Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Oddają krew, ratują życie

– Niektórzy tłumaczą, że nie oddają krwi bo boją się ukłucia. Mówię im wtedy, przyjdźcie do szpitala, gdzie pacjenci walczą o życie, są po wypadkach, zmagają się z ciężką chorobą a krew jest im potrzebna do przeżycia. Stańcie przed nimi i powiedzcie, że boicie się ukłucia – mówi Arkadiusz Cegliński, prezes Klubu Honorowych Dawców Krwi PCK „Dar serca”.

To właśnie klub „Dar serca” wyszedł z inicjatywą, by w tak trudnym okresie jak epidemia Covid-19, przeprowadzić na Bielanach zbiórkę krwi. Pomysł poparł Urząd Dzielnicy i pomógł wraz z Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa zorganizować cykliczną akcję. Dzięki temu każdy może bezpiecznie, w specjalnym krwiobusie, podzielić się prawdziwym darem życia, jakim jest krew.

Zbiórka krwi, zorganizowana przez Klub „Dar serca” i władze dzielnicy Bielany, jest wyjątkowo cenna. Chociażby dlatego, że ze względu na epidemię koronawirusa zawieszono działalność większości oddziałów RCKiK. Tak się stało chociażby w przypadku punktu na Bielanach (pracę wznowiono w czerwcu). Sytuację skomplikowała także mniejsza niż zwykle liczba krwiodawców (część nie mogła oddać krwi np. ze względu na kontakt z osobą podejrzaną o zakażenie wirusem). Wprawdzie zostały zawieszone planowe operacje, zmniejszyła się też liczba wypadków komunikacyjnych, ale i tak zapotrzebowanie na krew było większe niż możliwości zrobienia jej zapasów. Sytuacja stawała się dramatyczna.

– Postanowiliśmy zorganizować zbiórki krwi w punktach mobilnych. Burmistrz Grzegorz Pietruczuk od razu zadeklarował, że udostępni miejsce przed Urzędem Dzielnicy. Wydrukowaliśmy plakaty zachęcające do udziału w akcji, informowaliśmy o niej na facebooku i 10 maja odbyła się pierwsza zbiórka –  opowiada prezes Arkadiusz Cegliński. Zameldowało się wówczas niemal 50 osób, które oddały łącznie prawie 25 litrów krwi. Każdy kto jest świadomy problemów, z jakimi zbiera się w Polsce krew, wie, że był to świetny wynik. Co więcej, podczas następnej akcji ten sukces udało się – dzięki wspaniałej postawie mieszkańców Bielan – powtórzyć z nawiązką.

Arkadiusz Cegliński zapewnia, że cały proces – także podczas obecnej epidemii – jest dla krwiodawców całkowicie bezpieczny. Ochotnicy, przed wejściem do ambulansu, muszą odpowiedzieć na pytania dotyczące m.in. kontaktów z osobami zakażonymi Covid-19. Później procedura jest już taka sama jak zwykle. Sama krew nie jest badana pod kątem wirusa, gdyż nie ma takiej potrzeby.

To oczywiste, co takie inicjatywy dają chorym, co jednak znaczą dla tych, którzy dobrowolnie dzielą się darem życia? – To niesamowita satysfakcja, gdy wiemy, że nasz, w sumie drobny gest, uratował komuś życie czy pomógł wyzdrowieć. Każdy z nas, czy naszych bliskich, może znaleźć się w sytuacji, gdy nasz los będzie zależał od dobrej woli innych – mówi Arkadiusz Cegliński, sam wieloletni krwiodawca. – Ludzie mają dużo dobroci w sobie, tylko czasem trzeba ich ukierunkować, pokazać możliwości działania – dodaje prezes „Daru serca”, klubu, który od lat nie tylko organizuje zbiórki krwi, ale także akcji zachęcających do udziału w nich.