Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 

„Nikogo nie zostawiamy bez pomocy”

Gdy zaczęto wprowadzać kolejne obostrzenia związane z pandemią, w bielańskim Ośrodku Pomocy Społecznej zwierano szyki. To właśnie pracownicy socjalni mieli stać się jednym z kluczowych ogniw w walce z rozprzestrzeniającą się epidemią koronawirusa. Przypadła im rola łączników między osobami przebywającymi na kwarantannie a światem zewnętrznym. Ryzyko było oczywiste ale pracownicy OPS wkrótce otrzymali bezcenną pomoc od żołnierzy 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej.

– W połowie marca prawie wszyscy przechodzili na pracę zdalną, by chronić siebie i swoje rodziny przed ryzykiem zakażenia. Tymczasem my nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Ośrodek musi funkcjonować cały czas a podczas epidemii dostaliśmy dodatkowe zadania – mówi Maciej Sotomski, dyrektor bielańskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Kwarantanna nakładana na osoby wracające z zagranicy lub mające kontakt z zakażonymi, oznacza zakaz wychodzenia z domu. Często informacja o konieczności odizolowania się przychodzi znienacka. To stawia wiele osób w trudnej sytuacji, szczególnie tych które nie mogą liczyć na pomoc rodziny. W domach utknęły też osoby niepełnosprawne, chore i cała rzesza seniorów. I tu do akcji wkroczyli pracownicy socjalni i Terytorialsi.

W uruchomionym od razu systemie pomocy każdy ma swoją rolę do odegrania, a suma tych działań przekłada się na sprawne funkcjonowanie całego mechanizmu. – Sanepid przygotowuje listę osób, które trafiają na kwarantannę i wysyła ją do Centrum Usług Społecznych, skąd listy docierają do 18 OPS-ów działających na terenie Warszawy – tłumaczy dyrektor Sotomski. Czasem todokument z 50 nazwiskami, czasem z 100. Dość powiedzieć, że na Bielanach, do końca kwietnia, na kwarantannę zostało skierowanych 1031 osób. Jeśli przy nazwisku jest numer telefonu pracownik OPS-u dzwoni, by ustalić jakiego wsparcia potrzebuje dana osoba. Jeśli na liście jest tylko nazwisko, pracownicy socjalni zwracają się do policji, by ta ustaliła numer kontaktowy.

– Osoby na kwarantannie najczęściej proszą o zrobienie zakupów czy wykupienie leków – mówi szef bielańskiego OPS-u. Ale są też nietypowe życzenia. Ktoś prosi o umycie okien, ktoś inny o przyniesienie drewna do kominka. Takie przypadki są jednak rzadkością.

Ze względów bezpieczeństwa pracownicy socjalni starają się nie wychodzić w teren (tylko w wyjątkowych przypadkach, np. pożaru, śmierci podopiecznego itp.). Kontakt z poszczególnymi mieszkańcami biorą na siebie żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

– Początki bywały trudne – przyznaje podporucznik  Rafał Sawicki z 6 Mazowieckiej Brygady OT, dowódca oddziału żołnierzy pomagających m.in. na Bielanach. – Każdy kto przyjeżdża z zagranicy z lotniska musi jechać prosto do domu. Nie ma szans na zrobienie zakupów. A lodówki w domach są puste – opowiada podporucznik Sawicki. Teryrorialsi wzięli na siebie ciężar kontaktów z osobami z kwarantanny. Ciężar często dosłowny, bo wśród zadań żołnierzy jest m.in. zrobienie i przyniesienie zakupów. Bywa, że żołnierze WOT docierają do osób odizolowanych obładowani 20-kg torbami. – Ustalając listę potrzeb prosimy, by skupiać się na produktach pierwszej potrzeby a jednocześnie, by było ich na tyle dużo, aby te zakupy starczyły na 5-7 dni – dodaje podporucznik Sawicki.

Terytorialsi spotykają się z ogromną życzliwością, zwłaszcza, że przynoszą nie tylko prowiant, ale także pocieszenie.Widok wojskowego munduru wzbudza zaufanie a często wzruszenie. Bywa, że młody żołnierz służby terytorialnej wraca z akcji zafascynowany, bo spotkał uczestnika powstania warszawskiego, który opowiadał mu o prowadzonych walkach. Ale pomoc dla osób w izolacji społecznej to nie jedyna aktywność Wojsk Obrony Terytorialnej podczas epidemii. Podporucznik Jolanta Maciaszek, rzecznik  prasowy 6 MBOT, podkreśla, że żołnierze pomagają w całym kraju np. przy pobieraniu wymazów do testów na obecność koronawirusa, ewakuacji pensjonariuszy DPS-ów, rozwożą paczki żywnościowe, rozładowują transporty ze środkami ochrony osobistej, pełnią dyżury przed szpitalami (m.in. mierzą temperaturę osobom wchodzącym do placówki). Są wszędzie tam, gdzie w potrzebie jest mieszkaniec lokalnej społeczności. – Nie zapominajmy też, że terytorialsi to ochotnicy, którzy służbę muszą godzić z pracą czy nauką. To nie jest łatwe ale są pełni zapału i chcą się angażować na 200 procent – dodaje ppor. Maciaszek.

Czy się nie boją? – Zachowujemy wszystkie środki ostrożności, ale jesteśmy przecież żołnierzami, wiemy co oznacza służba – podkreśla ppor. Sawicki. – Na początku był pewien strach i niepewność – przyznaje dyrektor Maciej Sotomski. – Mimo to pracownicy socjalni dają z siebie wszystko. Wykonujemy zarówno dotychczasowe jak i nowe obowiązki – zapewnia. Wśród dodatkowych inicjatyw jest równieżtelefon interwencyjny, przy którym pracownicy pełnią dyżury w weekendy i święta. Pracownicy bielańskiego OPS dostarczają też śniadania i obiady podopiecznym dziennych domów pomocy społecznej, a nawet zadbali o ich rozrywkę i uruchomilikursy online: języka angielskiego i trening pamięci.

Mottem Wojsk Obrony Terytorialnej, formacji działającej od zaledwie trzech lat, jest hasło „Zawsze gOTowi, zawsze blisko”. – Dla nas czas epidemii to test służby. Myślę, że go zdaliśmy i wiele osób przekonało się, że jesteśmy potrzebni. Żołnierze także widzą, że ich wysiłek ma sens. A hasło, nikogo nie zostawiamy w potrzebie, nie jest gołosłowne – zauważa ppor. Rafał Sawicki z WOT. 

Maj 2020
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Sytuacja na bielańskich ulicach

Warszawa, Nasze Bielany