Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Zrób sobie kompostownik

Wreszcie coś zaczyna się zmieniać w naszym spojrzeniu na miasta. Przestajemy traktować je jako miejsce przede wszystkim dla ludzi i ich samochodów. Dostrzegamy, że betonowa dżungla ma też innych mieszkańców. Doceniamy drzewa, siejemy łąki dla owadów, budujemy schronienia dla ptaków i nietoperzy. Jeszcze krok i zaczniemy masowo… kompostować.

Kompostowanie jest naturalnie związane z działalnością człowieka (o ile ten nie odżywia się za pomocą diet pudełkowych i przynajmniej część posiłków przygotowuje samodzielnie). W naszej kuchni zawsze znajdą się jakieś obierki, ogryzki, pestki, czasem – niestety – coś spleśnieje, coś okaże się robaczywe. To, co nam już nie posłuży, może jednak stać się cennym nawozem dla roślin w naszym domu, na balkonie, w ogródku czy na działce.
Powoli coraz więcej ludzi przekonuje się, że temat kompostowania nie jest ważny tylko dla zapalonych działkowiczek i działkowców. W obliczu katastrofy klimatycznej każde działanie powstrzymujące czy choć ograniczające niszczenie naszej planety ma ogromny sens. Wbrew pozorom kompostowanie jest bardzo podstawowym sposobem na pomaganie Ziemi w jej naturalnym cyklu życia i obiegu materii. Zapobiega zaleganiu materii organicznej na składowiskach, gdzie marnuje się lub nawet przyczynia do produkcji gazów cieplarnianych. A przede wszystkim, kompostowanie jest możliwe wszędzie, nawet w domu.

Po co kompostować?

Trzymam domowy kompostownik na balkonie od kilku lat. Lądują w nim roślinne resztki z naszej kuchni (surowe, bo gotowane zbyt szybko się psują), które następnie są przerabiane przez dżdżownice. Są to specjalne dżdżownice kalifornijskie, które znakomicie sprawdzają w domowych wermikompostownikach. Przetwarzają one odpadki roślinne na znakomity nawóz – wermikompost – który można wykorzystać do kwiatków w domu czy na balkonie.

Dzięki temu, że moje odpadki kuchenne są zagospodarowywane przeze mnie (a dokładniej – moje dżdżownice), wiem dokładnie, co się z nimi dzieje. Wprawdzie dostępne są pojemniki na bioodpady, ale w Warszawie brakuje porządnej kompostowni przemysłowej, do której by trafiały (obecnie frakcja ta jest przetwarzana przez różne podmioty i nie zawsze powstaje z niej kompost). Dodatkowo w pojemnikach na bio można czasem znaleźć odpadki, które zanieczyszczają frakcję i uniemożliwiają jej docelowe przerobienie na nawóz.

Samodzielne kompostowanie to sposób na pełne wykorzystanie naszych kuchennych odpadków. To także spora lekcja niemarnowania żywności: kiedy dokładnie widzimy, co trafia z naszych talerzy do śmieci, zaczynamy się zastanawiać, czy na pewno musimy tyle wyrzucać? A może nasze odpadki możemy wykorzystać jeszcze, np. robiąc z nich zupę albo danie resztkowe?

Dzięki domowemu kompostownikowi nie tylko zyskujemy wspaniały nawóz, za który nasze rośliny będą nam wdzięczne. Udowodniono, że promieniowce (to takie specjalne bakterie rozkładające martwą materię), które żyją w kompoście, produkują geosminę - związek o zapachu wilgotnej ziemi. Mózg człowieka reaguje na nią produkcją endorfin: wąchanie kompostu i w ogóle zajmowanie się nim daje prawdziwe poczucie przyjemności!

Gdy mamy dostęp do kompostu, możemy rezygnować z używania torfu do nawożenia naszych roślin. Pozyskiwanie torfu jest niestety bardzo szkodliwe dla środowiska naturalnego, dlatego jeśli możemy, nie używajmy go w naszych ogrodach!

Zakładajmy kompostowniki społeczne

Na Bielanach przez lata kompost i kompostownik kojarzyły się z przykrym zapachem pochodzącym z zamkniętej już kompostowni na Radiowie. Czas odczarować mit smrodu! Prawidłowo prowadzony kompostownik absolutnie nie śmierdzi, a dzięki promieniowcom pachnie świeżą, wilgotną ziemią.

Jako mieszkanka Bielan marzę o sieci kompostowników społecznych, z których mogłaby korzystać każda osoba w naszej dzielnicy. Takie kompostowniki nie są czymś nowym ani wyjątkowym, stoją przecież wśród ogródków działkowych i na posesjach z ogródkami. Jeśli macie okazję zajrzeć do takiego kompostownika, powąchajcie jego zawartość.

Społeczne kompostowanie ma wieloraki wymiar. Przede wszystkim umożliwia to, co na czym nam zależy: ratowanie resztek warzyw i owoców oraz np. uschłych roślin, które stają się czarnym złotem. Odpowiednia opieka nad kompostownikiem gwarantuje, że nie zostaną do niego wyrzucone niewłaściwe odpady (a gdyby tak się stało, zostaną usunięte). To także wspaniałe narzędzie do edukowania, zarówno młodych, jak i starszych mieszkańców naszej dzielnicy. Taki kompostownik to żywy przykład obiegu materii w przyrodzie, laboratorium, w którym procesy zachodzą same, jedynie zapoczątkowane przez nas, użytkowniczki i użytkowników.

Zgłosiłam projekt kompostownika społecznego do tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego i spotkałam się z różnym odzewem: jedni byli zachwyceni, bo bardzo brakuje im dostępu do zewnętrznego kompostownika, inni bardzo bali się takiej realizacji wśród bloków. Ciekawa jestem Waszych opinii. Czy rzeczywiście nie jesteśmy gotowi na kompostowniki w mieście? Możecie do mnie pisać na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Odpowiem na każde pytanie!

Joanna Baranowska

Sierpień 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany