Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę.

Akceptuję

 
Ikonka kontrastu Zresetuj wielkość czcionki Powiększ czcionkę jednokrotnie Powiększ czcionkę dwukrotnie

Drozdowicz: Zamiast się kłócić śpiewajmy kolędy!

Boże Narodzenie to najpopularniejsze święto. Jest bardzo rodzinne. Mimo komercji i „Mikołajów” na każdym rogu warto wyczekiwać tego niezwykłego czasu. Po cichutku, na paluszkach, jakby na świat miał przyjść nowy domownik – bo tak przychodzi Pan Jezus.

Bądźmy razem, nie kłóćmy się, a zamiast awanturować się o politykę śpiewajmy kolędy – mówi w specjalnym, świątecznym wywiadzie „Naszych Bielan” ksiądz Wojciech Drozdowicz. Jak zaznacza, martwi go podział w społeczeństwie i niebotyczne problemy Kościoła. Ale w rozmowie z red. Karoliną Rudzik daje też nadzieję, opowiada o Świętach w Lesie Bielańskim i Fundacji „Akogo?” Ewy Błaszczyk, z którą współpracuje od wielu lat.

 

Karolina Rudzik: Ludzie mówią o księdzu: duchowny od normalności w nienormalnych czasach. Zgadza się ksiądz z tym określeniem?

Ks. Wojciech Drozdowicz: Jeśli tak o mnie mówią, to nie mam nic do gadania. Nie wybrzydzam. A sam określam się jako proboszcz Lasu Bielańskiego.

Od początku pandemii na COVID-19 zmarło ponad 5 mln osób na całym świecie. Czy Pan Bóg nie przesadza?

Poproszę o łatwiejsze pytanie… Bo nie mam pojęcia, czy Bóg nam zesłał COVID, czy dopuścił go i czy go toleruje. Wiem, że trzeba się szczepić. Sam się zaszczepiłem już trzema dawkami i dodatkowo na grypę. Zresztą wszystkich gorąco zachęcam do szczepień. W tym miesiącu pochowaliśmy naszego wybitnego muzyka, śpiewaka i znawcę liturgii, Roberta Pożarskiego. Niestety, nie zaszczepił się i koronawirus uruchomił całą machinę jego chorób, co w ostateczności doprowadziło go do śmierci.

Jesteśmy u szczytu czwartej fali pandemii. Jak możemy cieszyć się nadchodzącym Bożym Narodzeniem?

Nic nie stoi na przeszkodzie, by cieszyć się najbliższymi Świętami. Wszystko zależy od nas. Boże Narodzenie jest chyba najpopularniejszym świętem, bo to domowe i rodzinne święto. Wigilia jest świętym wieczorem. Niestety, ten nasz świat jest już „pochrześcijański”. Po Halloween na ulicę wychodzą amerykańscy mikołajowie z czerwonymi czapkami… Chciałem kupić strój prawdziwego Świętego Mikołaja, biskupa z Turcji, ale ciężko było go znaleźć. Trudno w tych czasach przygotować się prawdziwie do świąt Bożego Narodzenia. Ale trzeba być wiernym naszej tradycji, pielęgnować ją i powracać do korzeni. Teraz mamy adwent i warto wywiesić fioletową flagę – radosnego i pełnego skupienia oczekiwania. To jest tak, jak się czeka na narodziny dziecka. Nie bawimy się wtedy na imprezach, wszyscy chodzą na paluszkach, bo niedługo na świat przyjdzie dziecko. Warto też zachować taki styl przed Bożym Narodzeniem. W oczekiwaniu na Święta warto też chodzić na roraty. A na same Święta zrobić sobie i rodzinie wyjątkowy prezent: spędzić ze sobą czas na spacerze, na wspólnej rozmowie lub kolędowaniu.

U nas, w Lesie Bielańskim, mamy pokusę, aby Święta zacząć trochę wcześniej ze względu na piękną szopkę Józefa Wilkonia, który zrobił ją specjalnie dla naszego przyjaciela, osiołka. Dzięki Urzędowi Dzielnicy Bielany szopka i karuzela zostały teraz odnowione. Dzielnica dobudowała też drugą część szopki, tak, aby wyeksponować dobrze figurki. Oprócz ośliczki Klary mamy również kucyka Franciszka II, którego otrzymaliśmy również od Dzielnicy Bielany. Dzieci je uwielbiają. Przy okazji podpowiem dzieciom, że nasze zwierzątka uwielbiają marchewkę, jabłuszko i zielone warzywa. Nie powinny jeść chleba i słodyczy. Z okazji mikołajek po głównej mszy niedzielnej schodzi po drabinie Święty Mikołaj, zapalamy lampki w szopce i widać bardzo wyraźnie wszystkie figurki, które się w niej znajdują. Brakuje tylko jednej, Pana Jezusa w żłobku. Ale On pokazuje się dopiero w noc pasterską. I wtedy nikt nie ma wątpliwości, że jest Boże Narodzenie.

Jaki będzie temat przewodni kazania w czasie pasterki?

Jeszcze nie wiem. Zawsze staram się w dany dzień wstać jak najwcześniej, wyglądam przez okno, macham rękami, żeby wyczuć chwilę i wtedy dopiero układam kazanie… Ale bardzo martwię się o te nasze „rozejścia się”. Nigdy w historii Polski nie było takich rozdźwięków i rozstań – wewnętrznych i ideowych, ale też zwyczajnych i ludzkich, takich jak teraz są. Myślę, że Święta są doskonałą okazją, żeby próbować zapomnieć o nieporozumieniach i nie poruszać bolesnych spraw, np. naszych poglądów politycznych. Cieszmy się obecnością innych osób. Patrzmy z tolerancją na poglądy innych ludzi, rozmawiajmy ze sobą przyjaźnie. A jak nie potrafimy rozmawiać, to śpiewajmy razem kolędy. Jak nie potrafimy śpiewać, to mruczmy. A jak nie potrafimy mruczeć, to wyjdźmy na dwór i popatrzmy, jak pięknie wygląda świat.

A jak ksiądz zazwyczaj spędza Wigilię?

Dopóki żyła moja mama, to odwiedzaliśmy ją w jej mieszkaniu przy placu Wilsona. W tym roku wpadnę do mojej siostry, Hanusi. Ale będę tam niedługo, bo jeszcze trzeba odwiedzić Fundację Ewy Błaszczyk „Akogo?”. Później wrócę do mojego domku kamedulskiego i będę czekać. Bo bez czekania nie ma Bożego Narodzenia.

Ma ksiądz ulubioną kolędę?

Nie mam. Ale co roku odnawiam moją umiejętność grania na harmonijce ustnej. I gram wtedy te najprostsze kolędy. Na mszy dziękczynnej, o godz. 11:00, gram razem z dziećmi. One przynoszą własne instrumenty, gramy, śpiewamy i wszyscy się cieszymy.

Wraz z aktorką Ewą Błaszczyk założył ksiądz Fundację „Akogo?”. Jak można przed Świętami wspomóc fundację?

W zasadzie to Ewa wymyśliła fundację, a ja ją wspieram od samego początku. Starałem się jej nigdy nie opuścić i dodać jej siły. A fundację można wesprzeć, robiąc odpis procentowy przy rozliczeniu. Można również kupić kartki świąteczne oraz kalendarze. Nasza fundacja wznosi teraz „Budzik” dla dorosłych. Jest wielka potrzeba powstania takiego miejsca. Bo kolejki w innych miastach do budzików wynoszą ok. 600 osób. „Budziki” są dostępne dla każdego potrzebującego, w ramach NFZ, ale jest ich zdecydowanie za mało.

W przyszłym roku fundacja będzie obchodzić 20-lecie istnienia. Planujecie jakieś jubileuszowe akcje?

Brakuje nam 16 mln, żeby dokończyć „Budzik”. Chcemy, by był gotowy na 20-lecie. To nasza największa akcja.

Czego ksiądz chciałby życzyć nam wszystkim na nadchodzący przyszły rok 2022?

Najbardziej życzę, aby Boże Narodzenie i wieczór wigilijny nas zbliżyły. Żeby osoby, które siadają przy stole lub te na odległość, bo czasem się zdarza, że są w szpitalu, ale dzięki technice mogą połączyć się z bliskimi podczas Świąt, zbliżyły się do siebie. Bo Polska jest teraz bardzo podzielona. Po drugie, życzę zdrowia. Żeby nie narażać innych na choroby, żeby dbać o zasady, które świat przyjmuje, by wirus się nie rozprzestrzeniał. Po trzecie, życzę tego, by trzymać się Pana Boga. Bo kościół obecnie przeżywa największy upadek i rozłam od czasów reformacji kościoła. Tę tragedię przeżywa najbardziej Kościół katolicki w Polsce. Rozumiem gorycz i krytykę, które się na nas wylewają, i przyjmuję je z pokorą. Mimo wszystko chciałbym, abyśmy trzymali się Pana Boga, Syna Bożego Jezusa Chrystusa, który się narodził z Maryi, który przyszedł na świat, stał się jednym z nas i pozwala nam nasze człowieczeństwo lepiej i głębiej odkrywać. Trzymajmy się tego jak deski na środku morza.