Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Szachy są moją życiową pasją

Rozmowa z Manferdem Mannke, kandydatem na mistrza, zwycięzcą cyklu konkursów szachowych publikowanych w „Naszych Bielanach” w 2018 r.

W poprzednim numerze „Naszych Bielan” podsumowaliśmy cykl 10 konkursów szachowych, w którym zajął Pan pierwsze miejsce. Oczywiście serdecznie gratulujemy, ale także dziękujemy za to, że wziął Pan w tej zabawie udział.

Bardzo dziękuję za gratulacje i ciekawe nagrody. Od kilkudziesięciu lat mieszkam na Bielanach i regularnie czytam nasz miesięcznik. Rzeczywiście, konkursy te traktowałem jako wspaniałą zabawę, gdyż szachy od wielu lat są moją życiową pasją i wszystko, co się z nimi wiąże stanowi dla mnie prawdziwą frajdę i sprawia mi wiele satysfakcji i zadowolenia.

Od jak dawna gra Pan w szachy?

W szachy na serio zacząłem grać w wieku 14 lat. Pamiętam, że było to w Polanicy Zdroju w trakcie Międzynarodowego Festiwalu Szachowego poświęconego pamięci Akiby Rubinsteina. Byłem tam z kolegami i podpatrywaliśmy, jak grają prawdziwi mistrzowie. Zaraz po powrocie do Warszawy wstąpiłem do klubu szachowego i od tej pory rozpoczęła się moja wielka przygoda z szachami, które zawładnęły całym moim życiem.

Ale chyba nie nauczył się Pan w Polanicy Zdroju gry w szachy, a więc nazwy figur i ustawienia na szachownicy, a także sposobów poruszania się czy wreszcie  podstawowych zasad gry?

Naturalnie, że nie. Podstawowych zasad i pierwszych ruchów nauczyła mnie mama, która grała i lubiła szachy. Zawsze też kibicowała grze ojca. Ja podchodziłem do tego dość sceptycznie. Ten czas nauki gry w szachy traktowałem jako coś bardzo trudnego, tajemniczego, bardziej jako konieczność zadowolenia mamy niż moje ulubione zajęcia. Dopiero wspomniany pobyt w Polanicy Zdroju całkowicie zmienił mój sposób patrzenia na szachy.

Czy nie uważa Pan, że 14 lat to trochę późno na rozpoczęcie wyczynowej gry w szachy? Może gdyby zaczął Pan wcześniej mógłby Pan dziś być drugim Magnusem Carlsenem – aktualnym szachowym mistrzem świata?

Nie, nie żałuję. Te kilkadziesiąt lat gry w szachy na dość wysokim poziomie dostarczyły mi tyle satysfakcji i radości, że byłbym wielkim niewdzięcznikiem i egoistą, gdybym tego nie docenił. Gra w szachy i związane z tym sportowe sukcesy nie przewróciły mi w głowie. Przeciwnie. Bardzo często właśnie szachy wyciszały moje emocje, złe nastroje, problemy i kłopoty osobiste. Przez analogię, nauczyłem się w życiu spokojniej podchodzić do porażek i niepowodzeń życiowych. Przez te lata poznałem i zdobyłem wielu przyjaciół, z którymi lubię spędzać czas nie tylko grając w szachy. Zresztą hasło Międzynarodowej Federacji Szachowej brzmi: „Jesteśmy jedną rodziną”.

Jaki jest największy Pana sukces szachowy?

Myślę, że zdobycie brązowego medalu w Mistrzostwach Polski Juniorów do lat 20 w Częstochowie w 1982 r. Zdobyłem także brązowy medal w drużynie w Mistrzostwach Polski Seniorów w grze błyskawicznej. Dwa razy grałem w finale Mistrzostw Polski, także w grze błyskawicznej. Pamiętam, że ograłem wtedy mistrza Polski, pierwszego polskiego powojennego arcymistrza Włodzimierza Schmidta. Z ostatnich miesięcy mogę jeszcze dodać, że w ubiegłym roku zdobyłem tytuł Mistrza Polski Drukarzy i Wydawców w grze błyskawicznej, a ostatnio, dwa miesiące temu, wygrałem turniej szachowy w Mistrzostwach Województwa Lubuskiego.

W jakich klubach szachowych Pan trenował?

Pierwszym moim klubem był Maraton Warszawa, gdzie poznałem wielu wspaniałych zawodników i kolegów. Potem przeniosłem się do Hutnika Warszawa na Bielanach. Tu również poznałem bardzo dobrych szachistów, mistrzów Polski: Jacka Bednarskiego czy Kazimierza Platera, który uczył mnie także w szkole przy ul. Wolumen. Obecnie w każdą niedzielę spotykamy się i gramy w szachy w Domu Kultury „Świt” przy ul. Wysockiego, a w czwartki w siedzibie Polskiego Związku Szachowego przy ul. Marszałkowskiej odbywają się ogólnodostępne turnieje szachowe. Wiem także, że od kilku lat Urząd Dzielnicy Bielany w październiku organizuje turniej szachowy dla dzieci i młodzieży – „Szachy w Ratuszu”. To bardzo dobry pomysł i warto go kontynuować, bo jest to dla początkujących szachistów idealny sposób na sprawdzenie swoich umiejętności.

Wróćmy jeszcze do naszych konkursów szachowych, z którymi sobie Pan tak świetnie poradził. Jak dużą trudność sprawiało Panu rozwiązywanie tych zadań?

Przyznam, że rozwiązywania tych zadań nie sprawiały mi większych trudności. Zwykle na początku, jak patrzyłem na diagram, nie od razu znajdowałem odpowiedź, ale później zaczynałem analizować pozycje bez patrzenia na szachownicę. W szachach trzeba czasami odłożyć problem na bok i pozwolić swobodnie pracować wyobraźni.

Które z tych zadań szczególnie utkwiło Panu w pamięci?

Myślę, że było to jedno z ostatnich zadań, chyba nr 19, gdzie należało wskazać białą bierkę, która będzie matować czarnego króla. Sądzę także, że jeżeli w „Naszych Bielanach” będzie kontynuowany temat konkursów szachowych to należałoby rozważyć przygotowanie zestawu także nieco łatwiejszych zadań, ażeby zachęcić do udziału w nich jak najwięcej początkujących szachistów. W ogóle zorganizowanie na łamach lokalnej gazety kącika szachowego jest znakomitym pomysłem, bo zwiększa to zainteresowanie tą grą wśród młodych ludzi. Tu należą się szczególnie podziękowania Redakcji „Naszych Bielan”, a szczególnie autorowi szachowego kącika, tajemniczemu „Lumami”. Według mojej wiedzy Bielany są jedyną dzielnicą w Warszawie, która prowadzi taki kącik.

Gra w szachy to nie tylko wielka pasja, możliwość rywalizacji i sukcesy sportowe. Dzięki szachom zdobywamy umiejętność logicznego myślenia, rozwijamy w sobie kreatywność, koncentrację i wytrwałość, co niezwykle pomaga np. w nauce w szkole. Poza tym gra w szachy możne ułatwić funkcjonowanie w dorosłym życiu. Partia szachów ma wiele zwrotów akcji i nie należy się załamywać trudną sytuacją w jakimś momencie partii, bo wystarczy się skoncentrować, wymyśleć jakiś dobry ruch i znowu wracamy do gry. Tak jak i w codziennym życiu – nie panikować przy byle jakim drobnym niepowodzeniu, ale odczekać chwilę, uspokoić się, a potem spróbować znaleźć jak najlepsze rozwiązanie z trudnej sytuacji.

Bardzo dziękuję za piękne przesłanie i życzę kolejnych szachowych sukcesów.

Rozmawiał Tadeusz Olechowski

Styczeń 2021
P W Ś C Pt S N
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany