Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Stanisław Dembski

Stanisław Dembski to z wykształcenia teatrolog i aktor dramatyczny. Prowadzi warsztaty aktorskie w Młodzieżowym Domu Kultury „Bielany” przy ulicy Cegłowskiej. Mieszkańcom znany jest jako reżyser spektakli Teatru Pijana Sypialnia. „Naszym Bielanom” opowiada o swojej pracy jako edukator, a także… pasji do teatru.

Karolina Rudzik: W Młodzieżowym Domu Kultury na Cegłowskiej prowadzisz od 10 lat warsztaty aktorskie oraz Teatr Park, obsypany licznymi nagrodami na wielu festiwalach artystycznych i teatralnych. Kim są kursanci?

Stanisław Dembski: To młodzi ludzie, którzy szukają sensu w życiu, często pogubieni. Niektórzy rodzice przyprowadzają swoje dzieci, które mają problemy np. z komunikacją czy są zamknięte w sobie. Teatr bardzo im pomaga, odblokowuje ich. W pracy z młodymi ludźmi dostrzegam coś niesamowitego, świeżego, energetycznego. Obserwuję niezwykłą nieskrępowaną wyobraźnię. Między nami jest wzajemna relacja, z której też i ja korzystam. To bycie w grupie i bycie na „my” jest niezwykle ważne. Uczę ich pokory wobec sztuki i siły w dawaniu siebie innym. Z takiego teatru wspólnoty tworzy się zawsze fantastyczna jakość. Ukoronowaniem tego jest właśnie Teatr Pijana Sypialnia. Naszym pierwszy spektakl opierał się na poezji Białoszewskiego, który twierdził, że teatr powinno się robić wśród przyjaciół. Na moje zajęcia teatralne przychodzą też ludzie około 40-stki, którzy mieli w życiu marzenia, ale poszli jednak do pracy do korporacji, a teraz chcą wrócić do tamtych marzeń związanych ze sztuką. Poświęcają weekendy, by pracować nad przedstawieniem. Ale te zajęcia nie odbywają się już oczywiście w MDK. Moi kursanci zostają aktorami, reżyserami i pracują w teatrach w całej Polsce. Wśród moich absolwentów jest też chłopak, który studiuje obecnie w szkole teatralnej w Los Angeles. Niektórzy są też pedagogami, jak ja. W Teatrze Pijana Sypialnia pracuje część moich wychowanków z Teatru Park.

Czy na zajęcia do MDK na Cegłowskiej uczęszczają tylko bielańczycy?

Głównie są z okolic, ale też miałem kursantkę ze Skierniewic, która specjalnie przyjeżdżała na moje zajęcia na Bielany.

Dlaczego zajęcia aktorskie prowadzisz właśnie na Bielanach?

Tu, na Cegłowskiej jest wyjątkowo – zielono, wśród drzew. Stąd nazwa: Teatr Park. Poza tym tutaj pracują pedagodzy, którzy nie są nastawieni głównie na efekt. Pracuje się tutaj ze świadomością procesu i rozwoju, bez napięcia, bez stresu. Właśnie w ten sposób osiągamy cel.

Jak pracowaliście podczas lockdownu?

Gdy rozpoczęła się pandemia, zajęliśmy się w Teatrze Park sferą teoretyczną. Opowiadałem o teatrze, o gatunkach i wielkich twórcach. I to też było dobre, bo zwykle, gdy pracujemy praktycznie, nie ma na to czasu. Ale praca przez internet służy tylko podtrzymywaniu więzi… Pandemia trwa już długo i wiele ludzi nie może się odnaleźć, a praca z tekstem literackim, w grupie, gdzie trzeba dzielić się swoją wrażliwością, jest formą terapii.

Na tradycyjnej sali teatralnej panuje wielkie skupienie i cisza. Tego przecież nie ma w teatrze na leżakach… Czy nie przeszkadza wam, aktorom Teatru Pijana Sypialnia, hałas z otoczenia i ruch publiczności?

To jest zupełnie inny sposób grania i inny rodzaj języka. Aktor jest wtedy bardziej ekspresyjny i rozmawia z widzem w taki sposób, żeby przechodzień chciał się zatrzymać i chciał wejść w relacje z aktorami. Pijana Sypialnia ma taką siłę! Ostatnio dużo gramy w plenerze, bo jest ogromne zainteresowanie. Otrzymaliśmy mnóstwo zaproszeń i w wakacje pracowaliśmy w całej Polsce. Gramy zawsze z muzyką na żywo.

Gdzie macie swoją siedzibę?

Nigdzie. Można powiedzieć, że jesteśmy teatrem fejsbukowym (Facebook to internetowy portal społecznościowy – przyp. red.). A próby robimy w różnych wynajętych salach. Często gościmy w Galerii Młociny, gdzie na nasze spektakle przychodzi już stała i wierna publiczność z Bielan, która kocha teatr. Po przedstawieniu organizujemy integrację i uczymy jakiejś piosenki. Rozmawiamy, robimy zdjęcia i dbamy o to, by utrzymywać więź z naszymi widzami. Chcemy się rozstać w dobrej atmosferze i zawsze z uśmiechem. I tego nie ma w zwykłym i tradycyjnym teatrze. Tam po tym, jak kurtyna opada i gasną światła, nie tworzy się takich relacji z publicznością.

Jak wybierasz aktorów do poszczególnych sztuk Pijanej Sypialni?

Zespół aktorski liczy ok. 25 osób, ale nie zawsze każdy może grać. Nie robię castingów. Aktor Pijanej Sypialni musi mieć dodatkowo talent muzyczny, bo my przede wszystkim śpiewamy i tańczymy. Poza tym każdy ma oczywiście wykształcenie aktorskie i muzyczne.

Skąd pomysł na taki rodzaj teatru?

Pochodzę z Krakowa i jako młody chłopak dostałem się do Teatru Kolejarza, który był typowo muzyczny. I tak zetknąłem się z twórcami jeszcze przedwojennymi. Grano wtedy krakowskie wodewile i przedwojenne ramoty, co mi się bardzo podobało. Poza tym obcowanie ze starszymi ludźmi, aktorami ze starszego pokolenia, jak np. Eugeniusz Białek-Załucki, było czymś wyjątkowym, bo oni pracowali z takimi wielkimi artystami jak Ludwik Sempoliński. Otarłem się więc o świat teatrów przedwojennych. Później dostałem się, jako jeden z 20 wybrańców, do Teatru STU. Wtedy poznałem teatr z innej strony, bo graliśmy w namiocie cyrkowym wielkie przedstawienia, jak np. Ubu Król czy Szalona Lokomotywa. To był teatr młodej inteligencji, studencki. W Teatrze Starym w Krakowie otarłem się o Dziady Konrada Swinarskiego, Biesy i Noc listopadową Andrzeja Wajdy i przedstawienia Lupy i Jarockiego. W czasach PRL-u brałem też udział w Międzynarodowym Teatrze Ulicznym w Jeleniej Górze, gdzie mogłem zobaczyć, co dzieje się obecnie w teatrze na świecie. Dużą motywacją i inspiracją były też wielkie widowiska Jerzego Zonia, który założył Teatr KTO goszczący na całym świecie. Grałem w tym teatrze 15 lat. To wszystko mnie ukształtowało. Kocham skrzypiące deski proscenium, kurz na kotarach, dziwność i kicz w sztuce. Uruchamia mnie niedoświetlona głębia sceny, fascynuje jej mroczność i zarazem świętość. I to przekazuję moim wychowankom, a oni połykają tego bakcyla.

Jakie masz największe marzenie?

Z punktu widzenia edukatora chciałbym, żeby w szkołach były zajęcia artystyczne dla młodzieży, żeby był teatr i chór. Teraz młodzi ludzie są pogubieni, czasem wypadają podczas wyścigu szczurów i zamykają się w sobie. Chcę im pokazać, że ważne jest to, co czują, a nie to, co widzą w ekranach swoich telefonów. Sztuka zawsze pomaga. Uważam, że oferta Młodzieżowego Domu Kultury na Cegłowskiej idealnie wpisuje się w uzupełnienie edukacji artystycznej. Cieszę się, że dużo rodziców z Bielan ma tego świadomość i co roku przyprowadzają tutaj swoje dzieci. Do niektórych sekcji ciężko się dostać, jest dużo chętnych.

Warsztaty Teatralne w Młodzieżowym Domu Kultury odbywają się dla dzieci (9-12 lat) w poniedziałki o godz. 16:00, a dla młodzieży w poniedziałki o godz. 18 (17-19 lat), w środy o 16:00 (13-16 lat) i o 18:00 (19-23 lat). Zapisy pod 501 488 436 lub Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.