjalnej grupy poszukiwawczej. „Hoss” ukrywał się w mieszkaniu niedaleko skrzyżowania Popiełuszki i Krasińskiego na Żoliborzu. Zmienił swój wygląd. Dla zmyłki, poza mieszkaniem poruszał się tylko w stroju robotnika.

300 telefonów dziennie

W 2018 r. podstępni złodzieje, w całym kraju ukradli seniorom ponad 60 mln zł. W samej tylko Warszawie i okolicach wyłudzono prawie 23 mln zł, z czego na Bielanach i Żoliborzu milion złotych.

Oszuści są bardzo dobrze zorganizowani. Najniżej w hierarchii są tzw. odbieraki. Zazwyczaj to młode osoby, niekiedy 17 czy 18-latkowie. Skuszeni szybkim zarobkiem decydują się na współudział w przestępstwie. Ich jedynym zadaniem jest – w umówionym miejscu – odebranie pieniędzy. Za taką akcję dostają od tysiąca do trzech tysięcy złotych. Gotówka trafia następnie do organizatorów niższego szczebla, którzy odpalają dolę kolejnym członkom grupy np. telefonistom. Dziennie wykonują nawet 300 telefonów do potencjalnych ofiar. Największy procent ze skradzionej gotówki mają szefowie trzymający w garści cały biznes i werbujący stale nowych współpracowników.

Jak działają oszuści?

W przypadku metody „na policjanta” najczęściej dzwonią najpierw na numer stacjonarny i podszywają się pod któregoś z członków rodziny. Krótko po nawiązaniu rozmowy przerywają połączenie, a chwilę po tym do emeryta dzwoni kolejna osoba. Tym razem przestępca podaje się za policjanta lub funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji. Przekonuje, że rozpracowuje zorganizowaną grupę przestępczą. Prosi, aby zostawić pieniądze w miejscu, gdzie ma dojść do rzekomej zasadzki na oszustów. Gotówka jest odbierana, a kontakt z rzekomym policjantem się urywa.

Niespodziewane telefony osób podających się za policjantów, dawno niewidzianych wnuków, siostrzenic czy kuzynów nie muszą zakończyć się oszustwem. Warunkiem jest przestrzeganie kilku zasad.

– Policjant nigdy nie zadzwoni z informacją o prowadzonej akcji. Policja nigdy nie poprosi również o przekazanie komuś pieniędzy, przelaniu ich na konto lub pozostawieniu w umówionym miejscu – wylicza asp. Szulc.

Ważna jest reakcja po telefonie. Przede wszystkim nie można działać w pośpiechu oraz pod presją wywieraną przez oszustów. Jak najszybciej należy zadzwonić na policję oraz poinformować bliską osobę o podejrzanym telefonie. Jeśli oszuści nie dają za wygraną, możemy grać na zwłokę np. poinformować, że będziemy chcieli potwierdzić informację u innych krewnych.

Komenda Stołeczna Policji uruchomiła specjalną linię telefoniczną dla tych osób, które podejrzewają, że mógł do nich zatelefonować oszust podający się za „wnuczka”, „krewnego” lub „policjanta, funkcjonariusza CBŚ”. Telefonować można przez całą dobę pod nr 22 603 32 22.

BF, KSP