Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

Zwierzęta i hormony szczęścia!

Rozmowa z Ewą Konarzewską, lekarzem weterynarii, pracującą w bielańskiej lecznicy.

Większość mieszkańców nie ma zwierząt w domach, z pewnością ze stratą dla siebie i dobrostanu schronisk dla zwierząt. Jakie wymieniałaby pani pozytywy mieszkania z psami, kotami itd.?

Samo przebywanie ze zwierzętami bardzo pozytywnie wpływa na właścicieli. Obecnie ludziom brakuje dotyku, bo często mieszkają sami albo są zaganiani. A dzięki kontaktowi z czworonogiem wydziela się oksytocyna, zarówno u właściciela jak i u psa. Zostało to potwierdzone badaniami naukowymi. Oksytocyna jest hormonem miłości, pomaga walczyć ze stresem, a co za tym idzie wpływa korzystnie na ciśnienie krwi. Z kotami bywa różnie, ale myślę, że uzależnione jest to od tego, jak właściciele postrzegają koty. Kot to nie jest mały pies, a zupełnie inny gatunek i często ma odmienny sposób komunikacji oraz inne potrzeby.

Słyszałam, że miejskie dążenie do czystości i sterylne wręcz warunki w mieszkaniach powodują, że człowiek jest bardziej podatny na wszelkiego rodzaju infekcje i alergie…

Z pewnością, gdy od dziecka mamy kontakt ze zwierzakiem i jego sierścią, zmniejsza się ryzyko wytworzenia alergii.

Mieszkańcy znajdują wiele argumentów, by zrezygnować z posiadania zwierząt w domu. Nie chcą, na przykład, by ich podopieczni sami byli w domu albo nie są w stanie zbierać psich odchodów. Ponadto niektórzy uważają, że wychodzenie z psem na spacer będzie dla nich wyłącznie dodatkowym obowiązkiem. Nie myślą o tym w kategorii przyjemności. Zgadza się pani z takim podejściem?

Nie do końca. Niektórzy nie chcą, by ich pies przez 8 godzin siedział sam w domu. A ja myślę, że bardzo trafne jest hasło z jednej kampanii: „Lepiej 8 godzin w domu, niż całe życie w schronisku”. Zwierzaki wtedy po prostu śpią i czekają na nas. Ponadto obecnie ludzie są bardzo zapracowani, zestresowani, nie mają czasu dla siebie. Ciągle coś robią na smartfonach, telefonach, tabletach itd. Zwierzak zaś potrzebuje uwagi i realnego kontaktu. Ponadto potrafi wymusić tę uwagę i to jest właśnie wspaniałe w tej galopującej epoce cyfryzacji.

Co uważamy za szczęście kota? Pytam, bo byłam zaskoczona, że w kocich przytuliskach, prowadzonych za samorządowe fundusze, koty chętniej oddawane są do mieszkań bez możliwości wychodzenia, niż do domów oddalonych od dróg, ze sporymi ogrodami, gdzie mogłyby cieszyć się sporą dawką wolności…

Należy pamiętać, że pracownicy przytulisk włożyli dużo wysiłku w opiekę nad kotami. Przecież one są już wyleczone, wykastrowane lub wysterylizowane. Na obrzeżach miast czy na wsiach na koty czyha coraz więcej niebezpieczeństw. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, co uważamy za większe szczęście kota. Czy jego zdrowie, czy możliwość wychodzenia z domu na podwórko? Gdy przez 2 lata pracowałam pod Warszawą, większość moich pacjentów stanowiły koty wychodzące. Leczyłam im ropnie, bo walczą między sobą ze względu na to, że są bardzo terytorialne. W wyniku takich urazów mogą zarazić takimi chorobami, jak FIV i FeLV, czyli zakaźną kocią białaczką i wirusem kociego niedoboru immunologicznego, którego ludzkim odpowiednikiem jest HIV. Na białaczkę możemy koty zaszczepić, natomiast z FIV jest problem. Choroby te obniżają odporność kota i mogą się przyczynić do jego przedwczesnej śmierci. Natomiast trzymając koty w domach nie naraża się ich na wypadki komunikacyjne, pogryzienia przez psy lub możliwość spożycia trucizny.

Koty wolno żyjące i systematycznie polujące mają częściej robaki. Jak często należy je odrobaczać?

Jeżeli kot wychodzi, poluje a dodatkowo ma pchły, prawdopodobieństwo zarobaczenia jest bardzo duże. Wskazane jest badanie kału. W ten sposób stwierdzi się, jakie konkretnie ma pasożyty. Przeciwko nim należy zastosować tabletki/ preparaty w formie spot-on. Profilaktyczne odrobaczanie takiego kota powinno być dość częste np. co 3 miesiące.

A druga strona medalu, jakie ryzyko niesie ze sobą posiadanie zwierząt w domu?

Zdarza się, że ludzie kupują zwierzęta, które mają pasożyty zewnętrzne i wewnętrzne. Na przykład świerzb, który jest zoonozą, może „przejść” na człowieka. Ponadto część pasożytów psich czy kocich jest wspólna i człowiek stanowi pośredniego żywiciela. Generalnie warto więc, by i właściciele odrobaczali się od czasu do czasu.

Czym należy myć psa?

Trzeba używać szamponów dostosowanych do pH skóry psa. Nie powinno się myć psa lub kota „ludzkim szamponem” gdyż można doprowadzić do powstania łupieżu lub zapalenia skóry. Warto wiedzieć, że psy nie pocą się w taki sposób jak my – ludzie. Nasze czworonogi mają gruczoły potowe na łapkach, a nie na całym ciałku. Regulują temperaturę ciała ziejąc. W związku z tym psy myje się raz na parę tygodni lub miesięcy. Wyjątek stanowią psy z chorobami skóry, u których stosowana jest szamponoterapia.

Zbliża się fala letnich upałów. Czy spryskiwanie psa podczas upału strumieniem zimnej wody to dobra metoda?

Zalecam ostrożność. Możemy doprowadzić w ten sposób do zaparzenia się skóry sierścią, co czasem stanowi jedną z przyczyn powstawania popularnych hot spotów (ostre, sączące zapalenie skóry). Podczas upałów psy regulują temperaturę ciała poprzez wykopywanie dołków w ziemi, zianie oraz chowanie się w cieniu. Jeżeli pies kocha pływać, nie ma ku temu przeciwwskazań. Pamiętajmy jednakże o tym, aby nie pozwalać kąpać się psu w miejscach, w którym sami byśmy z kąpieli nie skorzystali. Brudne stawiki to pierwszy krok do rychłej wizyty w lecznicy.

Rozmawiała Olga Gajda

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany