Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Hospicjum uczy… jak żyć

Gdy pod koniec lat 80. powstawało pierwsze w Polsce hospicjum stacjonarne, okoliczni mieszkańcy usiłowali zablokować lub spowolnić jego budowę. Niektórzy krzyczeli: „nie chcemy umieralni!”, byli i tacy, którzy nocą podpalali materiały budowlane.

Dziś, wszyscy mamy o wiele większą świadomość, tego czym jest hospicjum i jak ważną, pomocną i pożyteczną rolę spełnia. Tego rodzaju placówki nie tylko oferują opiekę nad chorym, ale pokazują także jak w możliwie najlepszy sposób przeżyć ostatni etap życia i jak przygotować się do tego, co nieuniknione.

Anna Urbańska

Pracownicy i wolontariusze hospicjum wkraczają do akcji, gdy medycy dochodzą do wniosku, że dalsze leczenie pacjenta nie daje żadnych szans na wyleczenie. Szpital wypisuje wtedy chorego do domu. Zazwyczaj to osoba leżąca, która wymaga specyficznej opieki. – Pierwsze, co czuje rodzina to przytłaczającą bezradność i przerażenie – mówi ks. Władysław Duda, szef Archidiecezjalnego Zespołu Domowej Opieki Paliatywnej, hospicjum domowego, które w tym roku obchodzi 25. rocznicę powstania. Bliscy chorego muszą zmierzyć się nie tylko z emocjami, jakie towarzyszą odchodzeniu kogoś kochanego, ale także poczuciem bezsilności wobec jego cierpienia. Zwykle nie wiedzą nawet jak prawidłowo opiekować się chorym, tak by np. nie sprawiać mu bólu. – W wielu przypadkach, zwłaszcza, gdy dotyczy to starszego małżeństwa, zwyczajnie też brakuje siły, by wykonać niezbędne zabiegi pielęgnacyjne – zauważa ksiądz Duda. Pierwszy problem – jak podnieść bezwładnego pacjenta, nawet jeśli jest drobnej postawy, dla jednej osoby to zadanie ponad siły. Ksiądz Duda ma w pamięci wiele wzruszających przejawów miłości, jakie starsze osoby okazują swojej drugiej połówce. – Bardzo często schorowana żona czy mąż, mobilizują się by pomóc umierającemu małżonkowi. To niesłychane ile jest w nich miłości, zaangażowania i poświecenia. Gdy jedno z nich umiera, drugie nie jest w stanie psychicznie znieść poczucia samotności i opuszczenia – mówi ksiądz Duda. Równie trudną sytuacją jest, gdy rodzice w podeszłym wieku muszą zająć się odchodzącym, dorosłym już, dzieckiem.

Pomocna dłoń

W tych dramatycznych chwilach nieocenioną rolę spełniają pracownicy i wolontariusze hospicjów. Wprawdzie głównym zadaniem tych placówek jest leczenie paliatywne, tak by uwolnić chorego od bólu i by zapewnić mu możliwie największym komfort w ostatnim rozdziale życia. Jednak dzięki hospicjom rodziny dostają to, co wówczas bardzo ważne – poczucie, że nie są pozostawione same sobie. – Gdy otrzymują od nas pomoc, wraca im chęć do działania – przyznaje ksiądz Duda. Świadomie przeżyty czas może stać się swoistymi rekolekcjami, okazją do przewartościowania i zrozumienia tego co tak naprawdę liczy się w naszym życiu. – Bywa, że członkowie rodziny, którzy wcześniej byli skłóceni, wobec dramatu jaki ich dotyka, godzą się z sobą – tłumaczy. Bo paradoksalnie, nic tak nie uczy życia i jego prawdziwej wartości, jak bliskość śmierci.

Odchodzą u siebie

W Archidiecezjalnym Zespole Domowej Opieki Paliatywnej takie wsparcie duchowe zapewnia ksiądz, psycholog ale również pielęgniarki i przeszkoleni ochotnicy. – Pielęgniarki spełniają bardzo istotną rolę. Nie tylko zajmują się zmianą opatrunków czy robieniem zastrzyków. To one właśnie najczęściej rozmawiają z chorym i z jego opiekunami i to dzięki nim w dużej mierze rodzina odzyskuje wiarę w swoje siły – zauważa ksiądz Władysław Duda.
Hospicjum kierowane przez księdza Dudę, ma tę przewagę nad placówkami stacjonarnymi, że umierający otrzymuje pomoc w domu. – Dla chorego to niesłychanie istotne, że otacza go rodzina, że może być na przykład ze swoimi zwierzętami, wśród własnych przedmiotów, we własnym łóżku. W szpitalach opieka jest bezosobowa, co negatywnie odbija się na kondycji psychicznej pacjenta – wyjaśnia ksiądz Duda. I podkreśla, że wbrew pokutującym mitom, hospicjum to nie umieralnia. – Bywa, że zajmujemy się pacjentami miesiącami, a nawet przez kilka lat – dodaje.

Dla kogo?

Przez ćwierć wieku działalności Archidiecezjalnego Zespołu Domowej Opieki Paliatywnej, jego pracownicy i wolontariusze wsparli w najtrudniejszym okresie życia setki, jeśli nie tysiące, chorych i ich bliskich. Kto może skorzystać z opieki hospicjum? – W 99 proc. to osoby z chorobą nowotworową, u których zakończono leczenie przyczynowe ze względu na brak możliwości wyleczenia – mówi ks. Władysław Duda. Chory musi mieć skierowanie do hospicjum domowego, dokumentację medyczną, która jest dla lekarzy hospicjum wskazówką, jak ustawić leczenie, ubezpieczenie i dokument z numerem PESEL. – Lekarze odwiedzają pacjenta nie rzadziej niż dwa razy w miesiącu, natomiast pielęgniarki co najmniej dwa razy w tygodniu, ale jeśli jest taka potrzeba to częściej. Hospicjum organizuje też wizyty rehabilitanta czy psychologa – wymienia szef Archidiecezjalnego Zespołu Domowej Opieki Paliatywnej. Warto zaznaczyć, że pracownicy hospicjum nie zajmują się pracami związanymi z utrzymaniem higieny pacjenta, np. zmianą pieluch czy myciem. Umowa bielańskiego hospicjum z NFZ pozwala na opiekę nad 120 chorymi. Jednak dzięki wsparciu sponsorów ta liczba może być zwiększona do 130 osób. Zajmuje się nimi 60 pracowników etatowych oraz około 15 przeszkolonych wolontariuszy (fa forma zaangażowania się i pomocy tym, którzy są w potrzebie jest bardzo mile widziana). Archidiecezjalne hospicjum przyjmuje pacjentów z Bielan, Żoliborza, Woli, Śródmieścia i Bemowa.
W bielańskim hospicjum można też wypożyczyć za darmo sprzęt przydatny przy opiece nad chorymi i niepełnosprawnymi, np. łóżka rehabilitacyjne, materace odleżynowe, wózki, itp. Siedziba Archidiecezjalnego Zespołu Domowej Opieki Paliatywnej znajduje się na Starych Bielanach, przy pl. Konfederacji 55 (tel. 22 663 55 93).