Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

Grabić czy nie grabić?

Kolejne miasta zostawiają liście w spokoju

Czerwone, żółte i brązowe. Barwy jesieni, które nadają jej dywany i pagórki usypane z opadłych z drzew liści. To właśnie dzięki nim ta pora roku jest wyjątkowa. Niemniej ich czas spędzony przy ziemi nie trwa nazbyt długo. Jak to bywa w mieście, na każdego liścia przychodzi kiedyś pora, czy raczej grabie. Do pierwszych zimowych opadów śniegu nie uchowa się przed nimi ani jeden.

Nie jest tak jednak wszędzie. Kolejne miasta rezygnują z uporządkowywania opadłych liści oraz zachęcają do tego samego swoich mieszkańców. Wrocław, Kielce, Rzeszów, Szczecin, a trend ten dociera do kolejnych społeczności na mapie naszego kraju.

W Legionowie Urząd Miasta apeluje do mieszkańców i zarządców osiedli o ograniczenie grabienia liści. Zachęca też ich do zastanowieniem się nad celowością tego działania. Zdaniem urzędników grabić powinno się jedynie starannie pielęgnowane trawniki, które w sezonie były poddawane systematycznym zabiegom pielęgnacyjnym, jak aeracji, wertykulacji, nawożeniu, podlewaniu czy koszeniu. W innych przypadkach jest to zubażanie środowiska. Na miejskich terenach zielonych wygrabianie liści zostało znacznie ograniczone. Realizowane jest jedynie tam, gdzie wymaga tego prawo. Warto zwrócić uwagę na to, że decyzja nie jest jedynie widzimisię legionowskich urzędników, a reakcją na uwagi mieszkańców.

Co motywuje urzędników w tych miastach? Walory ekologiczne. Opadłe jesienią liście, wspólnie z gałązkami, piórami i owocami tworzą ściółkę. Jest ona ostoją dla mikroskopijnych organizmów, które rozkładają szczątki roślinne i zwierzęce, włączając ich wartościowe elementy do gleby. Ta dzięki ściółce jest zdrowa, a jednocześnie zdrowe jest to, co z niej wyrasta. Liście chronią ponadto skryte w ziemi korzenie drzew i krzewów oraz nasiona roślin. Powstały z nich dywan zapobiega nadmiernemu parowaniu i przesuszaniu gleby. Nie można nie wspomnieć także o tym, że opadłe liście są miejscem zimowania wielu gatunków zwierząt. Jednym z nich jest jeż, którego populacja stale się pomniejsza. Za kilka lat te małe sympatyczne stworzenia mogą zniknąć z obszaru Polski.

Wielu naukowców i przyrodników zwraca uwagę na to, że nie powinniśmy traktować opadłych liści jako niepotrzebnych opadów. Profesor Maciej Luniak z Polskiej Akademii Nauk zwraca uwagę na to, że wygrabianie liści jest bezcelowe pod względem ogrodniczym, a szkodliwe pod względem ekologicznym. Wtóruje mu leśnik Marcin Kostrzyński, który mówi, że liście nie są śmieciami i ich wyrzucanie jest największym nieporozumieniem. Z kolei dr Stanisław Czachorowski, entomolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego wskazuje, że jeśli chcemy, aby biedronki zniknęły z okien, musimy stworzyć im warunki do funkcjonowania w przestrzeni miejskiej.

Jednocześnie należy pamiętać, że nie można pozostawić wszystkich liści i z niektórych miejsc trzeba je wygrabiać. Jeśli zależy nam na pięknym, soczyście zielonym trawniku na wiosnę, pozostawienie tam dywanu z liści przekreśli te nadzieje. Ograniczają one dostęp do światła dla rosnącej trawy, a rozkładające się liście mogą spowodować jej przegnicie i powstanie łysych plam. Liście trzeba też strząsać z roślin iglastych i zimozielonych, które zalegając tam, doprowadzą do pożółknięcia igieł. Coś, co tyczy się szczególnie Bielan, gdzie mamy wiele strumyków i zbiorników – usuwanie liści z ich otoczenia. Trafiają one do wody, opadają na dno, zanieczyszczają zbiornik czy koryto i zaczynają gnić. Zużywają wtedy tlen, potrzebny rybom i roślinom wodnym.

A może rozwiązanie kompromisowe do zastosowania na Bielanach — zamiast obecnej polityki dotyczącej grabienia lub jego całkowitego zaprzestania, wyznaczyć tzw. strefy zaliścione? Pozostawić w spokoju te obszary terenów zielonych, gdzie występuje duże zagęszczenie drzew, a grabić jedynie te trawniki, na których w ciepłych miesiącach spędzają czas mieszkańcy, a zebrane liście można by wykorzystać do ocieplania roślin wrażliwych na mrozy.

Innym ciekawym zastosowaniem dla zebranych suchych liści jest stworzenie z nich kopców dla jeży. Swego rodzaju domki, które pozwolą im przetrwać zimowe miesiące. Radny Krystian Lisiak oraz członkowie Samorządu Mieszkańców Chomiczówka zwrócili się z taką propozycją do władz spółdzielni WSBM „Chomiczówka” i pozostałych zarządców nieruchomości na terenie dzielnicy. Miejmy nadzieję, że ich pomysł spotka się z pozytywnym odzewem, a małe sympatyczne kolczaste stworzenia będą miały bezpieczne schronienie przed mrozami. Jednocześnie, podobną liściastą infrastrukturę dla jeży stworzył w listopadzie dzielnicowy Wydział Ochrony Środowiska z pomocą małych budowniczych z bielańskich przedszkoli.

MM

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany