Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

Koronawirus – co trzeba wiedzieć o epidemii

Dziś trudno przewidzieć, kiedy wygaśnie epidemia koronawirusa. Większość epidemiologów spodziewa się, że nastąpi to na przełomie maja i czerwca, ale nie jest to w pełni wiarygodne. Część epidemiologów nie wyklucza też możliwości drugiego rzutu epidemii w jesieni – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Chomiczewski. O tym, jak zminimalizować ryzyko zakażenia, czy noszenie maseczek ma sens i czym wzmacniać naszą odporność rozmawiamy z konsultantem krajowym ds. obronności w dziedzinie epidemiologii. 

Czym jest koronawirus i czy wiadomo dlaczego akurat teraz zaatakował? 

Istnieje cała grupa koronawirusów chorobotwórczych dla zwierząt i ludzi (np. są na drugim miejscu wśród wirusów wywołujących przeziębienia u ludzi). Ich nazwa pochodzi od wyglądu w mikroskopie elektronowym, gdyż na osłonce znajdują się glikoproteiny w postaci wypustek maczugowatych tworzących koronę. Osłonka ta otacza genom złożony z nici RNA (kwasu rybonukleinowego). Wirus SARS-CoV-2 jest wirusem odzwierzęcym, który uległ mutacji i stał się zakaźny dla ludzi. Prawdopodobnym rezerwuarem tego wirusa są gatunki nietoperzy z rodzaju Rhinolohus (te same nietoperze są rezerwuarem koronawirusów SARS-CoV odpowiedzialnych za epidemię zespołu ciężkiej niewydolności oddechowej - SARS w

2002-2003 roku). Jako pośredniego gospodarza tego wirusa – między nietoperzami i ludźmi –zidentyfikowano łuskowce. Pierwsze ognisko epidemii wykryto na targu w Wuhan w tej jego części, gdzie handlowano m.in. dzikim zwierzętami przeznaczonymi do konsumpcji (były stłoczone w klatkach i zabijane na miejscu na życzenie klientów, a warunki higieniczne przy tych procedurach były bardzo wątpliwe). Przy którymś zakażeniu wirus uległ mutacji i stał się wysoce zakaźny dla ludzi.
Mutacje genowe, nie tylko wirusów, są w przyrodzie częste. Nie mamy żadnych wiarygodnych danych, aby łączyć mutację a następnie inwazję tego wirusa z innymi przyczynami, niż przypadek, zresztą nie pierwszy i nie ostatni w dziejach ludzkości.      

Dlaczego wirus SARS-CoV-2 jest groźniejszy niż np. odra czy grypa?

Pytanie nie jest właściwie postawione, gdyż pojęcie „groźniejsze” zależy od przyjętych kryteriów. Ten wirus jest niewątpliwie bardziej zjadliwy niż wirusy grypy czy wirus odry, a w przeciwieństwie do tych dwóch chorób, nie posiadamy przeciwko nim szczepionki. Warto jednak pamiętać, że  powikłania grypy sezonowej zabijają w każdym roku ok. 500 000 ludzi na całym świecie (dane Światowej Organizacji Zdrowia – WHO), a pandemie grypy powodowały zgony liczone w milionach. Wystarczy wspomnieć najsłynniejszą z nich tzw. „hiszpankę”, która pochłonęła od 50 do 100 milionów ofiar, przy czym ostatnie badania wskazują, że bliższa prawdy jest druga z tych liczb.

Dlaczego jedni zakażają się koronawirusem, a inni po kontakcie z chorym wychodzą obronną ręką?

Zależy to od kilku czynników. Znaczenie ma tutaj ilość wirusów w dawce zakażającej oraz  stan odporności organizmu, czyli sprawność układu immunologicznego. Wśród populacji zawsze znajdują się grupy o różnej sprawności układu odpornościowego. Układ ten u części zakażonych osób szybko wytworzy przeciwciała i zniszczy cząsteczki wirusa. U tych ludzi choroba będzie przebiegała bardzo łagodnie bądź nawet bezobjawowo, ale w tym czasie mogą być oni rezerwuarem wirusa i zakażać innych. U osób z mniej sprawnym, a zwłaszcza ze znacznie upośledzonym układem odpornościowym, przebieg choroby będzie znacznie cięższy, a nawet może zakończyć się śmiercią.

Kto jest w grupie największego ryzyka?

Zakażeniu może ulec każda osoba, bez względu na wiek czy stan zdrowia. Istnieją grupy ludzi, u których choroba będzie przebiegała bardzo ciężko a śmiertelność będzie znacznie wyższa niż w całej zakażonej populacji. Dotyczy to osób starszych, gdyż w procesie starzenia stopniowo zmniejsza się sprawność układu odpornościowego. U osób cierpiących na szereg przewlekłych chorób, zwłaszcza układu oddechowego, krążenia czy cukrzycy przebieg choroby będzie również cięższy. Grupę pacjentów o największym ryzyku stanowią także ludzie leczeni lekami immunosupresyjnymi (np. po przeszczepach) oraz chorzy na nowotwory złośliwe leczeni chemioterapią, gdyż u nich również jest upośledzona czynność układu odpornościowego. Są również ludzie z wrodzonymi niedoborami odporności.

Co, oprócz unikania kontaktu z dużymi grupami ludzi, powinniśmy zrobić, żeby zminimalizować ryzyko zakażenia? Czy na przykład noszenie maseczek chroni przed rozprzestrzenianiem się wirusa, przed zakażaniem innych?

Przede wszystkim powinniśmy unikać skupisk ludzkich. Dobrze się odżywiać spożywając dużo warzyw i owoców, wysypiać się i dużo odpoczywać – to dobrze wpływa na naszą odporność. Poza personelem służby zdrowia mającym kontakty z osobami chorymi, zakładanie maseczek ma sens tylko wtedy, gdy jesteśmy narażeni na bliższy kontakt z innymi ludźmi  np. w czasie zakupów w sklepach czy w środkach komunikacji zbiorowej. W tych okolicznościach należy też pamiętać o zachowaniu odstępów między ludźmi, minimum 1 m, bezpieczniej 2 m. Należy często myć ręce, a dotykając przedmiotów w miejscach publicznych (np. klamki, poręcze, opakowania) zakładać rękawiczki jednorazowego użytku.

Przez ostatnie kilkanaście lat mieliśmy chociażby świńską grypę czy ptasią grypę, ale dopiero w przypadku koronawirusa cały świat zastosował niespotykane do tej pory środki ostrożności. Czy Pana zdaniem ogarnęła nas panika a podjęte środki są nieco na wyrost?

Podjęte środki nie są niespotykane, są w pełni zgodne z zasadami zwalczania epidemii chorób zakaźnych i zastosowane proporcjonalnie do stopnia zagrożenia tą bardzo szybko rozwijającą się pandemią. W epidemiologii istnieje pojęcia tzw. „łańcucha epidemicznego”, tzn., że epidemię choroby zakaźnej można porównać do łańcucha o trzech zazębiających się ogniwach: patogen – drogi szerzenia się patogenu – populacja. Aby przerwać ten proces epidemiczny należy przeciąć któreś z tych ogniw. Wirusa SARS-CoV-2 nie jesteśmy w stanie wyeliminować, a więc pierwsze ogniwo pozostaje nienaruszone. Trzecie ogniwo, czyli populacja nie jest odporna na to zakażenie (gdybyśmy mieli szczepionkę i zaszczepili 85-90% ludzi, nie mielibyśmy epidemii), czyli trzecie ogniwo też musi pozostać. Na obecnym etapie możemy walczyć z epidemią tylko poprzez przecięcie środkowego łańcucha, czyli wszelkimi możliwymi sposobami zahamować rozprzestrzenianie się wirusa. Wszystkie podjęte decyzje w tej sprawie są słuszne i zgodne z wiedzą epidemiologiczną. Oczywiście niosą one pewne konsekwencje dla naszego życia, gospodarki itp., ale w tym wypadku należy wybierać mniejsze zło. Oczywiście w takich okolicznościach część ludzi ulega panice, ale nie dotyczy to akurat w tym wypadku decydentów, którzy wprowadzili te środki.

Czy po zakończeniu społecznej kwarantanny nie czeka nas druga fala zachorowań?

Tego jeszcze nie wiemy, wszystko zależy od dynamiki rozwoju epidemii. Jeżeli krzywa zachorowań zacznie wyraźnie spadać, będzie można złagodzić restrykcje. Wirus jednak pozostanie w środowisku i nie wiemy, jak się zachowa. Najlepszym wyjściem byłaby następna mutacja, która z kolei mogłaby znacznie obniżyć jego wirulencję (tak stało się z jego „kuzynem” SARS-CoV odpowiedzialnym za epidemię SARS, która samoistnie wygasła). Są to oczywiście spekulacje, scenariusz może być też odwrotny. Z pewnością, wśród ludzi zwiększy się odsetek osób uodpornionych po przechorowaniu tego zakażenia, nawet u tych, którzy przeszli infekcję bezobjawowo lub z niewielkim objawami.

W apelach o przestrzeganie społecznej kwarantanny pada przykład Włoch. WHO szacuje, że śmiertelność osób zakażonych wynosi 3,4 proc., jednak we Włoszech (dane z 22 marca) to ponad 9 proc. Może śmiertelność jest wysoka bo Włosi są społeczeństwem starzejącym się, a wirus atakuje najsłabszych.

Jak już mówiłem, ludzie w wieku starszym są bardziej wrażliwi na zakażenie i wśród nich jest zdecydowanie wyższa śmiertelność. W północnych Włoszech już na początku epidemii było bardzo dużo zachorowań u osób starszych przebywających w domach opieki, licznych w tym bogatym regionie kraju. Dużą część obsługi w tych domach stanowili imigranci chińscy właśnie z okolic Wuhan, którzy zamieszkują w miasteczku niedaleko Mediolanu i którzy wrócili z obchodów nowego roku chińskiego w swojej ojczyźnie. Innymi elementami, które przyczyniły się do tak szybkiego rozwoju epidemii był masowy napływ turystów (w tym dużo z Chin) do Wenecji w okresie słynnego karnawału w tym mieście. Następnym elementem było zbyt późne wprowadzenie obowiązku kwarantanny i masowe łamanie tych zasad. Przy tak dynamicznym rozwoju epidemii okazało się także, że służba zdrowia jest niewydolna.

Jak długo może potrwać walka z koronawirusem?

To zależy od wielu czynników, a nie wszystkie są nam jeszcze znane. Oczywiście po przejściu infekcji nawet w postaci bezobjawowej lub z niewielkimi objawami osoba taka wytwarza przeciwciała przeciw wirusowi i nabywa odporność, tym samym zmniejsza się ilość osób w populacji wrażliwych na zakażenie. W tej sytuacji epidemia wygasa. Trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi, większość epidemiologów spodziewa się wygaśnięcia epidemii na przełomie maja i czerwca, ale nie jest to w pełni wiarygodne. Część epidemiologów nie wyklucza możliwości drugiego rzutu epidemii w jesieni.

Co będzie przesłanką do ogłoszenia końca epidemii? Do jakiego poziomu musi spaść zachorowalność, abyśmy poczuli się bezpieczni i np. otworzyli szkoły?

Miernikiem będzie to znaczący spadek ilości zachorowań.

Od lat trwają prace nad szczepionką przeciwko wirusowi HIV, tymczasem pojawiły się głosy że szczepionkę przeciw koronowirusowi możemy mieć jeszcze w tym roku. Czy to realne?

Wirusy HIV są bardzo zmienne, stąd prace nad skutecznymi szczepionkami trwają tak długo. Prace nad szczepionkami przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 prowadzi bardzo intensywnie wiele ośrodków. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że taką szczepionkę uzyskamy jeszcze w tym roku. Szczepionki takie muszą przejść jeszcze testy kliniczne a po ich pozytywnych wynikach będzie można dopiero uruchomić masowa produkcję. Potrwa to co najmniej ok.  1-1,5 roku.

Czy z tej dramatycznej sytuacji może wyjść coś dobrego?

Podobno „nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”. Nie chciałbym bawić się w moralistę, nie czuję się do tego uprawniony. Wydaje się, że aktualna sytuacja może uzmysłowić społeczeństwom, że jesteśmy tylko częścią świata przyrody i powinniśmy nauczyć się szacunku do niej.  Zadufani w swoją wielkość i postęp cywilizacyjny, pławimy się w dobrobycie (choć niektórzy umierają z głodu), czujemy się już jedną nogą na księżycu, a tymczasem taka mała cząstka RNA osłonięta otoczką glikoproteidową wywraca nam stabilizację, zdrowie, dobrobyt, gospodarkę, finanse itp. Sytuacja ta powinna, moim zdaniem, uzmysłowić nam także  konieczność solidaryzmu społecznego i dyscypliny, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia. Rządzącym ta sytuacja powinna przypomnieć o konieczności tworzenia i posiadania aktów prawnych oraz zawartych w nich procedur, które należy stosować w różnych nieprzewidzianych sytuacjach. Niezbędne jest również posiadanie odpowiednio wyszkolonych i wyposażonych służb. Zawsze lepiej być mądrym przed szkodą niż po szkodzie.

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany