Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Huta to stabilne miejsce pracy i miliony złotych dla miasta

Wywiad z Markiem Kempą, prezesem Huty ArcelorMittal Warszawa

Rozmawiamy w czasie trwającej pandemii. Jak w tych nadzwyczajnych warunkach radzi sobie bielańska Huta?

- Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo pracowników. Tak jest w czasach normalnych, więc tym bardziej w czasie pandemii COVID19. Huta jest nowoczesnym zakładem, w którym proces jest w dużej mierze zautomatyzowany i obsługiwany na poszczególnych odcinkach przez niewielkie zespoły ludzi. Oczywiście wprowadziliśmy dodatkowe zabezpieczenia. Przy wejściu na teren Huty każdy pracownik przechodzi pomiar temperatury i otrzymuje maseczkę jednorazową. Przeprowadziliśmy ozonowanie szatni, zwiększyliśmy częstotliwość prania odzieży roboczej. Pracownicy produkcji zaopatrywani są w posiłki w zamkniętych opakowaniach. Kluczowi pracownicy obszaru produkcji i utrzymania ruchu mogli skorzystać z dopłaty na dojazd do pracy prywatnym samochodem zamiast korzystania z transportu publicznego. Osoby, których praca może być wykonana na odległość, pracują w domach. W biurach część osób pracuje rotacyjnie. Hutnicy zachowują się w tej wyjątkowej sytuacji w sposób odpowiedzialny i świadomy, dzięki czemu nasza praca przebiega w miarę normalnie i bezpiecznie.

Czy to znaczy, że koronawirus nie miał żadnego wpływu na produkcję Huty?

- Niestety tak dobrze nie jest. Nasi odbiorcy, głównie z przemysłu samochodowego sami odczuli bardzo boleśnie skutki pandemii. Wiele zakładów zawiesiło działalność. To oczywiście znacznie ograniczyło ilość zamówień na wytwarzaną przez nas stal jakościową, z której produkowane są części samochodowe i łożyska. Staramy się ten spadek kompensować produkcją prętów zbrojeniowych, wykorzystywanych w budownictwie, ale nie ma co się oszukiwać, że pozostaje to bez wpływu na nasze wyniki finansowe.

Przy jakich inwestycjach w Warszawie wykorzystywane są obecnie pręty zbrojeniowe wyprodukowane na Bielanach?

Na przykład przy budowie kompleksu Varso Place, w którym znajduje się najwyższy budynek w Unii Europejskiej. Już teraz jest on widoczny z wielu miejsc w Warszawie.

W kwietniu Bielany zelektryzowała wiadomość o dwóch pożarach, które jednego dnia pojawiły się na terenie dzielnicy. Okazało się, że jeden z nich wybuchł w waszej Stalowni. Czy to było groźnie wydarzenie?

- No właśnie, były dwa pożary i zostaliśmy obwinieni natychmiast także o ten pierwszy – w którym paliły się zarośla przy ulicy Wójcickiego. Tak to ostatnio jest, że na Hutę od razu wskazuje się palcem gdy na Bielanach pojawia się jakikolwiek dym, zapach lub hałas.

Oczywiście każdy pożar należy traktować odpowiedzialnie. W Stalowni nastąpiło przepalenie kadzi w piecu LF. Takie rzeczy w hutnictwie się zdarzają, dlatego pod piecem jest wybudowana specjalna przestrzeń, do której stal może się bezpiecznie wylać. W tym przypadku pewna jej ilość dostała się także obok pieca i zapaliła taśmociągi, podające żelazostopy. Spowodowało to spore zadymienie. Ale cala akcja gaśnicza przebiegła bardzo sprawnie i - co najważniejsze - nikt nie ucierpiał. Po 30 minutach było po wszystkim. Dziękujemy Straży Pożarnej za szybkie i profesjonalne wsparcie.

Jak Huta reaguje na sygnały o uciążliwościach, zgłaszane przez niektórych okolicznych mieszkańców?

Nigdy ich nie lekceważymy i sprawdzamy wszystkie. Zdarza się, że nie pokrywają się one ze stanem faktycznym lub z rytmem naszej produkcji. Zgłaszany jest na przykład hałas w nocy, podczas gdy u nas był akurat postój. Mieszkańcy skarżą się na zapach palonych kabli, czasem asfaltu – u nas asfalt nie jest ani produkowany, ani przetwarzany. Nie palimy też kabli, plastiku i gumy. Ne używamy węgla, jako źródła energii. Jeszcze raz powtarzam – nasza produkcja polega na przetapianiu złomu stalowego w piecu elektrycznym. W tym procesie powstaje pył, wychwytywany w 99,8% przez trzystopniowy system odpylania. Pył wywozimy z Huty do recyklingu. Nie jest u nas składowany. Nie jest też trujący i nawet jeśli przy załadunku do cystern, które go wywożą, trochę pyłu by się wydostało na zewnątrz, osiądzie on w promieniu maksymalnie 20 – 30 metrów, czyli na naszym terenie.  Głównym składnikiem pyłu są żelazo i cynk. Aluminium, które tropili jakiś czas temu nasi sąsiedzi, na pewno nie pochodzi z huty, w naszym pyle znajduje się w ilościach śladowych.

Czy Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska często kontroluje Hutę?

Co kilka miesięcy. Ostatnia kontrola zaczęła się w listopadzie 2019 i trwała do końca stycznia 2020 roku.

Co pokazały jej wyniki?

Że nasza produkcja nie powoduje przekroczenia żadnych norm, co zostało czarno na białym zapisane w protokole z kontroli WIOŚ. Inspektorzy wykonali także obchód Huty i okolic w poszukiwaniu źródła uciążliwości zapachowych. Tak się składa, że obchód ten odbywał się dokładnie w dniu, w którym napłynęło wiele skarg. Inspektorzy nie znaleźli źródła tych zapachów na terenie naszego zakładu. Wyrazili jednak pewne przypuszczenia, nie potwierdzone żadnymi konkretnymi danymi, że w specyficznych warunkach atmosferycznych niektóre operacje, prowadzone w zakładzie, mogą być źródłem uciążliwego zapachu. Nie zgadzamy się z tymi przypuszczeniami, ponieważ nie są one poparte ani bezpośrednią obserwacją inspektorów WIOŚ ani żadnymi konkretnymi danymi.

Pandemia COVID19 uniemożliwiła w tym roku organizację Dnia Otwartego w Hucie i Nocy Muzeów podczas której można było zwiedzić schron pod biurowcem Huty. Czy są już jakieś nowe terminy tych wydarzeń ?

Na szczęście tuż przed pandemią zdążyliśmy pokazać Hutę naszym sąsiadom. Na wycieczkę zapisało się prawie 100 osób, mieszkających w najbliższej okolicy. W 4 grupach zwiedzili oni stalownię i walcownię. Co ciekawe zdecydowana większość osób, które nas odwiedziły nie zgłaszała uciążliwości, wynikających z sąsiedztwa z zakładem.

Oczywiście będziemy organizować kolejne Dni Otwarte, a także zwiedzanie schronu kiedy tylko będzie to można zrobić bezpiecznie. Jesteśmy otwarci i nie mamy nic do ukrycia. Cieszy nas, że zwiedzanie Huty wywołuje zawsze tak duże zainteresowanie. Mamy też w planie zorganizowanie wspólnie z Urzędem Dzielnicy plenerowego kina samochodowego na naszym terenie. To dobry pomysł na bezpieczną rozrywkę w czasie pandemii. Mamy też nadzieję, że koronawirus pozwoli na organizację w październiku Przeszkodowego Biegu Hutnika, który ma coraz większą rzeszę fanów.

Na zakończenie chcę wrócić jeszcze do kwestii podnoszonych przez niektórych naszych sąsiadów – a właściwie niewielką ich część.

Chciałbym raz jeszcze podkreślić, że Huta zobowiązana jest do przestrzegania określonych w prawie norm i to robi. Ale nie zmienia to faktu, że jest dużym zakładem przemysłowym, który pracuje od ponad 60. lat dzień i noc, ma na swoim terenie kilkadziesiąt kilometrów czynnych torów kolejowych i trzy duże hale produkcyjne. To jest rzeczywistość, którą warto uwzględnić wybierając nasze sąsiedztwo. Warto też pamiętać, że Huta daje stabilną pracę ponad tysiącu osobom i odprowadza do kasy Miasta i Skarbu Państwa kilkadziesiąt milionów złotych rocznie w formie podatków.

Panująca obecnie pandemia wyraźnie pokazała, że zdrowa gospodarka nie może się opierać wyłącznie o usługi i turystykę. Potrzebna jest także produkcja. Czyli to, co my robimy. Ostatnie miesiące wyjawiły jeszcze inną prawdę. Przenoszenie produkcji przemysłowej poza obszar Unii Europejskiej, do krajów o mniejszych rygorach prawnych i klimatycznych powoduje, w skali globu, zwiększenie emisji gazów cieplarnianych.